NBA: Gortat przekroczył 4000 punktów, ale Wizards przegrali

Koszykarze Washington Wizards przegrali w środę we własnej hali z Charlotte Bobcats 85:98. Marcin Gortat uzyskał dla pokonanych 12 punktów i 10 zbiórek. Jego pierwszy celny rzut w meczu oznaczał 4000 punktów zdobytych w lidze NBA.

Polak uzyskał 26. double-double w sezonie i przekroczył barierę czterech tysięcy punktów w karierze. Wraz ze 130 uzyskanymi w fazie play off w barwach Orlando Magic, ma ich teraz łącznie 4010. Środowego meczu nie będzie jednak dobrze wspominał.

Reklama

Przebywał na parkiecie 35 minut, ale trafił tylko pięć z 13 rzutów za dwa punkty, także obydwa wolne. Ponadto miał dziewięć zbiórek w obronie i jedną w ataku, trzy asysty, blok i faul. Raz sam został zablokowany.

Miał słabą skuteczność w ataku, ale też nie radził sobie w obronie z Alem Jeffersonem, który ogrywał go niemal w każdej akcji albo trafiał mimo prób przeszkodzenia mu ze strony Polaka. Środkowy Bobcats zdobył 26 pkt, najwięcej z wszystkich uczestników spotkania, trafiając 13 z 20 rzutów z gry i także miał double-double, bo dołożył jeszcze 10 zbiórek.

Gdy Gortat wracał z ławki rezerwowych na boisko w połowie czwartej kwarty, ten wyrównany do tej pory mecz, w którym żadna z drużyn nie prowadziła różnicą wyższą niż sześć punktów, dopiero miał się rozstrzygnąć. Na 6.24 min przed końcem był remis 78:78. Od tej pory gospodarze przez ponad pięć minut zdobyli tylko dwa punkty (właśnie Gortat), tracąc 16.

Zawodzili wszyscy gracze Wizards po kolei, szczególnie ich najlepszy strzelec John Wall, który zdobył wprawdzie w tym spotkaniu 23 pkt, ale w decydującej kwarcie żadnego, nawet w wolnych. Rywalom "pomógł" też trener Randy Wittman, który w ważnym momencie został ukarany przewinieniem technicznym, co pozwoliło rywalom zdobyć dodatkowy punkt z rzutów wolnych i uzyskać psychologiczne, najwyższe wówczas prowadzenie 87:80, które zaraz jeszcze powiększyli.

Dwucyfrową zdobycz punktową w zespole Wizards, poza Wallem i Gortatem, miał jeszcze tylko Bradley Beal - 18.

W zespole gości oprócz Jeffersona wyróżnili się Kemba Walker - 16, Gerald Henderson - 13 i Michael Kidd-Gilchrist - 10 i 12 zb.

Wizards przegrali drugi raz z rzędu, mają teraz 33 zwycięstwa i 31 porażek i spadli na szóste miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej, za Brooklyn Nets (33-30), którzy niespodziewanie wygrali 96:95 z broniącymi tytułu Miami Heat. Bobcats (31-34) zajmują siódmą lokatę.

Kolejny mecz "Czarodzieje" rozegrają w piątek na wyjeździe z Orlando Magic (19-47), 13. drużyną na Wschodzie.

W środę w lidze NBA niespodziewanej porażki doznali koszykarze Miami Heat. Obrońcy tytułu ulegli we własnej hali Brooklyn Nets 95:96. Gości do triumfu poprowadził Paul Pierce, który zdobył 29 punktów.

Nets gra się z Heat wyjątkowo dobrze. To było trzecie spotkanie tych drużyn w obecnym sezonie i trzecie zwycięstwo ekipy z Nowego Jorku. Dwa poprzednie mecze również były wyrównane. W listopadzie podopieczni trenera Jasona Kidda wygrali 101:100, a w styczniu po dogrywce 104:95.

O ich ostatnim triumfie zadecydowała nie tylko świetna postawa Pierce'a, ale także dobra gra rezerwowych, którzy zdobyli 36 pkt. Zawodnicy z ławki Heat uzyskali 13.

Największe gwiazdy drużyny z Florydy zdobyły 65 pkt - Chris Bosh 24, Dwyane Wade 22, a LeBron James 19.

Heat przeżywają kryzys. Przegrali cztery z ostatnich pięciu meczów. Na koncie mają 44 zwycięstwa i 18 porażek. W Konferencji Wschodniej zajmują drugie miejsce, za Indiana Pacers (47-17).

- Cztery porażki w dziewięć dni. To nie wygląda dobrze - przyznał James.

Najlepszą obecnie drużyną w lidze jest San Antonio Spurs (48-16). "Ostrogi" wygrały ósmy mecz z rzędu. Tym razem pokonały u siebie Portland Trail Blazers 103:90. Gospodarze prowadzili niemal całe spotkanie i dali popis gry zespołowej. Sześciu zawodników Spurs uzyskało co najmniej 10 pkt. Najwięcej - 15 - rezerwowy Patty Mills.

Natomiast ekipa Los Angeles Clippers (46-20) odniosła dziewiąte kolejne zwycięstwo, co jest najdłuższą obecnie taką serią w lidze. Na własnym parkiecie pokonała 111:98 Golden State Warriors (41-25). Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Blake Griffin - 30 pkt i 15 zbiórek. Wśród pokonanych najlepszy był Klay Thompson 26 pkt.

Wciąż przegrywa za to Philadelphia 76ers. Koszykarze z Miasta Braterskiej Miłości doznali 18. porażki z rzędu. Tym razem we własnej hali ulegli Sacramento Kings 98:115. Na mecz przyszło nieco ponad 11 tys kibiców, a wielu z nich opuściło halę po trzeciej kwarcie, gdy gospodarze przegrywali różnicą 14 punktów.

Sixers słabiej grali tylko raz w historii. W sezonie 1972/73 doznali aż 20 kolejnych porażek. Obecnie mają na koncie 15 zwycięstw i 49 przegranych, w Konferencji Wschodniej zajmują przedostatnie, 14. miejsce.

Wyniki środowych meczów:

Boston Celtics - New York Knicks                92:116

Los Angeles Clippers - Golden State Warriors   111:98

Miami Heat - Brooklyn Nets                      95:96

New Orleans Pelicans - Memphis Grizzlies        88:90

Orlando Magic - Denver Nuggets                 112:120

Philadelphia 76ers - Sacramento Kings           98:115

Phoenix Suns - Cleveland Cavaliers             101:110

San Antonio Spurs - Portland Trail Blazers     103:90

Toronto Raptors - Detroit Pistons              101:87

Utah Jazz - Dallas Mavericks                   101:108

Washington Wizards - Charlotte Bobcats          85:98

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Gortat | NBA | koszykówka | Washington Wizards

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje