Alpejski PŚ. Po śmierci Poissona FIS zmieniła trasę w Lake Louise

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) postanowiła złagodzić trasę w Lake Louise, gdzie w sobotę odbędzie się pierwszy w sezonie zjazd alpejskiego Pucharu Świata. To reakcja na tragiczną śmierć Francuza Davida Poissona. W Kanadzie wystartują też Polacy.

Do tragedii doszło 13 listopada w Nakisce, niedaleko Lake Louise. Przy prędkości ponad 100 km/h Poisson zgubił nartę, przeleciał przez siatkę ochronną i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu.

Reklama

Śmierć brązowego medalisty mistrzostw świata w Schladming (2013) wywołała wstrząs. 35-letni Francuz należał do najbardziej doświadczonych alpejczyków, był powszechnie lubiany.

"To jest dla nas wszystkich bardzo trudny moment. Nadal nie potrafimy znaleźć słów, które mogłyby opisać nasz ból" - skomentował dyrektor zawodów Markus Waldner podczas pierwszego spotkania szefów poszczególnych ekip. Posiedzenie rozpoczęła minuta ciszy, która bardzo się przeciągnęła.

Później dłużej niż zwykle rozmawiano na temat bezpieczeństwa tras oraz odpowiedniego podejścia do zawodów. Po wypadku francuska ekipa była przez trzy dni pod opieką psychologa. Wszyscy chcieli wycofać się ze startu w Lake Louise, ale na prośbę matki Poissona, wystąpią.

"Nikogo do tego nie zmuszamy. Jeśli ktoś uzna, że nie chce startować w Kanadzie, uszanujemy to. Nasz team jest bardzo zaprzyjaźniony, spędzamy ze sobą nawet urlopy, co nie ułatwia całej sytuacji" - powiedział rzecznik prasowy "trójkolorowej" drużyny Laurent Chretien.

Zresztą nie tylko Francuzi przeżyli szok. Tragedia dotknęła wszystkich alpejczyków. "Dostaliśmy bardzo dużo kondolencji, inne ekipy przygotowywały dla nas przeróżne akcje, które miały podnieść nas na duchu. To nieprawdopodobne wsparcie" - dodał.

W sobotę większość ekip wystąpi z czarną opaską. Na środę po południu zaplanowano z kolei wspólną modlitwę.

Na wypadek zareagowała też FIS. Wszyscy zawodnicy dostaną specjalne numery startowe, na których będzie widniało nazwisko Poissona. Niektórzy zawodnicy zapowiedzieli, że na kasku będą mieli francuską flagę. Na mecie będą dwa banery, które będą przypominać Poissona.

Zadbano jeszcze bardziej o bezpieczeństwo. Trasa w Lake Louise już wcześniej uchodziła za jedną z łatwiejszych, ale FIS postanowiła ją złagodzić. Tak, by nie było można uzyskać zbyt dużych prędkości.

"Zazwyczaj staramy się, by zjazd był bardziej dynamiczny, ale tym razem postanowiliśmy ułatwić zadanie. Trasa będzie łagodna i spokojna. Chcemy, by wszyscy szczęśliwie dotarli do mety" - zapewnił Waldner.

Dodał, że w obecnym sezonie właśnie bezpieczeństwo będzie głównym punktem przy układaniu tras.

"Wszystko jednak zaczyna się od jakości stoku. Jeśli wszystko jest dobrze przygotowane, ryzyko się zmniejsza. Potem dochodzą do tego siatki. I oczywiście najlepiej, gdy wokół nie ma żadnych drzew. Nawet jeśli wyeliminujemy wszystkie zagrożenia i zadbamy o każdy szczegół, to i tak pozostaje jakiś stopień ryzyka. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę" - podkreślił szef zawodów PŚ.

Za oceanem wystąpią także Polacy. Na starty w Kanadzie i USA wybrali się Maryna Gąsienica-Daniel, Michał Kłusak i Paweł Babicki.

"Pierwsza dwójka przygotowuje się do startów w amerykańskim Cooper Mountain, startując w zawodach FIS i NAC. Nasi zawodnicy oraz trenerzy skorzystali z zaproszenia Polonii w USA - Pani Anny Staszel, która pokryła dwutygodniowy pobyt w swoim hotelu Best Western Dillon zawodnikom i trenerom, za co jesteśmy wdzięczni i bardzo dziękujemy" - napisano na oficjalnej stronie Polskiego Związku Narciarskiego.

Z kolei Babicki ma rywalizować w Lake Louise w zjeździe i supergigancie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje