• 1 .Legia Warszawa (38 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (36 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (36 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (36 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (32 pkt.)
  • 6 .Arka Gdynia (31 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (31 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (31 pkt.)

Wisła Kraków udaremniła próbę wrogiego przejęcia?

Gdy ktoś przychodzi z obietnicą wyłożenia na klub, wraz ze spłatą jego długów, ponad 50 mln zł, wszyscy kibice powinni być zachwyceni. W Wiśle Kraków tak jednak nie jest. Cała wina leży po stronie Stechert Gruppe, która próbowała przejąć "Białą Gwiazdę" z gracją słonia w składzie porcelany.

Jak tak dalej pójdzie, kibice Wisły Kraków nabawią się nerwowych drgawek w oczekiwaniu na tak przecież pożądane przez wszystkich wakacje. Ostatnio w ich trakcie do "Białej Gwiazdy" dobierają się złe moce. Rok temu Tele-Fonika przekazała klub imć Jakubowi Meresińskiemu i przekonywała wszystkich, że to partner wiarygodny i biznesmen pełną gębą.

Reklama

Jak to się skończyło, wszyscy pamiętają - o mały włos nie doszło do wywrotki klubu w przeddzień jego 110-lecia.

Teraz Tele-Fonika uznała, że "spełniającą wymogi" nabycia Wisły jest oferta firmy Stechert. Rok temu życie brutalnie zweryfikowało wiarygodnego - według TFK - inwestora, jakim był Meresiński. Teraz wystarczy rzut oka na pełnomocnika Stechert Gruppe - niejakiego Norberta Bernatzky’ego.

Jak podaje Krzysztof Kawa z "Dziennika Polskiego" - dokument, który Bernatzky wysłał do TS Wisła został ostemplowany pieczęcią:

"Internacional DiplomaticMission People’s Diplomacy European Ukraine. European Parliament Accreditation Brussels, Belgium. Norbert Bernatzky".

Traf sprawił, że w europejskim poselstwie Ukrainy w Brukseli nikt nie zna pana Bernatzkiego.

Przypadkowo okazało się, że Bernatzky przygotował ofertę na papierze firmowym European Agency Office mieszczącego się pod adresem, jaki w Berlinie zajmuje UFA Sports. Ta sama UFA której prawa marketingowe - decyzją ówczesnego prezesa Jacka Bednarza, oddała Wisła SA w marcu 2014 r., za dwa miliony zł.

UFA miała znaleźć sponsora tytularnego klubowi. Nigdy go nie znalazła. Umowę - za porozumieniem stron - rozwiązały obecne władze "Białej Gwiazdy".

Na dodatek milczy sam szef Stechert Gruppe - Joerg Loeser, który nie chce się przyznać do planów władania Wisłą Kraków. Czy tak zachowuje się poważny biznesmen, mający czyste intencje i dobry pomysł na klub? Czy pojawia się w ostatnich dniach obowiązywania klauzuli, która daje prawo Tele-Fonice pośrednictwa w sprzedaży Wisły? Czy korzystniej dla Stecherta nie było przeczekanie, aż klauzula wygaśnie (21 lipca) i negocjowanie pozyskania klubu bezpośrednio z Towarzystwem Sportowym Wisła?

Obecny na dzisiejszej konferencji zarządów Towarzystwa i Spółki Akcyjnej, prezes senior Wisły - Ludwik Miętta-Mikołajewicz, wywołany przeze mnie do tablicy, porównał dzisiejszą próbę przejęcia "Białej Gwiazdy" do transakcji sprzed 20 lat.

- Zanim podpisałem umowę z panami: Bogusławem Cupiałem, Zbigniewem Urbanem i Stanisławem Ziętkiem, rozmowy toczyły się od sierpnia, czyli prawie dwa miesiące i dokładnie sprawdziliśmy kontrahentów. Rok  temu, przy przekazaniu klubu panu Meresińskiego, nie było mnie, ani obecnego zarządu. To doświadczenie musi nas mocno nauczyć, że każdego kontrahenta sprawdzić trzeba bardzo dokładnie. Wisła to znana w Polsce i Europie firma. O doskonałych wynikach. Trudno się dziwić, że przyciąga uwagę ludzi z Polski i zagranicy. Pamiętajmy jednak, że zainteresowanie nie oznacza wyłożenia kasy na stół - zwraca uwagę prezes-senior.

Oczywiście, Wiśle przydałby się inwestor, który zlikwiduje zatory płacowe, podniesie budżet. Sposób działania firmy Stechert nie rokuje, by to ona była owym zbawcą. Bardziej przypomina mi zapomniany już holding Ivaco, który miał ratować trzecioligową Cracovię przy pomocy budowy supermarketu przy jej stadionie. Protesty mieszkańców spowodowały, że skok na "Pasy" Ivaco nie udał się, a klub uratował dopiero polski Comarch, z obustronną korzyścią.

Szczęśliwie się złożyło, że obecne władze Wisły uważnie przyjrzały się kontrahentowi i nadal go prześwietlają. Nikt Niemcom nie mówi "nie". Niech jednak podejdą do tematu bardziej poważnie. Panowie ze Stechert Gruppe - nie kupujecie warzywniaka na Nowym Kleparzu, tylko klub- żywe muzeum polskiego sportu, polskiej kultury!

Wisła Kraków sportowo radzi sobie coraz lepiej i zbudowała niezły zespół, za skromne środki finansowe. Próba przejęcia jej przy pomocy takich panów jak Bernatzky jest niczym innym jak wkładaniem kija w szprychy coraz sprawniej napędzające koła.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Marzena Sarapata

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje