Thriller dla Pistons

Chucky Atkins trafił do kosza na sekundę przed końcem spotkania, dzięki czemu Detroit Pistons pokonali 78:77 na własnym parkiecie Philadelphia 76ers i w półfinałowej rywalizacji Eastern Conference objęli prowadzenie 3-2.

Szóste spotkanie tej pary zostanie rozegrane w piątek w Filadelfii. Jeśli ono nie wyłoni finalisty, wówczas siódmy mecz odbędzie się w niedzielę w The Palace na przedmieściach Detroit.

Reklama

Wiele wskazuje na to, że dojdzie do tej siódmej konfrontacji, bowiem Pistons przegrali 14 z 15 ostatnich wyjazdowych spotkań w fazie playoffs. Zwycięstwo w piątym meczu z 76ers to pochodna słabszej tym razem postawy lidera Filadelfii Allena Iversona. Na 25 oddanych rzutów Iverson spudłował aż 20 razy, kończąc mecz z dorobkiem zaledwie 14 punktów, co jest najgorszym wynikiem w historii jego gry w playoffs.

Na 9,4 sekundy przed końcem 76ers po rzucie z dystansu Erica Snowa objęli prowadzenie 77:76 i rozpoczęła się ich szalona radość na parkiecie w The Palace. 3,7 sekundy przed ostatnią syreną podanie z boku otrzymał jednak Chucky Atkins, który przedarł się pod tablicę 76ers i celnym lobem doprowadził miejscowych kibiców do szaleństwa. Piłka chwilę zatańczyła na obręczy, a na 0,9 sekundy Coleman wybił ją znad kosza. Na to jednak było już za późno, gdyż piłka była w locie opadającym i sędziowie nie mieli wątpliwości, że punkty należy uznać.

- Taka porażka boli podwójnie. Wolałbym przegrać 30 punktami i mieć pewność, że mecz był nie do wygrania. A dziś sukces mieliśmy na wyciągnięcie ręki - powiedział załamany po meczu Iverson.

Kolejnym rywalem wygranych z tej konfrontacji będzie zespół New Jersey Nets.

Zobacz przebieg rywalizacji playoffs, wyniki oraz zdobywców punktów

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: detroit | mecz | thriller

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje