Jak mistrz ukłonił się przed mistrzem

Największym sportowym wydarzeniem sobotniej Konfrontacji Sztuk Walki był pierwszy w historii federacji pojedynek o mistrzowski pas w wadze ciężkiej. Karol Bedorf udowodnił po walce, że trofeum trafiło we właściwe ręce.

Pamiętam rozmowę z Tomaszem Drwalem. W kawiarni nieopodal jego klubu rozmawialiśmy o dzisiejszych mistrzach w sportach walki. "Gorilla" z szacunkiem wypowiadał się o Władimirze i Witaliju Kliczkach. Ludziach, których cechuje coś więcej niż tylko mistrzowska klasa sportowa.

Reklama

Mistrz, zgodnie z jedną z definicji internetowego słownika PWN, to "osoba godna naśladowania, uznana przez innych za wzór". Kiedyś mistrz w sztukach walki był nauczycielem, mędrcem przekazującym swoim uczniom nie tylko tajniki rzemiosła danej dyscypliny, ale i pokazującym im właściwą i sprawiedliwą dla otoczenia drogę, jaką powinni podążyć w życiu. 

Tyle utopijnych teorii. W praktyce mistrzowie często wyglądają inaczej, dlatego cieszy, kiedy po mistrzowski pas sięga prawdziwy wojownik, człowiek szanujący przeciwnika, zasady fair play, a także dyscyplinę, której się poświęcił i kibiców.

Walka Karola Bedorfa z Pawłem Nastulą, chociaż jednostronna, na długo pozostanie w mojej pamięci. 30-letni szczecinian (urodziny obchodził 27 września, sto lat mistrzu!) po profesorsku rozprawił się z legendarnym judoką, nie dając się zaskoczyć w stójce, ani sprowadzić do parteru, który miał być atutem mistrza olimpijskiego.

- Jestem szczęśliwy, zrealizowałem to, nad czym pracowaliśmy, wszystkie założenia mojego narożnika sprawdziły się. Miałem porozbijać przeciwnika kopnięciami i nie wdawać się w wymiany. Udało się. W drugiej rundzie zadałem mocny prawy, po którym rywal osunął się na liny - relacjonował po sobotnim pojedynku Bedorf.

Kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie i telewidzowie Polsatu przeżyli chwile grozy, kiedy Nastula bezwładnie leżał za linami. Na szczęście po krótkiej chwili doszedł do siebie.

"Coco" pokazał nie tylko klasę sportową, ale i zachowanie godne mistrza. Tuż po walce ukłonił się przed Nastulą i zamienił z ikoną polskich sportów walki kilka słów, następnie zwrócił się do publiczności i telewidzów. - Proszę już zawsze mówić do Pawła Nastuli mistrzu! On jest wielkim mistrzem - honorowo zaapelował Bedorf.

Klasę pierwszy mistrz KSW wagi ciężkiej pokazał również kilkadziesiąt godzin później. Kiedy dowiedział się, że Martin Lewandowski i Maciej Kawulski przyznali jemu i Nastuli bonus za najlepszy pojedynek wieczoru (1000 dolarów dla każdego zawodnika) ogłosił, że środki te przekaże na cele charytatywne.

Nie mam wątpliwości, że pas mistrza znajduje się w odpowiednich rękach.

Autor: Dariusz Jaroń

Dowiedz się więcej na temat: Karol Bedorf | Paweł Nastula | KSW

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje