PŚ w kolarstwie górskim: Włoszczowska dziesiąta w Novym Meście

Maja Włoszczowska (Kross Racing Team) zajęła dziesiąte miejsce w rozegranych w czeskim Novym Meście zawodach Pucharu Świata w kolarstwie górskim. Na trasie musiała wymieniać koło, a do zwyciężczyni Szwajcarki Jolandy Neff straciła 3.36 min.

Neff wyprzedziła o sekundę Norweżkę Gunn-Ritę Dahle-Flesjaa. Trzecie miejsce, ze stratą 1.39, zajęła ubiegłoroczna szosowa mistrzyni świata z Ponferrady Francuzka Pauline Ferrand-Prevot, która jest również tegoroczną mistrzynią globu w przełajach.

Reklama

Włoszczowska zajmowała na początku wyścigu piąte miejsce, kiedy z przedniego koła zeszło powietrze. - Wymiana poszła bardzo sprawnie, ale to zawsze trochę pozycji kosztuje. Wystartowałam potem chyba z 20. pozycji i do końca zrobiłam tyle, ile mogłam - podsumowała na mecie.

Jej zdaniem, gdyby nie defekt, była szansa, by powalczyć o miejsce w czołowej piątce. Przyznała, że deszcz sprawił, iż trasa była trudniejsza. - Było naprawdę bardzo ślisko. A po dwóch wcześniejszych wyścigach trasa się wyrobiła. Trochę się fruwało na prawo i lewo. Ale cieszę sie, że bez upadku przejechałam cały wyścig, a starałam się jechać szybko - dodała.

Mniej więcej od połowy trasy przewagę miały Szwajcarka Jolanda Neff i 42-letnia Dahle-Flesjaa. I to one walczyły na emocjonującym finiszu.

Niedzielne ściganie utrudnił deszcz, który padał przez całą noc. Wyznaczona w lesie na zboczu górskim trasa (pętla ok. 4 km do pokonanania pięć razy) była śliska i błotnista, kolarze mieli momentami problemy z utrzymaniem równowagi. Zdarzały się "kąpiele" i "prysznice" błotne, a pokonanie sekcji technicznych - pod wdzięcznymi nazwami typu Rock'n Roll czy AC/DC - po mokrych kamieniach i korzeniach stanowiło duże wyzwanie.

Kibice ustawieni wzdłuż trasy dopingowali nie tylko liderzy wyścigów. Wielonarodowa publiczność wspierała także tych, którzy walczyli z własnymi słabościami i w walce o dobry wynik się nie liczyli. Sympatycy Włoszczowskiej byli widoczni przy trasie i na trybunach stadionu Vysocina Arena, zimą wykorzystywanego do organizacji zawodów biathlonowych.

- Kibicom należą się podziękowania. Doping miałam zdecydowanie najlepszy ze wszystkich. To bardzo pomagało - zauważyła zawodniczka.

Włoszczowska po dwóch latach startów w Liv Pro Xc Team przeniosła się do polskiego Kross Racing Team. Zawodniczka zmieniła też rower.

- Bardzo mi pasuje od samego początku jego geometria. Nie miałam żadnego problemy, żeby "wjeździć" się w rower. Teraz waży 8,600 po "wylajtowaniu", co jak na 29 cali (koła roweru - PAP) jest superwagą - komplementowała sprzęt Włoszczowska, która w Novym Meście nigdy nie wygrała, a raz była druga po upadku tuż przed metą.

W tym sezonie oprócz cyklu PŚ wystartuje też w czerwcowych pierwszych Igrzyskach Europejskich w Baku oraz wrześniowych MŚ w Andorze.

Przyznała, że czas przygotowań do sezonu minął jej bardzo szybko.

- Byłam na dwóch zgrupowaniach razem z Anią Szafraniec. Super się nam trenowało, szkoda że jej tu nie ma (przerwa z powodów kłopotów zdrowotnych), bo dużo fajniej przygotowywać się startu i jechać we dwójkę. Ostatnie trzy tygodnie spędziłam w Sierra Nevada i tam solidnie potrenowałam na wysokości - powiedziała zawodniczka Kross Racing Team.

Zawody w Czechach otworzyły tegoroczny cykl PŚ składający się z sześciu imprez. Kolejna zostanie rozegrana w ostatni weekend maja w niemieckim Albstadt.

Wyniki:

 1. Jolanda Neff (Szwajcaria)          1.34.29

 2. Gunn-Rita Dahle-Flesjaa (Norwegia)       1 s

 3. Pauline Ferrand Prevot (Francja)      1.39

 4. Catharine Pendrel (Kanada)            2.21

 5. Annika Langvad (Dania)                2.27

 6. Irina Kalentiewa (Rosja)              2.54

...

10. Maja Włoszczowska (Polska)            3.36

29. Aleksandra Dawidowicz (Polska)        8.04

42. Paula Gorycka (Polska)               11.37

76. Dagmara Drabik (Polska)            -2 rundy

Dowiedz się więcej na temat: Maja Włoszczowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje