Ruch Chorzów znowu nie wygrał. "W piłce nie ma logiki"

To było jedno z najdziwniejszych spotkań Nice I liga w tym sezonie. W zaległym meczu 7. kolejki Ruch podejmował u siebie GKS Tychy i do 88. minuty prowadził 2-0. Spotkanie zakończyło się jednak rozczarowującym dla "Niebieskich" remisem 2-2.

Mecz w Chorzowie, który wczoraj wieczorem, przy padającym deszczu, oglądało prawie 6 tys. kibiców, był debiutem na ławce trenerskiej 14-krotnego mistrza Polski Juana Ramona Rochy. 63-letni Argentyńczyk to piłkarska i trenerska sława Panathinaikosu. 

Reklama

Jako szkoleniowiec klubem z Aten zdobywał mistrzostwo, puchar i Superpuchar Grecji, a w sezonie 1995/96 zagrał w półfinale Ligi Mistrzów. Teraz przybył na pomoc swojemu przyjacielowi Krzysztofowi Warzysze, by ratować Ruch. Rocha jest pierwszym szkoleniowcem, a "Gucio" Warzycha drugim trenerem.

Wydawało się, że debiut będzie dla Argentyńczyka bardzo udany. Chorzowianie grali wczoraj z pomysłem, zębem i zaangażowaniem, a po godzinie gry prowadzili 2-0. Niestety, fatalna w ich wykonaniu końcówka sprawiła, że stracili zaliczkę i wygraną. Dwie minuty przed końcem trafił lewy obrońca Dawid Abramowicz, a wyrównał, w ostatniej akcji spotkania, Łukasz Matusiak.

- Zamknąłem "długi" słupek, strzeliłem z "łopaty" i wpadło - tak swoje trafienie na 2-2 skomentował pomocnik GKS Tychy.

- Zawsze tli się gdzieś tam ta nadzieja, bo trzeba grać do końca, do ostatniego gwiazdka sędziego. Czasami różne wyniki można odwrócić, nam akurat w Chorzowie to się udało. Ale muszę powiedzieć, że jestem bardzo zły z przebiegu tego meczu, bo graliśmy naprawdę słabo. Dopiero po stracie drugiej bramki coś w naszej grze zaczęło się zmieniać i coś lepiej układać. Naszą bolączką jest to, że stwarzamy sobie bardzo mało bramkowych okazji i to jest problem tego zespołu. Mam nadzieję, że w niedzielnym meczu z Olimpią będzie inaczej - tłumaczy Interii Matusiak.

- Całe życie siedzę w piłce i często zdarza się tak, że nie ma w niej logiki. Mieliśmy sporo dobrych sytuacji, ale nie wykorzystaliśmy ich, a na dodatek w czasie pierwszych 45 minut, z powodu kontuzji, straciliśmy dwóch zawodników. Gdy prowadziliśmy 2-0, to powinniśmy strzelić trzecią i czwartą bramkę i skończyć ten mecz wcześniej. Mamy młodą drużynę i ona wciąż musi się uczyć. Czasem takie mecze sprawiają, że szybciej się dojrzewa i mam nadzieję, że moi chłopcy będą dzięki temu twardsi - komentował z kolei Juan Ramon Rocha.

Po 8. kolejkach Nice I liga tyszanie są na 10. miejscu z jedenastoma punktami, a Ruch zamyka tabelę z minus jednym punktem. W niedzielę GKS gra u siebie z Olimpią Grudziądz, a "Niebiescy" przy Cichej, w poniedziałek, podejmują innego spadkowicza z Ekstraklasy, Górnika Łęczna.

Michał Zichlarz, Chorzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje