Marcin Tybura chce napisać historię polskiego MMA

W niedzielę około 6 rano polskiego czasu Marcin Tybura wyjdzie do oktagonu, by stoczyć jedną z najważniejszych walk w karierze. W starciu wieczoru gali UFC Fight Night w Sydney wojownik z Uniejowa zmierzy się z byłym mistrzem wagi ciężkiej Fabricio Werdumem.

Brazylijczyk ma już 40 lat, ale zapowiada, że jego celem jest odzyskanie pasa. Według bukmacherów, Werdum jest zdecydowanym faworytem. Tybura ma jednak swoje ambicje.

Reklama

- Jeśli wygram, będzie to największy sukces w historii polskiego MMA, w kategorii mężczyzn. Mamy Joannę Jędrzejczyk i będzie ciężko poprawić jej osiągnięcia. Jestem jej wielkim fanem. Ale moja walka to też coś dużego. Dla mnie to oznacza, że piszę historię polskiego MMA - zapowiada Tybura w rozmowie z oficjalnym serwisem UFC.

Na niekorzyść 32-letniego wojownika przemawia fakt, że przygotowywał się do zupełnie innego rywala. W Sydney Tybura miał walczyć z Markiem Huntem, który jest artystą nokautu. Werdum to z kolei wytrawny grappler, który większość walk kończy przez poddanie.

- Podjęcie decyzji, czy przyjąć walkę z Werdumem, zajęło mi godzinę. To dlatego, że zawsze konsultuję się z trenerami. Trener Mike Winkeljohn powiedział: jeśli chcesz to zrobić, to zróbmy to. I ja powiedziałem "tak". Nie lubię takiej zmiany przeciwników, a spotkało mnie to już kilkukrotnie w UFC. Trenowałem przecież pod zupełnie inny styl, niż prezentuje Werdum. Nie narzekam jednak, tylko staram się jak najlepiej wykorzystać czas - opisuje Tybura.

Polak w poprzedniej walce pokonał innego byłego mistrza wagi ciężkiej Andreja Arłouskiego. Teraz wyzwanie jest jeszcze większe. Wygrana bardzo przybliży Polaka do walki o pas mistrza wagi ciężkiej UFC.

MS

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Tybura | UFC Fight Night

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje