Mike Taylor: Jestem dumny, że Polacy grają w silnych ligach

- Jestem dumny, że polscy zawodnicy kontynuują karierę w silnych ligach - powiedział trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor i zapewnił przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy, że nasz zespół jest coraz mocniejszy.

W połowie lipca reprezentacja Polski koszykarzy rozpocznie przygotowania do tegorocznych mistrzostw Europy. Łatwiej czy trudniej niż w poprzednich latach będzie panu zbudować drużynę na tę najważniejszą imprezę?

Reklama

Mike Taylor, trener reprezentacji Polski koszykarzy: - Myślę, że z roku na rok jesteśmy w lepszej sytuacji. Mamy grupę graczy, których znamy i jesteśmy przekonani, że mają potencjał i że wciąż się rozwijają. Coraz lepiej znam polską ligę i jej indywidualności. Istotne jest także, że jako sztab szkoleniowy stanowimy zgraną ekipę. Przed nami olbrzymie wyzwanie, ale wierzę, że przygotujemy tego lata zespół na miarę oczekiwań.

Czołowi polscy koszykarze, w tym praktycznie cała pierwsza piątka reprezentacji, występują w klubach zagranicznych. Z punktu widzenia selekcjonera to lepiej, że grają tam, a nie w kraju?

- Dla ich rozwoju to z pewnością najlepsza sytuacja. W meczu przeciwko Hiszpanii na ostatnich mistrzostwach Europy doświadczyliśmy, co potrafi drużyna, której zawodnicy co tydzień grają na bardzo wysokim poziomie w lidze ACB czy Eurolidze. Jestem dumny, że polscy zawodnicy kontynuują karierę w silnych ligach. Mamy Mateusza Ponitkę i Damiana Kuliga, znakomicie grających w Turcji, Adam Waczyński i Tomasz Gielo dobrze prezentują się w Hiszpanii, Maciej Lampe w Chinach, A.J. Slaughter i Aaron Cel we Francji. Zmartwiła mnie kontuzja występującego w lidze włoskiej Aleksandra Czyża, ale mam nadzieję, że wróci on na czas do kadry. Wreszcie są jeszcze zawodnicy grający w rozgrywkach akademickich, których odwiedziłem w USA: Przemysław "Bib Mamba" Karnowski, rozgrywający fantastyczny sezon, swój ostatni w NCAA, czy zdobywający doświadczenie w tej lidze Dominik Olejniczak i Maciej Bender. Bardzo się cieszę, że ci gracze rozwijają się indywidualnie w tylu zakątkach świata. Myślę, że to będzie dla nich dobre przygotowanie, by w reprezentacji prezentować wysoki poziom na Eurobaskecie 2017.

Rywalami Polaków w grupie A w Helsinkach będą kolejno Słowenia, Islandia, Finlandia, Francja i Grecja. Pierwszy mecz ze Słowenią może okazać się kluczowy, by zająć miejsce w czołowej czwórce i wyjść z grupy. Wygrana szeroko otworzy drzwi.

- Przygotowujemy się do wszystkich pięciu spotkań w grupie. Trzeba pozostać skoncentrowanym bez względu na to, czy wygrasz czy przegrasz pierwsze spotkanie w turnieju. Faktem jest, że w 2015 roku wygraliśmy na mistrzostwach pierwszy mecz z Bośnią i Hercegowiną i było to dla nas trampoliną do dalszych dobrych występów. Z szacunkiem podchodzimy do wszystkich rywali w grupie. Słowenia to dobrze prowadzona drużyna, ma znakomitych graczy. Wiadomo - żeby coś osiągnąć, musisz być gotowy, by wygrywać z wielkimi teamami, rywalizować na ich poziomie.

Myśli już pan nad tym, jak 31 sierpnia zatrzymać znakomitych Słoweńców Gorana Dragica z Miami Heat i Lukę Doncica z Realu Madryt - to może być kluczowe w inauguracyjnym meczu. Mamy zawodników, którzy mogą ich ograniczyć?

- Drogą do tego są m.in. letnie okresy przygotowawcze. W ostatnich dwóch latach graliśmy przeciwko koszykarzom Słowenii, więc znamy ich dobrze. Mają znakomitych graczy i trenera. Koncentrujemy się jednak na własnym zespole - chcemy by tego dnia był najlepszy, jaki może być. Mam zaufanie do graczy i sztabu szkoleniowego, z którym pracuję już czwarty rok.

Na polskich parkietach widzi pan wielu kandydatów do gry w reprezentacji?

- W pierwszym roku pracy z polską kadrą wielkim wyzwaniem było dla mnie poznanie zawodników i trenerów. Przez kolejne ciężko pracujemy, by jak najlepiej rozpoznać możliwości graczy i zespołu. Mamy świadomość, że dorasta nowa generacja młodych, uzdolnionych koszykarzy. Według mnie przyszłość reprezentacji rysuje się w jasnych barwach. Widzę młodych, ciężko pracujących i rozwijających się zawodników w Polsce, ale także w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Czy były kadrowicz Thomas Kelati, coraz lepiej spisujący się w drużynie mistrza kraju i zdobywcy Pucharu Polski Stelmetu BC, pasowałby do reprezentacji?

- Lubię Thomasa. Dobrze wkomponował się w zespół Stelmetu. To bardzo dobry, doświadczony zawodnik. Natomiast jestem bardzo usatysfakcjonowany tym, co wnosi do reprezentacji J.J. Slaughter, on jest dla nas fantastyczny, pasuje do zespołu pod każdym względem, także osobowościowo. Oczywiście, trzeba mieć otwarte różne opcje, wszystko może się zdarzyć. Doceniam Thomasa Kelatiego czy Davida Logana, przed żadnym nie zamykam drzwi na wypadek nieprzewidzianych okoliczności, ale przyszłość tej reprezentacji wiążę ze Slaughterem. Naprawdę w niego wierzę.

Jak się panu podobał rozegrany w Arenie Ursynów turniej o Puchar Polski?

- Bardzo dobrym pomysłem była organizacja turnieju w Warszawie, stolicy kraju. Widzowie obejrzeli mecze na wysokim poziomie. Koszykówka jest sportem miejskim, a Warszawa, największe polskie miasto, ma w niej wspaniałe tradycje. Nasza dyscyplina ma tu duży potencjał.

Dowiedz się więcej na temat: Mike Tylor | koszykarska reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje