Lekkoatletyczne HMŚ: Sobera trenuje i kompletuje zaliczenia na uczelni

Ostatnie dni przed halowymi mistrzostwami świata, które w piątek rozpoczną się w Sopocie, tyczkarz Robert Sobera poświęca nie tylko treningowi. "Ten czas staram się wykorzystać na uzyskania zaliczeń przed egzaminami na uczelni" - powiedział.

Sobera (AZS AWF Wrocław) nie zdecydował się jednak, jak większość reprezentantów Polski, pozostać po niedawnych 58. halowych mistrzostwach kraju na zgrupowaniu w Gdańsku.

Reklama

"Nie było takiej potrzeby. Teraz ćwiczę tylko raz dziennie i taki trening bez problemu mogę przeprowadzić w klubie. Co miałem robić przez resztę dnia w Gdańsku? Byczyć się nie lubię, dlatego uznałem, że zdecydowanie lepiej spożytkuję ten czas we Wrocławiu. Chciałem też trochę +pomieszkać+ w domu, bo początek roku spędziłem głównie na zgrupowaniu w Spale i na różnych zawodach. Do Gdańska przyjadę we wtorek wieczorem" - dodał.

23-letni tyczkarz nie zaniedbuje również kwestii związanych z nauką. "Jestem studentem trzeciego roku wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Mam indywidualny tok studiów i spotykam się z życzliwością kadry naukowej, niemniej wymagane zaliczenia przez egzaminami muszę uzyskać. I właśnie ten czas wykorzystuję również na uzupełnienie indeksu" - przyznał.

Poza Soberą w sobotę w Ergo Arenie wystąpi także Paweł Wojciechowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz). Polacy będą mieli za rywali 10 zawodników. W tym gronie nie ma żadnego medalisty ostatnich halowych mistrzostw świata w Stambule w 2012 roku i igrzysk olimpijskich w Londynie oraz rozegranych rok temu w Moskwie mistrzostw świata.

Pod nieobecność kontuzjowanego rekordzisty świata Francuza Renauda Lavillenie, najlepszym wynikiem legitymuje się Niemiec Malte Mohr, który w sobotę skoczył w Berlinie 5,90 m.

"Mohr jest zawodnikiem dość chimerycznym. Ma naprawdę spore możliwości, ale w najważniejszych imprezach spala się psychicznie. W Sopocie nie będzie tyczkarza, który wybija się ponad resztę stawki. Wszyscy generalnie prezentują zbliżony poziom" - zauważył.

Wrocławianin został halowym mistrzem Polski - 22 lutego skoczył w Sopocie 5,72. Najlepszy tegoroczny wynik wynik, który jest jego rekordem życiowym, uzyskał jednak 31 stycznia w Bydgoszczy podczas mityngu Pedro's Cup - 5,75.

"Uważam, że podczas mistrzostw świata jestem w stanie pokonać poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,80. Mam jeszcze spore rezerwy, a tkwią one głównie w technice i odpowiednim wykorzystaniu mojej motoryki na rozbiegu. Nauczony doświadczeniem nie nastawiam się jednak na zajęcie w Ergo Arenie konkretnego miejsca, chciałbym natomiast poprawić rekord życiowy. Wiem, że nawet jeśli nie zdobędę medalu, ale będę walczył do upadłego i dam z siebie wszystko, uznam ten start za udany i nie będę miał do siebie pretensji" - zapewnił.

W optymalnym przygotowaniu do mistrzostw reprezentantowi Polski przeszkadzały ostatnio różne urazy. Jego start w Ergo Arenie nie jest jednak zagrożony.

"Muszę się tylko trochę oszczędzać na treningach. Odczuwam ból w okolicach mięśnia dwugłowego i nikt nie jest w stanie zdiagnozować jego przyczyny. Także różne badanie nic nie wykazały. W środę wybieram się w Gdańsku do jeszcze jednego specjalisty, który może znajdzie powód tej dolegliwości. Poza tym po mistrzostwach Polski odezwały się ścięgna Achillesa. Wydaje mi się, że to wpływ bieżni. Podczas konkursu łapały mnie bowiem skurcze łydek, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło" - powiedział.

Zawodnik AZS AWF Wrocław miał już okazję wziąć udział w ważnej międzynarodowej halowej imprezie. Rok temu z wynikiem 5,71 m zajął szóste miejsce w mistrzostwach Europy w Goeteborgu.

"Wtedy również miałem problemy ze zdrowiem. Z powodu bolących placów nie trenowałem przez tydzień, co nie przeszkodziło mi poprawić w Szwecji rekordu życiowy aż o 21 cm. Powtórka w Sopocie będzie mile widziana" - podsumował Sobera.

Dowiedz się więcej na temat: Robert Sobera

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama