Skandal w peletonie. Gianni Moscon z zemsty doprowadził do wypadku rywala?

Szwajcarski kolarz Sebastien Reichenbach (grupa FDJ) oskarżył Gianniego Moscona (Sky) o to, że celowo popchnął go podczas wyścigu i doprowadził do wypadku, w którym Reichenbach złamał rękę w łokciu. Zdaniem Szwajcara to zemsta rywala za to, że wcześniej nagłośnił rasistowski atak Moscona na innego kolarza.

Do wypadku doszło podczas wyścigu Tre Valli Varesine. Szwajcar upadł podczas zjazdu i doznał poważnej kontuzji, przez którą przedwcześnie musiał zakończyć sezon. Leczenie potrwa ok. 3-4 miesięcy.

Reklama

Reichenbach twierdzi, że Moscon specjalnie popchnął go, bo chciał zrobić mu krzywdę. "Wielu zawodników widziało kraksę i są gotowi zeznawać na moją korzyść. To było zamierzone popchnięcie" - powiedział Szwajcar.

Moscon początkowo nie chciał komentować sprawy, ale w końcu zabrał głos i zdecydowanie zaprzeczył oskarżeniom.

23-letni Włoch znów znalazł się w trudnej sytuacji. W maju został zawieszony przez swój zespół na sześć miesięcy za rasistowski atak na Kevina Rezę z grupy FDJ podczas wyścigu Tour de Romandie. Sprawę nagłośnił wówczas właśnie Reichenbach, dlatego teraz jest przekonany, że padł ofiarą zemsty Moscona.

Szwajcar powiadomił o swoich zarzutach władze federacji oraz policję.

MZ

Dowiedz się więcej na temat: Gianni Moscon | kolarstwo | wypadek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje