Kolarskie MŚ. Maciej Bodnar jedzie po medal

Maciej Bodnar jest jednym z faworytów dzisiejszej jazdy indywidualnej na czas podczas kolarskich mistrzostw świata w norweskim Bergen. Polak w tym roku wygrał przecież "czasówkę" w trakcie Tour de France.

32-letni Bodnar od wielu lat jest jednym z najlepszych polskich specjalistów w tej konkurencji. Czterokrotnie został mistrzem kraju w jeździe indywidualnej na czas (2009, 12, 13, 16).

Reklama

Przed rokiem był już bliski medalu na mistrzostwach świata w Dausze, zajął czwarte miejsce w "czasówce", tracąc niecałe sześć sekund do "brązu". Bodnar był także szósty w tej konkurencji na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.

Ten sezon jest jeszcze lepszy dla zawodnika urodzonego w Oławie. Kolarz grupy Bora-hansgrohe wygrał przecież 20. etap Tour de France, jazdę indywidualną na czas z Marsylii do Marsylii o długości 22,5 kilometra. Drugi wówczas był Michał Kwiatkowski (Sky), którego jednak dzisiaj nie zobaczymy na trasie, bo szykuje się do niedzielnego wyścigu ze startu wspólnego.

Bodnar został tym samym dopiero trzecim Polakiem, który zwyciężył na etapie "Wielkiej Pętli". Przed nim byli tylko Zenon Jaskuła (jeden w 1993 roku) i Rafała Majka (trzy w latach 2014-15).

Kolarz z Oławy swoją dobrą dyspozycję potwierdził na mistrzostwach Europy w duńskim Herning, gdzie był drugi - oczywiście w jeździe indywidualnej na czas.

Kto będzie największym rywalem Bodnara, który wyruszy na trasę jako siódmy od końca o 16:54.30?

W tym gronie trzeba wymienić Tony'ego Martina. Rówieśnik Polaka to nie tylko obrońca tytułu, ale także czterokrotny mistrz świata w tej specjalności. W sumie, Martin, w indywidualnej "czasówce" wywalczył siedem medali. Martin będzie startował jako ostatni.

Innym wielkim specjalistą w jeździe indywidualnej na czas jest Tom Dumoulin. Holender wygrywał "czasówki" we wszystkich trzech wielkich tourach, jest srebrnym medalistą z igrzysk w Rio de Janeiro i brązowym z mistrzostw świata w Ponferradzie w 2014 roku.

W tym sezonie niespełna 27-letni Dumoulin pokazał także inne oblicze, wygrywając Giro d'Italia, a w Bergen triumfował już z grupą Sunweb w jeździe drużynowej na czas.

Nie można także zapominać o Christopherze Froomie. Brytyjczyk to kolejny 32-latek w stawce. Froome czterokrotnie wygrywał Tour de France (2013, 15, 16 i 17), a w tym roku dołożył także triumf w Vuelta a Espana. Potrafi także jeździć na czas. Na igrzyskach olimpijskich w Londynie i Rio de Janeiro był przecież trzeci w tej konkurencji. W Bergen ma już też brązowy medal w jeździe drużynowej na czas, wywalczony z grupą Sky wspólnie z Kwiatkowskim.

Groźni mogą być także Hiszpan Jonathan Castroviejo, Australijczyk Rohan Dennis, Słoweniec Primoż Roglicz, a nie można także zapominać o Białorusinie Wasilu Kirylence, Rosjaninie Ilnurze Zakarinie, a może czarnym koniem zostanie Belg Victor Campenaerts, który w tym roku został mistrzem Europy, wyprzedzając Bodnara?

Trasa w Bergen liczy 31 kilometrów, a kończy się ponad trzykilometrowym podjazdem pod Mount Floyen o średnim nachyleniu ponad dziewięć procent. To może być decydujący moment dzisiejszej jazdy na czas.

Wystartuje w niej 65 zawodników, podzielonych na sześć grup, po każdej nastąpi 30-minutowa przerwa. "Czasówka" rozpocznie się o 13.05. Zobaczymy w niej dwóch Polaków. Jako pierwszy pojedzie Mateusz Taciak, którego start zaplanowano na 13:57.30. Bodnar ruszy prawie trzy godziny później. Transmisje w TVP Sport i Eurosporcie.

Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Bodnar | kolarskie MŚ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje