Michael Beasley nie jest już klubowym kolegą Gortata

Michael Beasley nie jest już zawodnikiem rywalizującego w NBA klubu Phoenix Suns, w którym występuje środkowy reprezentacji Polski Marcin Gortat. Powodem zakończenia współpracy z 24-letnim koszykarzem były jego problemy z prawem.

Miesiąc temu policja zatrzymała Beasleya pod zarzutem posiadania narkotyków. Nie było to pierwsze w ostatnich latach wykroczenie tego skrzydłowego związane z posiadaniem niedozwolonych substancji. Na początku roku zaś naraził się drogówce, jadąc swoim mercedesem zbyt szybko, z nieważnym prawem jazdy i bez rejestracji.

- Bardzo liczyliśmy na sukces Michaela w Phoenix, ale kluczowe jest to, że wymagamy zachowania zgodnego z najwyższymi standardami w życiu osobistym i zawodowym - podkreślił dyrektor sportowy "Słońc" Lon Babby.

Umowa pomiędzy klubem a skrzydłowym została rozwiązana za porozumieniem stron.

W ubiegłym roku, gdy 24-letni Amerykanin podpisywał trzyletni kontrakt z Suns (wart 18 milionów dolarów), zapewniał, że problemy z narkotykami ma już za sobą.

- Zdałem sobie sprawę, że 10 minut dobrego samopoczucia nie jest warte, by poświęcić karierę oraz narazić na niebezpieczeństwo swoje życie i wolność - zaznaczył wówczas.

Miniony sezon w wykonaniu Beasleya nie należał do udanych. Zagrał w 75 spotkaniach, a jego średnia na mecz wyniosła 10,1 punktu i 3,8 zbiórki.

Wcześniej dwa lata spędził w zespole Minnesota Timberwolves, a od 2008 roku bronił barw Miami Heat.

Dowiedz się więcej na temat: Michael Beasley | NBA | Marcin Gortat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje