"Admirał" się rozluźnił

Otrząsnął się wreszcie z letniego letargu David Robinson. Center San Antonio Spurs po sennym początku sezonu (średnio 14 punktów i 8 zbiórek w meczu) nabrał od kilku dni niezwykłej ochoty do gry.

Oto przed kilkoma dniami w starciu z Detroit Pistons "Admirał" zdobył 29 punktów i zebrał 22 piłki z tablic, a wczorajszego wieczoru tak sparaliżował poczynania swego vis`a vis w meczu z Orlando Magic, że ten - biedny Andrew DeClercq - zdobył raptem 2 punkty. Sam Robinson dopisał na konto swej ekipy 26 "oczek" (plus 8 zbiórek) i goszczący na Florydzie "Ostrogi" pobili "Magików" 112:95.

Reklama

- Nie wiem co się z Davidem stało. Znakomicie porusza się po parkiecie, znakomicie ustawia się do zbiórek, jest po prostu wszędzie - komplementował swego kumpla z zespołu Tim Duncan (19 punktów w batalii z Magic).

- Tego lata zaaplikowałem sobie wiele ćwiczeń rozciągających, by moje ciało nabrało trochę luzu - wyjaśnił tajemnicę powrotu do formy Robinson, który w Orlando trafił z pola gry aż 9 z 14 rzutów. San Antonio z bilansem 22-11 przewodzi tabeli Midwest Division.

Aż 63 minuty trwała zacięta walka o zwycięstwo między najlepszą i najgorszą drużyną Central Division. Po dramatycznym meczu z trzema dogrywkami Charlotte Hornets wymęczyli wreszcie zwycięstwo nad Chicago Bulls 102:95. W Północnej Karolinie gospodarze przegrywali pod koniec III odsłony już różnicą 19 punktów, lecz głównie za sprawą Davida Wesley`a (21 z 28 punktów od III kwarty) przezwyciężyli deficyt i doprowadzili do dogrywki. W finałowych 2 minutach trzeciego 5-minutowego czasu gry nie popisał się El-Amin. Dwukrotnie gracz "Byków" tracił piłkę i zaprzepaścił szansę na siódme zwycięstwo swej ekipy w sezonie.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 9 stycznia

Dowiedz się więcej na temat: David Robinson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje