Trener Magic popiera marzenia Gortata

Właściciele klubów National Basketball Association z wielką niechęcią patrzą na swoich koszykarzy grających poza ligą. Wiadomo: inwestują w nich miliony, a przy gwarantowanych kontraktach w NBA, skręcona noga gdzieś na meczach reprezentacji może pogrzebać szanse na walkę o najwyższe trofea w USA.

Szczególnie jeśli - tak jak w przypadku Marcina Gortata i Orlando Magic - zespół ma realne szanse na wywalczenie tytułu mistrzowskiego, a koszykarz kosztował prawie 35 milionów dolarów. Ale Marcin ma szczęście.

Reklama

W odróżnieniu od tak znanych trenerów jak Phil Jackson z LA Lakers czy właściciel Dallas Mavericks Mark Cuban traktujących grę swoich zawodników poza USA jak przekleństwo - szkoleniowiec Magic Stan Van Gundy, popiera marzenia "Polish Hammera": "Mam szacunek dla graczy grających dla swojego kraju".

Kiedy Marcin odniósł lekką kontuzję (naciągnięcie mięśnia w meczu przygotowawczym z Wielką Brytanią) krążyło dziesiątki e-maili i sms-ów pomiędzy władzami Orlando, agentem Marcina i samym koszykarzem. Dlaczego? To drugi przypadek, po ubiegłorocznej olimpiadzie w Pekinie dla Dwighta Howarda, kiedy środkowy Magic zamiast odpoczywać przed sezonem, biega po obcych parkietach, więc sytuacja była nerwowa. Zespoły mają prawo wygłosić swoją opinię na temat udziału ich graczy w reprezentacji, o czym przekonał się kolega Marcina, skrzydłowy Magic Michael Pietrus, który nie zagra na EuroBaskecie w Polsce. Oficjalna wersja: mikrourazy prawego nadgarstka, ale wiadomo, że jego wycofanie się z gry w reprezentacji Francji, gdzie byłby kluczowym graczem, miało więcej wspólnego z interwencją szefów Magic obawiających się o swojego gracza, niż rzeczywistymi problemami zdrowotnymi. Jak twierdzą dziennikarze "Orlando Sentinel", nie ma takich obaw, jeśli chodzi o Marcina znanego z żelaznego zdrowia i miłości do rodzinnego kraju.

- Grupa ludzi, których mam wokół siebie to chyba najsilniejszy zespół w historii naszego kraju - mówił nasz jedynak w NBA dziennikowi "Orlando Sentinel" w artykule zatytułowanym "Marcin Gortat z Orlando: Dumny z tego, że gra dla Polski". - To olbrzymia, olbrzymia szansa dla większości z nas: wygrać coś, co zapamiętamy na całe życie. Na spotkaniu z trenerem było to samo: powiedział nam, że to jedyna w naszym życiu szansa, że możemy zrobić coś specjalnego przed własną publicznością - stwierdził polski środkowy. "Marcin Gortat jest w polskim zespole nie do zastąpienia" - dodaje autor artykułu o Polaku Josh Robbins.

W odróżnieniu od większości trenerów (Mike Brown z Cleveland Cavaliers nie zezwolił na grę na olimpiadzie środkowemu Litwy Zydranausowi Ilgauskasowi) trener Marcina nie ma nic przeciwko spełnieniu się marzeń koszykarza, za którego jego szefowie zapłacili prawie 35 milionów. - Takie doświadczenia są potrzebne, są dobre dla zawodników - mówi o Marcinie Stan Van Gundy. - Nigdy w mojej karierze nie widziałem niczego bardziej pozytywnego dla chłopaków z drużyny uczestniczących w takich imprezach. Nie ma złej strony takich turniejów. Myślę, że to pomoże Gortatowi, a zresztą dla mnie koszykarze grający dla swojego kraju to rzecz zawsze warta szacunku.

"Orlando Sentinel" podkreśla, że choć sezon przygotowawczy Magic zaczyna się już 29 września, to klub jest spokojny o zapas sił i formę swojego centra.

Przemek Garczarczyk, USA, ASInfo

Czytaj też:

Katzurin: Kawał dobrej roboty w obronie

Gortat: Żaden facet nie chce tam oberwać

Adam Wójcik: To nam doda sił przed Litwą

ZAPIS RELACJI NA ŻYWO Z MECZU POLSKA - BUŁGARIA

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: NBA | USA | Gortat | marzenia | orlando | magic

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje