NHL. Predators zwyciężyli i wrócili do gry o Puchar Stanleya

Hokeiści Nashville Predators u siebie wygrali z broniącymi tytułu Pittsburgh Penguins 5-1 w sobotnim meczu finału ligi NHL. W rywalizacji - do czterech zwycięstw - o Puchar Stanleya wciąż prowadzą "Pingwiny", ale już tylko 2-1.

Po sukcesach przed własną publicznością (5-3 i 4-1), zespół Penguins udanie rozpoczął także trzecie spotkanie. Po zaledwie 166 sekundach bramkę zdobył Jake Guentzel, który z 13 golami na koncie jest liderem klasyfikacji strzelców fazy finałowej rozgrywek.

Reklama

Gospodarze solidnie zabrali się do odrabiania strat w drugiej tercji. Między 26. a 27. minutą, w odstępie 42 sekund, krążek w siatce Penguins umieszczali Roman Josi (zaliczył także dwie asysty) i Frederick Gaudreau. Ale to nie był koniec, bowiem tuż przed syreną oznaczającą przerwę wynik jeszcze podwyższył James Neal.

W ostatniej odsłonie autorami kolejnych trafień dla Predators byli Craig Smith w 45. minucie i Mattias Ekholm w 54.

- Już w tych dwóch pierwszych meczach pokazaliśmy się z dobrej strony. Tym razem było jeszcze lepiej przez całe spotkanie - ocenił Neal.

- Jesteśmy rozczarowani dzisiejszym rezultatem, ale taka jest rywalizacja w serii play off. Moi zawodnicy będą mieli możliwość w następnych grach wykorzystać to doświadczenie - stwierdził z kolei trener Penguins Mike Sullivan.

Czwarta potyczka odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek (czasu polskiego), znów w Nashville.

Ostatnim zespołem, który przegrywał 0-2 w finale NHL, a jednak sięgnął po Puchar Stanleya był Boston Bruins w sezonie 2010/11; z Vancouver Canucks 4-3.

Dowiedz się więcej na temat: NHL | Nashville Predators | Pittsburgh Penguins

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje