NBA: Sześć punktów Gortata, klęska Suns w Detroit

Marcin Gortat zdobył sześć punktów i miał cztery zbiórki, a zespół Phoenix Suns, w którym występuje, w meczu ligi NBA przegrał na wyjeździe z Detroit Pistons aż 77:117. To dziewiąta i jednocześnie rekordowa porażka "Słońc" w tym sezonie.

Dzień wcześniej koszykarze z Arizony pokonali w Cleveland Cavaliers 91:78, pozwalając sobie rzucić najmniej punktów w rozgrywkach. Tym razem sami ustanowili niechlubne rekordy najniższej zdobyczy i największej straty w dotychczasowych spotkaniach.

Reklama

Tylko pierwsza kwarta meczu w hali Auburn Hills była wyrównana. W drugiej goście wyszli na kilkunastopunktowe prowadzenie, które powiększali już do końca spotkania. Frustracja nieporadnych tego dnia graczy Phoenix wyraziła się w przewinieniach technicznych, które w trzeciej kwarcie otrzymało aż czterech z nich. W połowie tej części gry było już 74:48 dla gospodarzy i na parkiecie pojawili się zawodnicy rezerwowi.

W końcówce meczu zespół Detroit, który pokazał, na czym polega zespołowa (28 asyst wobec 11 rywali) i skuteczna (53 - 34 procent rzutów z gry, 12/16 - 6/21 za trzy punkty) gra, prowadził już nawet 114:40.

W wyrównanej drużynie zwycięzców wyróżnili się Charlie Villanueva i Brandon Knight - po 19 pkt, Rodney Stuckey - 18 oraz  Tayshaun Prince i Kyle Singler - po 12.

Najwięcej punktów dla Phoenix zdobyli Luis Scola - 11 oraz Goran Dragic i Michael Beasley - po 10.

Gortat grał 20 minut - najkrócej w sezonie, trafił jeden z sześciu rzutów z gry i wszystkie cztery wolne, miał po dwie zbiórki w obronie i ataku, trzy straty oraz faul. Raz został zablokowany.

2 listopada koszykarze z Arizony wygrali na własnym parkiecie z Pistons 92:89, a Polak poprowadził zespół do pierwszego w sezonie zwycięstwa - uzyskał wówczas m.in. 16 punktów, 16 zbiórek (najwięcej w tych rozgrywkach) i trzy bloki.

W środę niczym nie przypominał tamtego dynamicznego i walecznego zawodnika.

W pierwszej kwarcie dość często otrzymywał w ataku podania od kolegów, ale tracił piłkę, próbując mijać pilnującego go Grega Monroe. Raz rywal po prostu wyjął mu ją z rąk, w dwóch innych przypadkach przy próbie manewru wylatywała na aut.

Wszystkie swoje punkty Gortat zdobył do przerw. Właściwie jedyny pozytyw w jego grze to stuprocentowa skuteczność w rzutach wolnych.

Suns mają teraz w lidze siedem zwycięstw i dziewięć porażek. W najbliższych dniach czekają ich jeszcze trzy wyjazdowe mecze: z Toronto Raptors (piątek), New York Knicks (niedziela) i Memphis Grizzlies (wtorek).

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Gortat | Phoenix Suns | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL