Steve Nash wrócił do składu Los Angeles Lakers

Po prawie trzech miesiącach przerwy do składu Los Angeles Lakers wrócił Steve Nash. Słynny koszykarz nie uchronił jednak "Jeziorowców" przed porażką. We wtorkowym meczu NBA ulegli oni na wyjeździe Minnesota Timberwolves 99:109.

7 lutego Nash będzie obchodził 40. urodziny. Dwukrotny zdobywca nagrody dla najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) miał problemy z plecami. W starciu z "Leśnymi Wilkami" przebywał na parkiecie 25 minut. To o dziesięć więcej niż początkowo zakładał trener Mike D'Antoni. Uzyskał siedem punktów i miał dziewięć asyst.

Reklama

- Czuję się trochę niezręcznie, bo mimo porażki jestem szczęśliwy. Mecz oczywiście nie potoczył się po naszej myśli, ale powrót do gry po prostu sprawił mi mnóstwo radości - podkreślił Nash.

Lakers nie byli w stanie zatrzymać dwóch Kevinów - Martina i Love'a. Pierwszy zdobył 32 pkt, a zanotował 31 pkt i 17 zbiórek.

Drużyna z "Miasta Aniołów" spisuje się w tym sezonie fatalnie. To była jej siódma porażka z rzędu i 19 w ostatnich 22 spotkaniach. Z bilansem 16-32 zajmuje 13. miejsce w Konferencji Zachodniej. "Jeziorowców" nieco usprawiedliwiają problemy kadrowe. Obecnie kontuzjowani są m.in. Kobe Bryant i Hiszpan Pau Gasol.

Marzący o awansie do fazy play off Timberwolves (24-24) zajmują na Zachodzie 11. lokatę.

Indiana Pacers przegrała w Atlancie 12 poprzednich spotkań sezonu regularnego. Tym razem pokonała Hawks 89:85.

- Tutaj zawsze gra nam się bardzo ciężko, jednak teraz podeszliśmy do meczu bardzo zmotywowani - powiedział skrzydłowy David West, który zdobył 22 punkty i miał 10 zbiórek.

O wygranej gości zadecydowała trzecia kwarta, po której prowadzili różnicą 11 punktów. Ambitnie grający Hawks zmniejszyli w pewnym momencie stratę do dwóch "oczek", ale Pacers, którzy są obecnie najlepszą drużyną w lidze (bilans 38-10), nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa.

Niespodziewanej porażki doznała ekipa Golden State Warriors, która we własnej hali uległa Charlotte Bobcats 75:91.

"Wojownicy" mieli fatalną skuteczność, trafili zaledwie 29 z 93 rzutów z gry (31,2 proc.). Nie potrafili też powstrzymać Ala Jeffersona. Środkowy gości zdobył 30 pkt i 13 zbiórek.

Wtorkowe wyniki:

Atlanta Hawks - Indiana Pacers              85:89

Minnesota Timberwolves - Los Angeles Lakers 109:99

Phoenix Suns - Chicago Bulls                92:101

Golden State Warriors - Charlotte Bobcats   75:91

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje