Maraton w Berlinie - zaatakują rekord świata

Podczas słynnego maratonu berlińskiego, w niedzielę, aż trzech lekkoatletów: Kenijczycy Eliud Kipchoge i Wilson Kipsang oraz Etiopczyk Kenenisa Bekele ma chrapkę na poprawienie rekordu świata w maratonie. Każdy z nich uważa, że jest w stanie uzyskać czas lepszy od 2:02.57.

Któremu się to uda, otrzyma czek na 120 tys. euro. Tego samego dnia w Niemczech odbywać się będą wybory do Bundestagu.

Reklama

Trasa w Berlinie jest uważana za najszybszą na świecie. Potwierdzają to także uzyskiwane przez biegaczy rezultaty. Sześć ostatnich rekordów globu na dystansie 42 km i 195 m padło właśnie tam. Ostatni przed trzema laty, a jego autorem był Kenijczyk Dennis Kimetto.

Teraz wynik 2:02.57 chce poprawić m.in. mistrz olimpijski Kipchoge. Zapowiedział on bardzo szybki początek. Zakłada, że na półmetku będzie miał czas 60.45, a z tego powinno się uzyskać poniżej 2:02 w maratonie. Gdy w 2014 roku Kimetto miał rekordowy bieg, na połowie trasy osiągnął 61.45.

Od 1977 roku w Berlinie padło jedenaście rekordów świata w maratonie. Ale nie tylko Kipchoge jest przygotowany na historyczny wyczyn. Takie założenie ma także jego rodak Kipsang.

"Wiele zależy od warunków atmosferycznych, ale jestem gotowy na wynik w granicach 2:02.10 - 2:02.20" - powiedział. Zresztą on jest specjalistą od biegów maratońskich. To będzie jego dziewiąty start na tym dystansie, osiem z nich wygrał.

Kipsang to fenomen. Sam siebie trenuje, a o Kipchoge mówi z dużym szacunkiem. "Ale bać się go nie boję. To, co Eliud w ostatnich latach pokazał, jest fenomenalne" - przyznał.

W berlińskiej imprezie wystartuje w niedzielę prawie 44 tys. osób ze 137 krajów. Jeszcze nigdy nie było tylu uczestników. 

Dowiedz się więcej na temat: Kenenisa Bekele | Berlin Marathon

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje