Chris Froome na dopingu? "Nie przekroczyłem dawek"

- Jestem profesjonalnym kolarzem, leczącym symptomy astmy i ścigającym się mimo tej choroby od 10 lat. Wiem, jakie są przepisy, wiem jakie są limity dawek i nigdy ich nie przekroczyłem - zapewnił w wywiadzie dla BBC Chris Froome. W środę poinformowano, że podczas Vuelta a Espana u brytyjskiego kolarza, który wygrał ten wyścig, wykryto podwyższony poziom salbutamolu.

- Rozumiem, że te wieści były wielkim szokiem dla ludzi. Z pewnością nie złamałem w tym wypadku żadnych przepisów antydopingowych. Nie wziąłem więcej niż dopuszczalna dawka i jestem pewny, że ostatecznie prawda wyjdzie na jaw - podkreślił Froome.

Reklama

Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) poinformowała, że w próbce moczu, pobranej 7 września po 18. etapie Vuelty, stwierdzono u niego podwyższony poziom salbutamolu, leku na astmę rozszerzającego oskrzela. W komunikacie zaznaczono, że analiza próbki B potwierdziła wynik próbki A. 32-letni zawodnik grupy Sky miał w organizmie dwa razy wyższe stężenie wymienionej substancji (2000 nanogramów na mililitr) niż jest to dozwolone.

- Mogę zrozumieć reakcję ludzi, biorąc pod uwagę zwłaszcza historię tego sportu. Ale to zupełnie inny przypadek. To nie jest pozytywny wynik testu - argumentował utytułowany kolarz.

Jak zapewnił, w pełni współpracuje ze światową federacją w celu wyjaśnienie sprawy.

- Na tym etapie UCI poprosiło mnie o więcej informacji na temat stosowania przeze mnie salbutamolu, który jest bardzo popularnym lekiem używanym przy leczeniu astmy. Jestem szczęśliwy pomagając UCI wypełnić luki i podając wszystkie informacje tak, by spróbować dotrzeć do sedna tego, co się wydarzyło - zaznaczył.

Brytyjczyk ma w dorobku m.in. cztery zwycięstwa w Tour de France (2013, 2015, 2016, 2017) i jedno we Vuelta a Espana (2017) oraz brązowe medale igrzysk olimpijskich w Londynie (2012) oraz w Rio de Janeiro (2016) w jeździe indywidualnej na czas. Zaprzeczył odpowiadając na pytanie, czy ma wrażenie, że jego dorobek w związku ze środowymi informacjami został trwale splamiony.

- Jestem profesjonalnym kolarzem, leczącym symptomy astmy i ścigającym się mimo tej choroby od 10 lat. Wiem, jakie są przepisy, wiem jakie są limity dawek i nigdy ich nie przekroczyłem. Zasady stosowania przeze mnie inhalatora - kiedy i ile razy - są bardzo klarowne. Podzieliłem się z UCI wszystkimi informacjami, jakie posiadam - podkreślił.

W wydanym wcześniej oświadczeniu Froome przyznał, że stan jego zdrowia pogorszył się w trakcie Vuelty, a za radą lekarza zwiększona została dawka salbutamolu. Zaznaczył jednak, że upewnił się wówczas, iż nie zażywa go więcej niż przewiduje dopuszczalny limit.

Grozi mu dyskwalifikacja i odebranie zwycięstwa we Vuelcie, jeśli nie udowodni, że lek stosował jedynie w celach terapeutycznych. Drugi w tym wyścigu był Włoch Vincenzo Nibali.

Firma Unipublic, organizator Vuelty, wstrzymuje się z oficjalnym komentarzem na temat sytuacji Brytyjczyka i czeka na oficjalne wnioski UCI. Międzynarodowa federacja sprecyzowała zaś, że zawodnik grupy Sky nie podlega obowiązkowemu tymczasowemu zawieszeniu ze względu na charakter niedozwolonej substancji, ale dodała, że wszczęła w tej sprawie postępowanie.

W obronie swojego kolarza stanęła ekipa Sky, stwierdzając w komunikacie, że "Chris choruje na astmę od dzieciństwa i używa inhalatora", że żadna z 20 pozostałych próbek nie wzbudzała wątpliwości i że w ostatnim tygodniu wyścigu miał większe problemy zdrowotne, dlatego za poradą lekarza zastosował zwiększoną dawkę salbutomolu.

Dowiedz się więcej na temat: Chris Froome | kolarstwo | doping w sporcie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje