Dawid Ś. oskarżony o czerpanie korzyści z nierządu. Grozi mu 10 lat więzienia

Znany w Małopolsce Dawid Ś., zawodnik kick-boxingu i mieszanych sztuk walki, jest oskarżony o kierowanie gangiem, który czerpał korzyści z nierządu. Wojownik z Krynicy-Zdroju usłyszał kilka zarzutów, za które grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Sportowiec nie przyznaje się do winy.

Jak informuje dzisiejsze wydanie "Gazety Krakowskiej", prokuratura okręgowa w Krakowie oskarżyła cztery osoby o udział w gangu, który zajmował się organizowaniem siatki prostytutek. Na tym procederze przestępcy mieli zarobić 202 tysiące złotych.

Reklama

Co gorsze dla kibiców zawodnika, Dawid Ś. miał kierować domowymi agencjami w Krynicy-Zdroju, wynajmując do tego potrzebne lokale. Na zawodniku kick-boxingu i MMA ciąży w sumie aż pięć zarzutów: kierowania gangiem, nielegalnego posiadania broni i amunicji, ułatwiania prostytucji, czerpania korzyści z cudzego nierządu oraz posługiwania się nie swoim dokumentem tożsamości i podrabianie podpisów - wylicza gazeta.

Nazywany bossem gangu Ś., jak czytamy na łamach "GK", konsekwentnie nie przystaje się do winy, choć w areszcie przebywa od października 2016 roku. Wówczas zorganizowana grupa przestępcza została rozbita przez wydział kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

W internecie krąży fotografia, na której z oskarżonym pozują burmistrza Krynicy-Zdroju Dariusz Reśko, trener zawodnika Janusz Hajduga oraz zastępca burmistrza Tomasz Wołowiec.

"To zdjęcie zostało zrobione w urzędzie, gdy Dawid Ś. zdobył tytuł mistrza Słowacji na turnieju w Bardejowie. (...) Tacy ludzie budują wizerunek miasta. Zapraszamy ich wówczas do urzędu lub na sesję Rady Miejskiej i tak samo było w tym przypadku. Wierzę, że Dawid Ś. jest niewinny - tłumaczył burmistrz Reśko redakcji sadeczanin.info.

Prosząca o anonimowość osoba z Krynicy-Zdroju, mocno związana ze sztukami walki, nie wystawia oskarżonemu sportowcowi najlepszego świadectwa.

- To prosty chłopak, który został "zakręcony", bo też nie był tytanem intelektu. A różne sytuacje pozwalały mu wierzyć, że robi coś wielkiego. Wyjechał na Słowację, stoczył jedną, przeciętną walkę z jakimś "Jaśkiem" i został zawodowym mistrzem Słowacji. Tyle tylko, że ten pas nie ma żadnej rangi. Generalnie, co wyjeżdżał na zawody, to dostawał w łeb - mówi Interii osoba ze środowiska.

Proces gangu ma rozpocząć się w październiku przed sądem okręgowym w Nowym Sączu.

Art

Dowiedz się więcej na temat: dawid Ś. | kick-boxing | MALKOWSKI

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje