Marcin Urbaś: Nie liczyłem na tak dobry wynik

- Szczerze mówiąc nie spodziewałem się aż tak dobrego wyniku - powiedział INTERIA.PL Marcin Urbaś, halowy mistrz Europy w lekkoatletyce na 200 m i rekordzista Polski na tym dystansie z czasem 20,55.

- Chciałem pobiec w granicach 20,70, może troszeczkę szybciej. Nie sądziłem, że pobije rekord Polski, który w moim mniemaniu był bardzo mocno wygórowany. Jak się okazało jednak nie był tak mocno wygórowany, bo zbliżyło się do niego trzech sprinterów - ja, jak i Robert Maćkowiak, który pobiegł 20,68, albo Marcin Jędrusiński, który pobiegł 20,75. Byliśmy wszyscy bardzo blisko tego rekordu, a wiadomo, że tylko jedna osoba docelowo może go pobić. Generalnie nie spodziewałem, że aż takiego wyniku, ale to pozytywne zaskoczenie.

Reklama

- Czy po bardzo dobrym biegu półfinałowym (20,55 - przyp. red.) nie obawiałeś się, że w finale może trochę zabraknąć sił, że będzie gorzej.

- Nie. Zawodnicy, którzy trenują już tyle lat co ja nie mogą pozwolić sobie na to, bu biegać bardzo luźno w poszczególnych biegach. Nasze założenie było takie, że po prostu muszę w półfinale pobiec jak najlepiej, by w finale wylosować dobry tor. Wiadomo przecież, że w hali od toru wiele zależy. Tak też było w tym przypadku i skupiałem się bardzo na biegu półfinałowym. A to, że w finale pobiegłem troszkę wolniej, to wiadomo, byłem już na pewno troszkę zmęczony, drugą przyczyną był gorszy tor, a trzecia to być może większe błędy podczas biegu.

- Nasza reprezentacja na HME w Wiedniu startowała świetnie. Dobre występy kolegów miały jakiś pozytywny wpływ na Twoje występy?

- Byłem akurat w innej sytuacji, bo mój medal był pierwszym zdobytym na tej imprezie. Nie mogły mnie więc ponieść medale Marka Plawgi czy Pawła Czapiewskiego, ale koledzy sprinterzy naciskali mnie bardzo. Powiedziałem sobie, że nie mogę się im tak łatwo dać i pokazać, że jednak wciąż jestem najlepszy w Polsce na 200 m.

- Imprezą docelową pozostają sierpniowe Mistrzostwa Europy na otwartym stadionie w Monachium. Jak zamierzasz się do nich przygotowywać, obozy, starty w mityngach?

- Trzy obozy. W marcu Cetniewo, w kwietniu Portugalia i w maju Spała. Ten cykl przygotowań będzie zdublowaniem cyklu jaki miałem przed sezoniem halowym i ma nadzieję, że przyniesie oczekiwany skutek.

- A starty w mityngach?

- Pierwszy pod koniec maja, więc jeszcze dużo czasu pozostało. Na ten temat nie ma więc jeszcze co gdybać. Na pewno będą one główną częścią cyklu przygotowawczo-startowego.

- Jaki wynik przewidujesz na ME w Monachium, jaki rezultat chciałbyś osiągnąć?

- Ciężko mi powiedzieć. Na pewno chciałbym biegać regularnie poniżej 20,30 w sezonie letnim, a moim marzeniem jest zbliżenie się do wyniku 20,10 na imprezie docelowej. Zobaczymy czy się to uda. Wiadomo, że od 20,10 jest już bardzo blisko do złamania bariery 20 sekund. Mam nadzieję, że wrócę do łask tych którzy oglądając mnie przed telewizorami podczas HME nie wierzyli w to, że mogę coś osiągnąć i skazywali mnie na porażkę.

Zobacz relację z czata z Marcinem Urbasiem

Rozmawiał Witold Cebulewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje