Kolejna porażka koszykarzy Philadelphia 76ers

W poniedziałek w lidze NBA 17. porażki z rzędu doznali koszykarze Philadelphia 76ers. Tym razem ulegli na wyjeździe New York Knicks 110:123. Gościom nie pomogła świetna gra Michaela Cartera-Williamsa, który uzyskał 23 punkty, 13 zbiórek i 10 asyst.

22-letni Carter-Williams w NBA gra dopiero pierwszy sezon, to jego drugie triple-double w karierze. Został wybrany z 11. numerem w drafcie. Młody rozgrywający nie ma jednak wielu powodów do zadowolenia. Słabiej 76ers grali tylko raz w historii. W sezonie 1972/73 doznali aż 20 kolejnych porażek. Obecnie mają na koncie 15 zwycięstw i 48 porażek, w Konferencji Wschodniej zajmują przedostatnie, 14. miejsce.

Reklama

"Nie dziwię się, że dziennikarze dużo tym piszą, ale staram się nie myśleć o kolejnych niepowodzeniach. Trzeba się koncentrować na następnym spotkaniu" - powiedział Carter-Williams.

Knicks zagrali bardzo zespołowo. Czterech zawodników uzyskało ponad 20 pkt, a najwięcej - 28 - zdobył rezerwowy Tim Hardaway Jr.

Nowojorczycy wygrali czwarte spotkanie z rzędu i są coraz bliżej miejsca dającego prawo gry w fazie play off. Z bilansem 25-40 zajmują na wschodzie dziewiątą pozycję. Sklasyfikowani o jedną lokatę wyżej Atlanta Hawks zwyciężyli w 27 meczach.

Miami Heat to druga drużyna po Indiana Pacers, która już jest pewna awansu do play off. Obrońcy tytułu pokonali u siebie zespół Marcina Gortata - Washington Wizards 99:90.

Polski środkowy przebywał na parkiecie niespełna 33 minuty i był najlepszym zawodnikiem "Czarodziejów". Zdobył 14 pkt (trafił siedem z 15 rzutów z gry, spudłował jedyny wolny), miał po dziewięć zbiórek w obronie i w ataku (to drugie osiągnięcie to jego rekord kariery, a suma 18 - rekord wyrównany), cztery asysty, stratę.

Najwięcej punktów dla Wizards zdobył Bradley Beal - 18. W zespole gospodarzy tradycyjnie wyróżniła się "Wielka Trójka" - LeBron James - 23 pkt, siedem zbiórek, osiem asyst, Chris Bosh i Dwyane Wade - po 22 pkt.

Wizards (33-30) są na piątym miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej. Heat (44-17) zajmują w niej drugą lokatę. Kolejny mecz stołeczni koszykarze rozegrają w środę w Waszyngtonie z Charlotte Bobcats (30-34), siódmą drużyną na Wschodzie.

Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczy ekipa Los Angeles Clippers (45-20). W poniedziałek odniosła ósme z rzędu, pokonując we własnej hali Phoenix Suns 112:105. Gospodarzy do triumfu poprowadził Blake Griffin. 24-letni skrzydłowy już w pierwszej połowie zdobył 29 pkt, a ostatecznie spotkanie zakończył z dorobkiem 37 pkt. Trafił 14 z 16 rzutów z gry.

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Michael Carter-Williams

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje