Alpejski PŚ. Zszokowani śmiercią Poissona zjazdowcy wracają na trasy

Narciarze alpejscy, wciąż jeszcze w szoku po śmierci swojego kolegi z Francji Davida Poissona, wystartują w środę w oficjalnym treningu przed zaplanowanym na sobotę pierwszym w sezonie zjazdem Pucharu Świata w kanadyjskim Lake Louise.

Większość alpejczyków specjalizujących się w konkurencjach szybkościowych od miesiąca trenowała w różnych ośrodkach w Ameryce Północnej. Bazą Francuzów była Nakiska niedaleko Lake Louise. 13 listopada doszło tam do tragedii. Przy prędkości ponad 100 km/h Poisson zgubił nartę, przeleciał przez siatkę ochronną i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu.

Reklama

Śmierć brązowego medalisty mistrzostw świata w Schladming (2013) wywołała wstrząs. 35-letni Francuz należał do najbardziej doświadczonych alpejczyków, był powszechnie lubiany.

"Moje serce jest z rodziną, przyjaciółmi i kolegami Davida Poissona. To był dobry człowiek, przyjaciel. Będzie mi go brakować" - napisał Amerykanin Steven Nyman, który sam uległ groźnemu wypadkowi w styczniu w Garmisch-Partenkirchen. Kondolencje złożyły m.in. ekipy austriacka i kanadyjska.

W pierwszym odruchu Francuzi chcieli wracać do kraju, aby wziąć udział w pogrzebie kolegi. Ostatecznie przenieśli się z Nakiski do Banff, gdzie zaopiekowali się nimi psychologowie macierzystej federacji. W sobotę "Trójkolorowi" staną na starcie w Lake Louise.

"Spędziliśmy dużo czasu na zadawaniu pytań, na rozmowie o odczuciach zawodników. Oni wiedzą, że w jakimś momencie trzeba wrócić na trasę. Wszyscy doszli do wniosku, że należy rozpocząć sezon" - powiedział agencji AFP jeden z kierowników francuskiej ekipy Fabien Saguez.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje