Yao bohaterem Rockets

Yao Ming zdobył 41 punktów (rekord kariery) i to głównie dzięki niemu Rockets odnieśli kolejne zwycięstwo w sezonie regularnym NBA.

Chińczyk zapisał na swoim koncie 8 "oczek" w ostatniej z trzech dogrywek pojedynku z Hawks, wygranego ostatecznie przez ekipę z Houston 123:121.

Reklama

Mecz w Teksasie był najdłuższym spotkaniem NBA od sezonu 2000/2001, kiedy to także "Rakiety" i także po trzech dogrywkach wygrały u siebie z Pacers 127:118.

Gospodarze mogli zakończyć spotkanie zwycięsko już w normalnym czasie gry. Po rzucie "lay-upem" Yao na 32 sekundy przed końcem zespół z Houston prowadził bowiem 94:91. Jednak Hawks nie złożyli broni i dzięki celnej "trójce" Chrisa Crawforda doprowadzili do dogrywki.

W pierwszych dodatkowych pięciu minutach bliżsi zwycięstwa byli goście, ale tym razem zimną krew zachował Steve Francis, trafiając za trzy na 2 sekundy przed syreną i ponownie przedłużając mecz.

Także druga dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. Po "trójce" Jasona Terry'ego (54 s do końca) Hawks prowadzili 114:111, ale znów gospodarzy uratował rzut za trzy - tym razem Jima Jacksona.

Następne - i jak się później okazało ostatnie - pięć minut było już popisem Yao, który zdobył pierwsze sześć punktów dla miejscowych. Drużyna z Atlanty odrobiła jednak starty, a za sprawą pozyskanego niedawno z Pistons Boba Sury objęła prowadzenie na 37 sekund przed syreną. Yao odpowiedział rzutem z półdystansu, a zwycięski punkt dla Rockets zdobył, wykorzystując jeden z dwóch wolnych, Cutino Mobley na 8 sekund przed końcem.

Świetnym widowiskiem uraczyli widzów w Target Center koszykarze Spurs i Wolves. Wygrali obrońcy tytułu 94:92 dzięki świetnej postawie Tony Parkera (26 pkt) i dobrej skuteczności z wolnych Tima Duncana, który trafił w końcówce siedem z ośmiu rzutów z linii.

W ostatnich sekundach, po jednym celnym wolnym Manu Ginobiliego, gospodarze mieli szansę na odwrócenie losów meczu ale Latrell Sprewell zbyt długo zwlekał z rzutem i końcowa syreną zastała go z piłką w rękach.

Kevin Garnett zdobył 28 punktów i zaliczył 10 zbiórek dla Wolves, którzy nie zdołali wygrać po raz szósty z rzędu.

Kolejną porażkę przed własną publicznością w ostatnich sekundach zanotowali Pistons. Ekipa z Detroit, którą w piątkowy wieczór uległa jednym punktem Wolves, tym razem przegrała w The Palace of Auburn Hills z Magic 86:87.

Jeszcze na 10 sekund przed końcem widzowie mogli być pewni szczęśliwego finału, bowiem gospodarze prowadzili różnicą dwóch "oczek", a w dodatku mieli piłkę w rękach. Jednak Tracy McGrady (19 pkt) zdołał "ukraść" ją Chaunceyowi Billupsowi i podać do Juwana Howarda (20 pkt), a ten mimo ostrej defensywy Richarda Hamiltona trafił z faulem i celnym wolnym dał prowadzenie drużynie z Orlando.

Rasheed Wallace, który rozegrał pierwsze pełne spotkanie w barwach "Tłoków", spudłował równo z syreną i zespół z Motown przegrał po raz ósmy w ostatnich dziewięciu pojedynkach.

Świetną formę po Weekendzie Gwiazd NBA, prezentuje Kobe Bryant. Rzucający obrońca zdobył 16 ze swoich 40 punktów w IV kwarcie, prowadząc Lakers do wyjazdowego zwycięstwa nad Suns 104:92.

Gary Payton dodał 20, a Shaquille O'Neal 19 "oczek" dla drużyny z "Miasta Aniołów", który po raz pierwszy od grudnia zanotowali serię czterech wygranych z rzędu i odnieśli szóste zwycięstwo w ostatnich siedmiu meczach.

Zespół z Phoenix, dla którego Amare Stoudemire zdobył 25 punktów, przegrał ósmy pojedynek z rzędu.

Maciej Lampe został w miniony czwartek wpisany na listę kontuzjowanych w ekipie prowadzonej przez Mike'a D'Antoniego.

Pacers kończyli spotkanie z Utah Jazz bez głównego szkoleniowca. Ricka Carlisle'a, który otrzymał dwa faule techniczne, często kłócił się z sędziami i pod koniec meczu został odesłany na trybuny.

Nerwy szkoleniowca były niepotrzebne, bowiem jego podopieczni pewnie pokonali "Jazzmanów" 94:80. Najskuteczniejszym zawodnikiem Pacers był Jermaine O'Neal, który zakończył spotkanie z 21 punktami, dziesięcioma zbiórkami i siedmioma blokami na koncie.

Wśród pokonanych najlepszy był Rosjanin Andrej Kirilenko - 22 punkty. Ekipa z Salt Lake City przegrała po raz czwarty w ostatnich pięciu spotkaniach.

Knicks przegrali przed własną publicznością z Cleveland Cavaliers 86:92. "Kawalerzystów" do zwycięstwa poprowadził Litwin Zydrunas Ilgauskas, który rzucił 31 punktów i miał 15 zbiórek. Drugim strzelcem gości był LeBron James, zdobywca 22 punktów. W zespole z Cleveland wyróżnił się także Carlos Boozer, kończący mecz z dorobkiem 14 punktów i 16 zbiórek.

Najlepszym zawodnikiem Knicks, którzy przegrali czwarte z ostatnich pięciu spotkań, był Stephon Marbury - 30 punktów. Nowojorczycy kolejny mecz rozegrali bez kontuzjowanego Allana Houstona.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 22 lutego

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mecz | NBA | Yao Ming

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje