Finał NHL. Nashville Predators - Pittsburgh Penguins 4-1 w czwartym meczu

Hokeiści Nashville Predators wrócili do gry o Puchar Stanleya. W czwartym meczu finału NHL wygrali u siebie z Pittsburgh Penguins 4-1 i wyrównali stan rywalizacji do czterech zwycięstw na 2-2.

Po dwóch spotkaniach w Pittsburghu "Pingwiny" prowadziły już 2-0. Predators w pełni wykorzystali atut własnego lodowiska. W trzecim spotkaniu wygrali 5-1, a w czwartym 4-1. Wygląda na to, że siedem spotkań będzie potrzebnych do wyłonienia najlepszej drużyny NHL.

Pierwszą tercję pojedynku numer cztery lepiej rozpoczęli gospodarze. Już w 7. minucie przed szansą stanął Filip Forsberg, który po błędzie jednego z rywali miał otwartą drogę do bramki. "Huknął" mocno, ale Matt Murray okazał się lepszy. W 15. minucie bramkarz obrońców tytułu skapitulował. Austin Watson strzelił spod niebieskiej linii. Murray obronił i poradził sobie również z dobitką Craiga Smitha. Przy poprawce Calle'a Jarnkroka nie miał już żadnych szans. Sędziowie zastanawiali się, czy nie było w tej sytuacji faulu na bramkarzu. Po analizie wideo uznali, że gol został zdobyty prawidłowo.

Predators z prowadzenia cieszyli się zaledwie 66 sekund. Kapitalnym podaniem popisał się Brian Dumoulin, a Sidney Crosby znalazł się w sytuacji sam na sam. Lider "Pingwinów" położył bramkarza Pekkę Rinne i z bekhendu trafił. Trzeba przyznać, że Crosby'emu dopisało też trochę szczęście, bo krążek odbił się od słupka, nogi bramkarza i wpadł do siatki.

Na początku drugiej tercji Penguins wyprowadzili szybką kontrę. Oko w oko z Rinne stanął Chris Kunitz. Golkiper Predators zachował się znakomicie i uratował swój zespół przed stratą gola. Chwilę później Frederick Gaudreau objechał bramkę gości i wcisnął krążek do świątyni strzeżonej przez Murraya. Wydawało się, że golkiper zatrzymał "gumę" na linii bramkowej. Powtórki wideo wykazały jednak, że krążek minimalnie ją przekroczył i gol został uznany.

Goście mogli wyrównać w 29. minucie. Fantastycznie spisał się jednak Rinne, który wygrał pojedynek sam na sam z Crosbym. Zmarnowana okazja szybko się zemściła. Mike Fisher podał do Viktora Arvidssona. Ten zostawił w tyle obrońców i precyzyjnym strzałem tuż przy słupku pokonał Murraya.

W trzeciej tercji "Pingwiny" rzuciły się do odrabiania strat, ale Rinne bronił wspaniale. W końcówce goście wycofali bramkarza. Stracili jednak krążek, a Forsberg z własnej tercji obronnej trafił do pustej bramki.

Mecz numer pięć odbędzie się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu (godz. 2.00) w Pittsburghu. Transmisja w TVP Sport.

Wynik poniedziałkowego meczu finału NHL:

Nashville Predators - Pittsburgh Penguins 4-1 (1-1, 2-0, 1-0)

Reklama

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw 2-2.

RK

Dowiedz się więcej na temat: Nashville Predators | Pittsburgh Penguins | NHL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje