• 1 .Legia Warszawa (38 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (36 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (36 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (36 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (32 pkt.)
  • 6 .Arka Gdynia (31 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (31 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (31 pkt.)

Smuda: Właściciel zawsze chce mistrzostwa

Trener Wisły Kraków Franciszek Smuda po krótkim urlopie tryskał humorem na spotkaniu z dziennikarzami w nowej bazie treningowej "Białej Gwiazdy" w Myślenicach. - Nie ma ludzi niezastąpionych - powiedział szkoleniowiec o Patryku Małeckim, który odszedł do Pogoni Szczecin. Zapewnił natomiast, że w klubie zostaje Paweł Stolarski.

Piłkarze Wisły od kilku dni ćwiczą w nowym ośrodku treningowym w Myślenicach. Inwestorem bazy za 12 mln zł była spółka "Sport Myślenice". Krakowski klub ma dzierżawić obiekt przez 20 lat. Ośrodek składa się z dwóch pełnowymiarowych boisk (jedno ze sztuczną nawierzchnią) z oświetleniem, zaplecza do odnowy biologicznej, sali konferencyjnej.

Jest ośrodek, nie ma zespołu

Jest tylko jedno "ale". - Mamy superośrodek treningowy, superstadion, lecz nie mamy zespołu na miarę europejskich pucharów. Staramy się stworzyć drużynę na przyszłość, by dorównała poziomem do tych obiektów i by grali w niej zawodnicy wysokiej klasy - nie ukrywał na spotkaniu z dziennikarzami Smuda, który podkreślał, że zawsze łatwiej ściągnąć do klubu dobrego zawodnika, mając mu do zaoferowania optymalne warunki treningowe.

Reklama

- Zwiedziłem wiele klubów  w Niemczech i zapewniam, że nie wszyscy mają taką bazę treningową - powiedział Franz.

Piłkarze Wisły zmuszeni są teraz pokonywać kilkadziesiąt kilometrów, by dojechać do ośrodka treningowego. -  Cieszą się. Mówią, że aż chce się tu przyjeżdżać, mimo że to kawałek od Krakowa - zapewnił szkoleniowiec. Smuda zaprzeczył, by obawiał się o nadmierne zainteresowanie kibiców tym, co dzieje się na treningach zespołu.

-  Gdyby nie było zainteresowania, piłka nożna by umarła. Zwłaszcza dzieci są tu mile widziane, piłkarze chętnie rozdają im autografy - powiedział trener.

Wolę go dotknąć

Nie od dziś wiadomo, że w krakowskim klubie nie jest bogato i nie ma co liczyć na spektakularne transfery do Wisły. Smuda powiedział, że klub stać na sprowadzenie co najwyżej dwóch-trzech zawodników. - Lepiej mniej mówić na temat wzmocnień, a po cichu budować zespół na tyle mocny, na ile nas stać. Wyszukaliśmy takich piłkarzy, którzy może nie od pierwszej sekundy wypalą, ale w przyszłości mogą stanowić o sile Wisły.

W Krakowie duże nadzieje wiąże się z ewentualnym pozyskaniem argentyńskiego pomocnika Diega Manicero, który występował ostatnio w lidze peruwiańskiej, w klubie Leon de Huanuco. - To jest dobry piłkarz, gotowy do gry - nie ukrywa Smuda. - W tym tygodniu rozstrzygnie się, czy w ogóle przyjedzie do Krakowa. Oglądałem całe jego spotkanie i wiem, na co go stać. Podpatrywanie gdzieś na youtubie nic nie daje. Wolę go dotknąć na żywo i dopiero ocenić. Jemu zależy, żeby zaistnieć w Europie.

Niemal pewne wydawało się przyjście do Wisły młodego chorwackiego napastnika Danijela Klaricia, tymczasem pojawił się problem. - Trenuje z nami, są kłopoty z jego klubem. Chcą jakiegoś odszkodowania od nas, które należy się im za wkład włożony w jego wychowanie. Jego menedżer zajmuje się wyjaśnieniem sprawy - powiedział Smuda.

Właściciel zawsze chce mistrzostwa

Po powrocie z urlopu trener Smuda spotkał się już z właścicielem Wisły Bogusławem Cupiałem, który, według szkoleniowca, marzy o kolejnym tytule mistrza Polski.

- Właściciel ma taki charakter, że zawsze chce mistrzostwa, choćby to była partyzantka. Zawsze mówił: "jak zrobisz drugie miejsce, musisz być cicho, bo to porażka". Choć oczywiście zdaje sobie sprawę, że jest ciężko i nie da się z sekundy na sekundę nic wielkiego zdziałać - powiedział Smuda. - Mam doświadczenie z reprezentacji Polski, gdzie można sobie wybrać odpowiednich zawodników. Miałem 2,5 roku na zbudowanie drużyny, a i tak było ciężko - dodał były selekcjoner reprezentacji Polski.

Nie robiliśmy przeszkód

Szkoleniowiec pogodził się już z odejściem z klubu Patryka Małeckiego, który zasilił Pogoń Szczecin. - Małecki zdecydował, że odchodzi z klubu, więc nie robiliśmy mu przeszkód. Nie ma ludzi niezastąpionych - powiedział Smuda.

Trener "Białej Gwiazdy" odniósł się do formułowanych w prasie zarzutów Małeckiego, że po letnim zgrupowaniu zawodnik czuł się "zajechany", a piłkarze nie byli odpowiednio badani.

- To jego zdanie - stwierdził Smuda. - Żaden piłkarz, który odchodzi z jakiegoś klubu, nie mówi o nim nic dobrego, każdy czeka na zemstę. Potem często jest tak, że udaje mu się na przykład zdobyć bramkę przeciwko swej byłej drużynie i mówi: Popatrzcie, to ja byłem najlepszy.

Smuda zapewnił, że nie wie, o co chodziło piłkarzowi, gdyż nie miał z nim żadnego konfliktu. - Czy doświadczeni piłkarze narzekali po zgrupowaniu? Gdyby było coś nie tak, nie mielibyśmy tak udanej jesieni - wyjaśnił szkoleniowiec.

Z dużą dozą humoru wrócił Smuda do tego, co działo się podczas letniego zgrupowania w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie Wisła za kilka dni znów się zamelduje. - Ktoś mówił, że niektórzy piłkarze podczas ostatniego zgrupowania w Grodzisku wymiotowali ze zmęczenia. Teraz żartują, że trzeba jechać tam znów i podlać te tuje, żeby rosły - powiedział Franz.

Smuda słynie z ciężkich treningów w okresie przygotowawczym i sam tego nie ukrywa. - Nie wystawimy sobie leżanek, żeby na nich leżeć.

Szkoleniowiec stwierdził, że po świątecznej przerwie zawodnicy są w bardzo dobrej formie i nie musiał im dawać rozpiski, aby wiedzieli, co mają robić w domu. - Gdy raz dałem taką rozpiskę, to się każdy cieszył: "teraz idę do kibla i to pójdzie z dymem" - powiedział w swoim stylu Smuda.

Stolarski zostaje

Trener Wisły poinformował, że Paweł Stolarski osobiście mu przekazał, że chce nadal grać w Wiśle i tu się rozwijać. O piłkarza pytają kluby zagraniczne, mocno zainteresowała się nim także Legia Warszawa. - Każdy klub w lidze, który uważany jest za konkurencję, najlepiej jest osłabić - skomentował ten fakt Smuda, który twierdzi, że Stolarski jeszcze w tym tygodniu może przedłużyć umowę z Wisłą.

O wyjeździe do lepszego klubu marzy defensor Wisły Gordan Bunoza, ale na razie nie ma konkretów w jego sprawie. - Jesienią było bardzo dużo zapytań o niego. Wiadomo, lewy obrońca to pozycja, na której zawodników brakuje. Na razie jest z nami, chce się pokazać. Musi odstawić niesamowicie dobrą wiosnę, jeśli chce przedłużyć umowę lub odejść do dobrego klubu - stwierdził szkoleniowiec.

Zdrowotne problemy nie opuszczają innego obrońcy Marka Jovanovicia, któremu po grypie "coś zostało i kardiolog kazał go dobrze przebadać" - wyjaśnił Smuda.

Z wypożyczenia do pierwszoligowego Okocimskiego Brzesko wrócił pomocnik Michał Szewczyk. Ma szansę na walkę o pierwszy skład Wisły?  - Tylko ciężki trening, inaczej nie osiągnie się u mnie nic.

Smuda poinformował, że w Myślenicach będą trenowały także trzecioligowe rezerwy Wisły, w których przeprowadzona zostanie "prawdziwa selekcja", by zostawić tylko 10-12 najlepszych zawodników, bo dotąd było ich za dużo i "nie było na kim się skoncentrować".

Dyktator

- Chciałem tylko odpocząć, bo nie miałem żadnych wakacji w tamtym roku. Jesienią byłem wystraszony poważnym zapaleniem płuc. Lekarze zalecili mi minimum dziesięć dnie ze słońcem i teraz czuję się wyśmienicie - odpowiedział szkoleniowiec, pytany o wrażenia urlopowe.

Zagadnięty o codzienną współpracę z piłkarzami szkoleniowiec, zapewnił, że zawodnicy się go nie boją. - Mamy pełne zrozumienie. Czasem jestem dyktatorem, czasem demokratą, czasem ojcem. Czasem muszę walczyć, na przykład z ojcem Pawła Stolarskiego, który chce dać syna do Legii, a ja chcę, żeby został w Wiśle - podsumował szkoleniowiec.

"Biała Gwiazda" na razie trenuje w Myślenicach. W weekend piłkarze udadzą się na zgrupowanie do Grodziska.

Autor: Waldemar Stelmach

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje