1. mecz finału koszykarek: Artego Bydgoszcz - Wisła Can-Pack Kraków 68:72

Wisła Can-Pack Kraków od wyjazdowego zwycięstwa z Artego Bydgoszcz 72:68 rozpoczęła finałową serię w ekstraklasie koszykarek. Mistrzostwo zdobędzie zespół, który wygra trzy spotkania.

Gospodynie przez większą część spotkania prowadziły, ale w końcówce zabrakło im już sił i skuteczności, a obrończynie tytułu skrzętnie to wykorzystały zwyciężając 72:68. 

Reklama

Bydgoszczanki rozpoczęły spotkanie od celnego rzutu za trzy punkty w wykonaniu Maurity Reid. Wcześniej błąd kroków, po którym gospodynie przeprowadziły skuteczną akcję, popełniła Yvonne Turner. Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod znakiem spokoju i dokładności w grze Artego oraz sporej nerwowości i strat po stronie Wisły. Już po pięciu minutach, przy prowadzeniu gospodyń 14:6, trener krakowianek poprosił o czas. Niewiele to zmieniło i dzięki większej o ponad 20 procent skuteczności w rzutach za 2 punkty oraz pięciu przechwytom miejscowe prowadziły po pierwszej kwarcie 24:13.

Mimo zrywu zawodniczek ze stolicy Małopolski w połowie drugiej kwarty, podopieczne trenera Tomasza Herkta szybko uspokoiły grę, miały nieznaczną przewagę na tablicy i przechwyciły rywalkom kolejnych kilka piłek. W połowie meczu bydgoszczanki prowadziły 41:35.

Pierwsza po zmianie stron trafiła Amisha Carter, ale szybką odpowiedź i to za trzy punkty dała koszykarka Wisły Laura Nicholls. Krakowianki zaczęły odrabiać straty i zaledwie trzy i pół minuty później zbliżyły się z na jeden punkt, przegrywając 45:46. W szeregi Artego wkradła się nerwowość i spadła skuteczność. Po raz pierwszy prowadzenie Wiślaczek (47:45) na tablicy wyników pojawiło się po niecałych pięciu minutach trzeciej kwarty. Mecz się wyrównał, a w jednej z akcji na parkiet upadła Justyna Żurowska-Cegielska. Z boiska zeszła z lodowym opatrunkiem na łydce, ale minutę przed gwizdkiem kończącym tę część gry mimo bólu wróciła na boisko.

Początek ostatnich dziesięciu minut to wyrównana i dość nerwowa gra po obu stronach boiska. Coraz skuteczniej zarówno w obronie jak i ataku zaczęła grać Wisła, a bydgoszczanki myliły się w rzutach za dwa, jak i za trzy punkty. Na niecałe cztery minuty przed końcem spotkania krakowianki odskoczyły nieznacznie i prowadziły 64:59. Gospodynie zaczęły szukać za wszelką cenę rzutów za trzy punkty, ale nie trafiały one do celu. Skutecznie za to w ostatnich dwóch minutach zagrały Cristina Ouvinia i Laura Nicholls i to ich punkty zdecydowały o zwycięstwie Wisły w Bydgoszczy w pierwszym finałowym meczu 72:68.

Po meczu powiedzieli:

Jose Ignacio Hernandez (trener Wisły Can-Pack Kraków): - Bardzo ważne w takiej rywalizacji jak nasza jest to, by rozpocząć ją od wygranej. Pięć spotkań, które możemy zagrać to długa seria, więc tak ważny jest start. Tym bardziej że Artego to bardzo silna drużyna i na pewno jutrzejszy pojedynek będzie równie zacięte.

- Dziś mieliśmy - szczególnie w ostatniej kwarcie - może trochę więcej szczęścia, w ważnych momentach po prostu trafialiśmy do kosza. Jutro może się zdarzyć wszystko, na pewno my musimy zdecydowanie lepiej kontrolować grę rywala, bo na początku tego spotkania Artego grało zdecydowanie skuteczniej. Prowadząc miało większy komfort gry. Krok po kroku wracaliśmy do gry i ostatecznie udało się odnieść zwycięstwo. Teraz czeka nas ciężka praca, by za 24 godziny znów stanąć do walki.

Cristina Ouvina (Wisła Can-Pack Kraków - 21 punktów): - Cieszymy się z wygranej, ale już teraz myślimy o kolejnym spotkaniu. Rywalki na pewno będą chciały poprawić, to co nie udało im się dziś w ostatniej kwarcie. Na pewno zwrócą uwagę na skuteczność wykańczania akcji, a my musimy być na to gotowi. Mimo że prowadzimy, nie możemy stracić jutro koncentracji.

Tomasz Herkt (trener Artego Bydgoszcz): - Był to taki dziwny trochę mecz dla nas. W wielu elementach, które sobie zakładaliśmy wygraliśmy. Byliśmy lepsi w zbiórkach i przechwytach, mieliśmy mniej strat, a mimo to nie przełożyło się to na punkty, zwłaszcza w drugiej połowie. Do tego Wisła dwukrotnie trafiała z syreną za trzy punkty, trzykrotnie za dwa i tak uzbierało się ich 12 przy niskim wyniku. Najważniejsze jest jednak to, że mamy serię pięciu meczów i złote medale odbierze ten, kto wygra trzy spotkania.

Darxia Morris (Artego Bydgoszcz - 22 punkty): - Nie zagrałyśmy dziś swojej koszykówki. Praktycznie w każdym elemencie możemy znaleźć coś, co powinnyśmy poprawić. Na szczęście jest to dopiero pierwszy mecz, więc skupiamy się teraz, by jak najlepiej zagrać w kolejnych.

Pierwszy mecz finałowy:

Artego Bydgoszcz - Wisła Can-Pack Kraków 68:72 (24:13, 17:22, 11:15, 16:22)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 1-0 dla Wisły.

Drugie spotkanie także w grodzie nad Brdą zaplanowano na niedzielę. Początek o godz. 18.00

Artego Bydgoszcz: Darxia Morris 22, Amisha Carter 19, Maurita Reid 11, Julie McBride 7, Elżbieta Międzik 5, Martyna Koc 4, Aleksandra Pawlak 0.

Wisła Can-Pack Kraków: Cristina Ouvina 21, Lura Nicholls 13, Justyna Żurowska-Cegielska 12, Yvonne Nicole Turner 9, Agnieszka Szott-Hejmej 6, Denesha Stallworth 6, Magdalena Ziętara 5.

Pierwszy mecz o trzecie miejsce:

Ślęza Wrocław - MKS Polkowice 56:47 (15:9, 10:18, 9:9, 22:11)

Stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw) 1-0 dla Ślęzy. Drugi mecz zostanie rozegrany 3 maja w Polkowicach (godz. 17.45). 

Ślęza Wrocław: Katarzyna Krężel 14, Agnieszka Śnieżek 12, Magdalena Leciejewska 10, Chalysa Shegog 9, Agnieszka Kaczmarczyk 6, Marissa Kastanek 3, Sharnee Zoll 2, Egle Sulciute 0;

MKS Polkowice: Nicole C Michael 15, Corin Adams 10, Angelika Stankiewicz 9, Nikki Greene 6, Agnieszka Skobel 5, Roksana Schmidt 2, Yurena Diaz 0, Agnieszka Majewska 0.

Dowiedz się więcej na temat: koszykówka | Artego Bydgoszcz | Wisła Can-Pack Kraków

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje