Lekkoatletyczne HMŚ. Pliś: będę wściekła, jak nie awansuję do finału

Renata Pliś uzyskała minima uprawniające do startu w 15. halowych mistrzostwach świata na 1500 i 3000 m, ale w Sopocie pobiegnie na dłuższym dystansie. - Będę wściekła, jak nie awansuję do finału - podkreśliła lekkoatletka Maratonu Świnoujście.

W Ergo Arenie będzie miała okazję zmierzyć się z fenomenalną Etiopką Genzebe Dibabą, która w tym roku ustanowiła rekordy świata na 1500 i 3000 m.

Reklama

- Dibaba niszczy wszystkich. Nikt nie ma z nią najmniejszych szans. To jest główna i jedyna faworytka na 3000 m. 6 lutego w Sztokholmie byłam na trybunach, kiedy Etiopka ustanowiła rekord świata na tym dystansie. Po pierwszym kilometrze biegła już sama, bo żadna zawodniczka nie była w stanie dłużej ją podprowadzać - powiedziała Pliś.

W Sopocie na 1500 m wystartują 24 zawodniczki, natomiast na dłuższym dystansie - tylko 18. Lekkoatletka Maratonu Świnoujście uważa, że silniejsza rywalizacja będzie w jej konkurencji.

- Najlepsze biegaczki "uciekły" z krótszego dystansu. Tak zrobiła nie tylko Dibaba, ale również świetna Kenijka Hellen Obiri. W Sopocie na 1500 m nie wystąpi także niezła Brytyjka Laura Muir. Z liczących się dziewczyn zostały jedynie mocna Szwedka pochodzenia etiopskiego Abeba Aregawi i młoda Amerykanka Mary Cain. Z kolei na 3000 m stawi się cała światowa czołówka. Są także Kenijka Irene Jelagat i Maryam Jamal z Bahrajnu. Do obu biegów zgłosiły się natomiast Holenderka Sifan Hassan i Rosjanka Jelena Korobkina - wyliczyła.

Pliś nie jest specjalnie zadowolona z wyboru dystansu na halowe mistrzostwa świata. - Taką decyzję podjął trener, a ja podchodzę do niej dość sceptycznie. Teraz widać, że w rankingu zdecydowanie gorzej stoję na 3000 niż na 1500 m. Na tym to dystansie poza zasięgiem jest tylko Aregawi, nieźle prezentuje się Cain, a pozostałe zawodniczki są do ogrania. Nasze dziewczyny z powodzeniem mogą znaleźć się w szóstce. Nie tylko z tego względu wolałabym rywalizować na 1500 m. W tej konkurencji czuję się lepiej i mam taktykę, czyli jej nie mam, bo "lecę" swoje. "Tnę" od startu do mety, natomiast na 3000 m zdecydowanie łatwiej się pogubić - wyjaśniła.

Dwa lata temu 29-letnia lekkoatletka, ze względu na przygotowania do igrzysk olimpijskich w Londynie, nie wzięła udziału w halowych mistrzostwach świata w Stambule. Wystartowała natomiast w 2010 roku w Dausze.

- W Katarze także namówili mnie na 3000 m i to był wielki błąd, bo z kretesem przepadłam w eliminacjach. Tak to jest, kiedy ma się wokół siebie za dużo doradców. Spokojnie mogłam pobiec na 1500 i znaleźć się w finale. Zresztą awansowała wówczas do niego moja koleżanka Sylwia Ejdys, która zajęła czwarte miejsce. Teraz jestem co prawda lepiej wytrenowana pod względem wytrzymałościowym, niemniej nadal bardziej odpowiada mi krótszy dystans - podkreśliła.

Reprezentantka Polski zamierza jednak w Sopocie awansować do finału 3000 m. - Nie ma innego wyjścia. Jestem niezadowolona, że przyjdzie mi biec ten dystans, ale jeśli nie uda mi się znaleźć w finale, będę wściekła. To byłaby dla mnie totalna porażka - przyznała.

Wielokrotna medalistka mistrzostw Polski nie zdecydowała się, tak jak to uczynili Angelika Cichocka (ULKS Talex Borzytuchom) i Marcin Lewandowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz), spędzić ostatnie dni przed mistrzostwami świata na zagranicznym zgrupowaniu.

- Nie przepadam za takimi wyjazdami. Wolę trenować w kraju i staram się przygotowywać tam, gdzie startuję. Podczas zgrupowania w Gdańsku biegam zresztą nie tylko w hali, ale również w okolicznych nadmorskich alejkach. Jednego dnia wyruszyłam w kierunku Gdyni i zrobiłam 15 km - powiedziała Pliś.

Dowiedz się więcej na temat: Halowe MŚ w lekkoatletyce | Pliś Renata

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama