Anna Jesień: To był wstyd tak biegać

Brązowa medalistka mistrzostw świata z Osaki (2007) Anna Jesień przełamała w Bydgoszczy złą passę i wypełniła na 400 m ppł wskaźnik PZLA na igrzyska w Londynie. - To był wstyd, że nie mogłam złamać 56 sekund - przyznała.

- Kamień spadł mi z serca, jak zobaczyłam wynik. W końcu udało się zejść poniżej 56 sekund, bo to było trochę wstyd tak biegać. Nie chcę się tutaj czuć za pewnie i mówić, że jestem super zawodniczką, ale ja mam cały czas w pamięci, jak biegałam naprawdę szybko i ciężko jest się pogodzić z tym, że raptem osiągam wynik trzy sekundy gorszy - powiedziała rekordzistka Polski (53,86).

Reklama

Tak słaby początek sezonu to efekt przede wszystkim kontuzji kolana.

- Na szczęście udało się bardzo dobrze przetrenować okres przygotowawczy. Bez żadnego odpuszczenia, ani dnia wolnego, nic mi nie dolegało i w końcu jak weszłam w kolce, to pojawił się ból w kolanie. Musiałam trochę odpuścić. Teraz jest już wszystko w porządku - zaznaczyła.

Doszło do przeciążenia i jedynym wyjściem było przerwanie treningów. - To normalne i sportowców, a ja nie jestem już młodą zawodniczką. Moje stawy mają już wiele lat treningów za sobą. Dla mojego ciała dawka, którą dostał w tym roku, była widocznie troszeczkę za duża - oceniła.

Mimo wszystko Jesień nie wpadła jeszcze w hurraoptymizm. - Na razie to jest tylko minimum. Ale nareszcie jestem pozytywnie nastawiona. Przede wszystkim dlatego, że nic mi nie dolega. Mam świadomość, że przetrenowałam cały sezon przygotowawczy. Mam podstawy do tego, by myśleć, że będzie dobrze - podkreśliła lekkoatletka LŁKS Prefbet Śniadowo Łomża. 

Jesień w kolejnych dniach ma w planach start w mityngu w Pradze (11 czerwca) i w mistrzostwach Polski w Bielsku-Białej (15-17 czerwca).

Dowiedz się więcej na temat: Londyn 2012 | Anna Jesień

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje