Asy i Cieniasy 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Wisła Kraków pokonała Lecha Poznań 2-0 w hicie piątej kolejki. Zwycięstwo "Białej Gwiazdy" było w pełni zasłużone, choć paradoksalnie "Kolejorz" zagrał chyba najlepszy mecz w tym sezonie, ale doznał pierwszej porażki w lidze. Premierowe zwycięstwa w obecnych rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy odniosły Śląsk Wrocław i Korona Kielce, gdzie na ławce debiutował nowy trener "Pacheta".

ASY

Krzysztof Pilarz (Cracovia)

Reklama

Cracovia odniosła pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie na wyjeździe. W piątkowym meczu z KGHM Zagłębiem Lubin "Pasy" miały zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki (66 procent do 34), ale gdyby nie bramkarz nie wiadomo, czy odniosłyby zwycięstwo. W pierwszej połowie Pilarz świetnie obronił strzał Bartosza Rymaniaka, a w drugiej w nieprawdopodobny sposób odbił "główkę" z bliska Michala Papadopulosa.

Prejuce Nakoulma (Górnik Zabrze)

Być może reprezentant Burkina Faso po raz ostatni zagrał w Wielkich Derbach Śląską. I mógł zakończyć je zwycięstwem. Po jego golu w 50. minucie Górnik Zabrze objął prowadzenie z Ruchem Chorzów 2-1, a szybki skrzydłowy był najlepszy na boisku. Niestety, w doliczonym czas błąd Norberta Witkowskiego spowodował, że ostatecznie padł remis.  

Michał Masłowski (Zawisza Bydgoszcz)

Beniaminek bardzo dobrze rozpoczął spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Zawisza prowadził 2-0, a mogło być ono jeszcze wyższe, gdyby koledzy potrafili wykorzystać dokładne dogrania Masłowskiego. Cóż z tego, że pomocnik bydgoszczan się starał, jak beniaminek wciąż pozostaje bez wygranej w tym sezonie.

Marcin Wodecki (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Podbeskidzie wróciło z dalekiej podroży, a główny udział miał w tym Wodecki. Najpierw zaliczył asystę przy golu Marka Sokołowskiego, a następnie pewnie wykorzystał rzut karny. "Góralom" wystarczyło zaledwie 11 minut, by z przegranego meczu wyciągnąć remis.

Takafumi Akahoshi (Pogoń Szczecin)

Japończycy rządzą w ekipie "Portowców". Podopieczni Dariusza Wdowczyka są uzależnieni od postawy zarówno Akahoshiego, jak i Takui Muraymy. Obaj strzelili po golu w wygranym meczu z Jagiellonią Białystok 3-2, ale pierwszy zaliczył jeszcze asystę przy trafieniu rodaka, stąd oceniamy go wyżej.

Sebastian Madera (Lechia Gdańsk)

Legia zagrała w rezerwowym składzie, jej piłkarze i sztab szkoleniowy byli już myślami przy wtorkowym spotkaniu kwalifikacji Ligi Mistrzów ze Steauą Bukareszt - to prawda, ale i tak nie stracić gola przy Łazienkowskiej to duży wyczyn. Zapracowała na niego cała drużyna Lechii, ale Madera był praktycznie nie do przejścia dla zawodników "Wojskowych".

Dalibor Stevanović (Śląsk Wrocław)

Miał udział przy wszystkich bramkach Śląska w meczu z Widzewem. Pierwszego gola sam strzelił, a przy dwóch następnych zaliczył, licząc po hokejowemu, drugie asysty. Przy trafieniu Marko Paixao jego odegranie do Waldemara Soboty zachwyciło komentującego to spotkanie w Canal + Family Kamila Kosowskiego.

Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków)

Trudno było wybrać jednego piłkarza w ekipie "Białej Gwiazdy". Podopieczni Franciszka Smudy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony w wygranym meczu z Lechem Poznań. "Głowa" świetnie kierował grą defensywną Wisły i to już po raz któryś z kolei. Równie dobrze na lewej stronie obrony zaprezentował się Gordan Bunoza, a atakami kierował Łukasz Garguła, który zdobył też jedną z bramek.

Paweł Sobolewski (Korona Kielce)

Dowodzona przed niego druga linia Korony zdominowała wyżej notowanych rywali. Sobolewski zanotował kilka otwierających drogę do bramki podań, choć koledzy z nich nie skorzystali, a poza tym przypieczętował golem zwycięstwo (pierwsze w nowym sezonie) 2-0 nad Piastem Gliwice, uświetniając debiut na ławce trenerskiej Jose Rojo Martina, czyli "Pachety".

CIENIASY

Michal Papadopulos (KGHM Zagłębie Lubin)

"Miedziowi" prezentowali się słabiej od Cracovii, ale wcale nie musieli przegrać piątkowego meczu. Przy stanie 0-0 nie sto-, a dwustuprocentową sytuację zmarnował Papadopulos. Czech z kilku metrów trafił "główką" w interweniującego Pilarza.

Michał Gliwa (KGHM Zagłębie Lubin)

To spotkanie mogło jednak też zakończyć się bezbramkowym remisem. Gol Marcina Budzińskiego nie powinien paść. Piłkarz Cracovii po rajdzie zdecydował się na strzał z dystansu, przy którym ogromny błąd popełnił Gliwa. Piłka co prawda odbijając się od ziemi przed bramkarzem zmieniła trochę kierunek lotu, ale i tak uderzenie było w środek bramki.

Norbert Witkowski (Górnik Zabrze)

Podopieczni Adama Nawałki byli bardzo blisko zwycięstwa w 99. Wielkich Derbach Śląską. Prowadzili 2-1, ale przyszła trzecia minuta doliczonego czasu. Maciej Jankowski "główkował" po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Piłka nie została mocno uderzona, a mimo wszystko Witkowski nie potrafił jej złapać, czy choćby odbić i ta jeszcze po jego nodze znalazła drogę do siatki. Tym samym Górnik stracił wydawałoby się pewne trzy punkty.

Paweł Strąk (Zawisza Bydgoszcz)

Właściciel Zawiszy Radosław Osuch po meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała miał ogromne pretensje do sędziów. Powinien jednak skupić się na swoich piłkarzach. M.in. Strąku, który bezsensownie sfaulował w polu karnym Aleksandra Jagiełłę, a "jedenastkę" pewnie wykorzystał Wodecki, zapewniając "Góralom" remis.

Dariusz Pietrasiak (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Wymiotować się chciało" - tak grę Podbeskidzia w pierwszej połowie skwitował kapitan Marek Sokołowski. Wszyscy piłkarze zasłużyli na krytykę, ale na największą Pietrasiak. Doświadczony obrońca zupełnie nie poradził sobie w sobotę z kierowaniem grą obronna zespołu.

Michał Pazdan (Jagiellonia Białystok)

Może nie był najgorszy w ekipie Jagiellonii w meczu z Pogonią Szczecin, ale to on zapewnił rywalom zwycięstwo. Jego niefortunna interwencja po dośrodkowaniu Herve’a Tchamiego zakończyła się golem samobójczym. Wyraz jego twarzy po tej sytuacji i końcowym gwizdku mówił wszystko stanie psychicznym piłkarzy z Białegostoku.

Helio Pinto (Legia Warszawa)

Miał być jednym z liderów Legii. Że umie grać w piłkę udowodnił występami w APOEL-u Nikozja w Lidze Mistrzów. Na razie jednak w Warszawie zawodzi i to mocno, bo był najsłabszy w rezerwowej drużynie, jaką trener Jan Urban wystawił na mecz z Lechią Gdańsk.

Princewill Okachi (Widzew Łódź)

Podopieczni Radosława Mroczkowskiego zawiedli we Wrocławiu. Dopiero po strzeleniu honorowego gola w 76. minucie widzewiacy pokazali, że jednak potrafią grać w piłkę. W tym momencie na murawie nie było już Okachiego. Nigeryjczyk został zmieniony jako drugi w ekipie z Łodzi (w pierwszej połowie zszedł Lewon Hajrapetjan), ponieważ zupełnie nie radził sobie w środku pola.

Mateusz Możdżeń i Luis Henriquez (Lech Poznań)

Boczni obrońcy "Kolejorza" mieli bardzo trudne zadanie w spotkaniu z Wisłą Kraków. I mu nie sprostali. Możdżenia bronił trochę trener Mariusz Rumak mówiąc, że nie jest on etatowym defensorem, ale i tak Gordan Bunoza robił z nim, co chciał. Podobnie jak na drugiej stronie Patryk Małecki z Panamczykiem.

Piast Gliwice

To nie była udana kolejka dla naszych zespołów, które grają albo grały w europejskich pucharach. Z czterech takich drużyn wygrał tylko Śląsk. Piast w Kielcach zaprezentował się bardzo słabo i zasłużenie przegrał ze zdeterminowaną Koroną.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama