Paryż-Roubaix - zwycięstwo Nikiego Terpstry

Holender Niki Terpstra z ekipy Omega Pharma-Quick Step wygrał po samotnej akcji 112. edycję jednego z najtrudniejszych kolarskich klasyków Paryż-Roubaix. Na podium odebrał jedyne w swoim rodzaju trofeum kolarskie - słynną kostkę brukową.

Terpstra wykorzystał niezdecydowanie grupy faworytów, którzy zlekceważyli jego atak 6 km przed metą. Na welodromie w Roubaix finiszował samotnie, z przewagą 20 sekund nad nimi. Drugie miejsce zajął Niemiec Jens Degenkolb. Trzeci był główny faworyt Szwajcar Fabian Cancellara.

Reklama

Jedyny Polak w stawce, Maciej Bodnar został sklasyfikowany na 42. pozycji ze stratą blisko sześciu minut.

30-letni Terpstra był wymieniany w gronie pretendentów do zwycięstwa, ale z pewnością nie w pierwszej kolejności. Holender przed rokiem w "Piekle Północy" stanął na trzecim stopniu podium.

Szef ekipy Omega Pharma Patrice Lefevere, nazywany "Monsieur Paris-Roubaix" z racji wielu zwycięstw w tym wyścigu swoich podopiecznych, odniósł w niedzielę jeszcze jeden sukces, choć być może bardziej liczył na Toma Boonena. Belg miał szansę wygrać "Królową klasyków" po raz piąty, jechał bardzo aktywnie, ale w końcówce oddał pierwszeństwo młodszemu koledze.

Na starcie w Compiegne było szaro, pochmurno, a i kibiców - jak mówił Bodnar - przyszło mniej niż w poprzednią niedzielę w Brugii, gdzie rozpoczynał się inny klasyk po bruku - Dookoła Flandrii.

Polski kolarz, startujący w Paryż-Roubaix po raz czwarty, pokazywał dziennikarzom swój rower. Przedłużona rama, specjalny widelec i niedopompowane koła miały amortyzować wstrząsy na odcinkach kostki brukowej, z których słynie wyścig. Ponadto okleił sobie nadgarstki plastrami, pamiętając o przykrym doświadczeniu, gdy jeden z wyścigów kończył z krwawiącymi ranami. Założył też specjalne rękawiczki.

Bodnar potwierdził, że szefowie włoskiej grupy Cannondale wyznaczyli mu zadanie zabrać się do ucieczki przed najtrudniejszymi sekcjami bruku, najlepiej po 200 km, a w końcówce asekurować lidera zespołu Słowaka Petera Sagana.

Niedługo po starcie od peletonu odskoczyło ośmiu mniej znanych zawodników, którzy szybko uzyskali przewagę ponad dziewięciu minut. Do pierwszego z 28 odcinków kostki, znajdującego się na 97 km w Troisvilles, dojechali z zapasem ośmiu minut.

Ciekawie było w peletonie. Gumę złapał Boonen, o którym dziennik "L'Equipe" pisał, że jest "increvable" - czyli kolarzem, którego nie imają się defekty. Po 14 startach bez przebitej dętki (trzech w rywalizacji młodzieżowców i 11 w elicie), w niedzielę Belgowi przytrafiło się to po raz pierwszy.

Sensacyjna wiadomość żyła krótko, ponieważ w kłopoty popadli również inni faworyci: gumę złapali Sagan, Brytyjczyk Bradley Wiggins, Francuz Arnaud Demare i dwukrotnie Norweg Alexander Kristoff, który w efekcie jako jeden z pierwszych wycofał się z wyścigu. Z kolei Cancellara leżał w dużej kraksie.

Na pozbawionej wzniesień, ale niezwykle wyczerpującej trasie, prowadzącej na przemian po asfalcie i odcinkach kostki brukowej w szczerym polu, odpadali stopniowo kolejni zawodnicy. Topniała także czołówka. Trzech ostatnich uczestników ucieczki zostało dościgniętych 60 km przed metą przez pierwszą grupę pościgową, z Boonenem na czele.

Nowa, sześcioosobowa czołówka, z Boonenem, Brytyjczykiem Geraintem Thomasem i Norwegiem Thorem Hushovdem, prowadziła przez dłuższy czas. Doścignęło ją 24 km przed metą kilku kolarzy, wśród nich Sagan, który po krótkiej chwili wytchnienia samotnie ruszył do ataku.

Słowak sam wjechał na ostatni najtrudniejszy odcinek bruku - Carrefour de l'Arbre - otwartą przestrzeń wśród pól, mając kilkanaście sekund przewagi nad grupką pościgową. Nie dał rady jej utrzymać i 15 km przed metą został doścignięty przez Cancellarę, Belga Sepa Vanmarcke, Czecha Zdenka Stybara i Degenkolba. Kilka kilometrów dalej do czołówki dołączyło pięciu następnych kolarzy, w tym niezmordowany Boonen i Terpstra.

Ten ostatni zaatakował 6 km przed metą. W jadącej w doborowym składzie czołówce nie było chętnych do pościgu, jeden oglądał się na drugiego. W efekcie Holender uzyskał bezpieczną przewagę. Głównym faworytom pozostała tylko walka o drugie miejsce.

"Sprzęt nie zawiódł, koła były odpowiednio napompowane. Dobrze się czułem, ale do czasu. W pewnym momencie, chyba na trzecim od końca sektorze kostki brukowej, "odcięło mi prąd". Nie jestem zadowolony z lokaty, mogło być lepiej.

- Nasz lider Peter Sagan miał kilka defektów i w końcówce nie wytrzymał nerwowo - dlatego zaatakował samotnie. Ja natomiast dostałem polecenie, aby jechać swoje. Kampania wiosennych klasyków zakończona. Teraz mam miesiąc odpoczynku i powrócę do rywalizacji dopiero na wyścig Dookoła Kalifornii" - powiedział Bodnar

Wyniki wyścigu Paryż-Roubaix (257 km):

 1. Niki Terpstra (Holandia/Omega Pharma) - 6:09.01

 2. Jens Degenkolb (Niemcy/Giant-Shimano) strata 20 s

 3. Fabian Cancellara (Szwajcaria/Trek)

 4. Sep Vanmarcke (Holandia/Belkin)

 5. Zdenek Stybar (Czechy/Omega Pharma)

 6. Peter Sagan (Słowacja/Cannondale)

 7. Geraint Thomas (Wielka Brytania/Sky)

 8. Sebastian Langeveld (Holandia/Garmin)

 9. Bradley Wiggins (Wielka Brytania/Sky)

10. Tom Boonen (Belgia/Omega Pharma)     ten sam czas

...
42. Maciej Bodnar (Polska/Cannondale)          5.48



Dowiedz się więcej na temat: Fabian Cancellara | Niki Terpstra

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje