Białoński: Dobry początek OE, I want more!

Ci, co utarli opinię, że polska liga jest słaba i do oglądania się nie nadaje, po pierwszej kolejce czują się pewnie łyso. W siedmiu meczach padły 24 gole (prawie 3,5 na mecz), a na trybunach zasiadło 49 tys. widzów (średnio 7 tys.).

Najważniejsze, że bramki były z kategorii "palce lizać". Dobrze też, że strzelają je też nowe twarze Orange Ekstraklasy. O tym, że wielkim tuzem tej ligi będzie rozgrywający Zagłębia Lubin Maciej Iwański, każdy wiedział. Kapitan "miedziowych" był ojcem inauguracyjnego zwycięstwa nad Widzewem (asysta i piękny gol). Można się było też spodziewać, że uznane firmy - Marcin Zając i Piotr Reiss będą prowadzić Lecha do wygranych.

Reklama

Ale konia z rzędem temu, kto przypuszczał, że pierwszego gola w nowym sezonie Orange Ekstraklasy strzeli 31-letni Słowak z 6-tysięcznej Nemszovy (pod Trenczynem) - Martin Fabusz. Dzięki golom Martina, a także jego rodaka Pavola Balaża nikt w Chorzowie nie będzie podejrzewał trenera Duszana Radolskiego o szowinizm. Wręcz przeciwnie - ten sympatyczny szkoleniowiec niemal za bezcen sprowadził "Niebieskim" zawodników, którzy jeszcze niejeden powód do radości dostarczą fanom Ruchu.

Pewnie mało kto stawiał też na to, że najładniejszego gola kolejki strzeli syn prezesa Odry - Edwarda Sochy, czyli Bartłomiej. To była przewrotka marzeń!

Powrót Jagiellonii do I ligi oznacza odkurzenie znanego z Amiki Wronki Remigiusza Sobocińskiego. Jego trafienie dało wyrównanie "Jadze" w spotkaniu z Polonią Bytom. W tym meczu jeszcze piękniejszego gola (z woleja bez przyjęcia piłki podanej z 40-metrów) zdobył Dariusz Jarecki. To była bramka klasy światowej!

Maciejowi Stolarczykowi w Krakowie proponowali już sportową emeryturę, pracę w charakterze trenera młodzieży. "Stolar" uparł się jednak grać i chyba miał rację. Oby każdy boczny obrońca fundował nam takie ofensywne wycieczki, jaką w meczu z Koroną urządził pan Maciej. Zwieńczył ją piękną asystą przy trafieniu Jacka Popka.

Oczywiście nie dla wszystkich ta kolejka była udana. W Groclinie Błażej Telichowski (przy stracie trzeciego gola najpierw gafę popełnił Igor Kozioł, ale Błażej miał kilka metrów przewagi nad Remigiuszem Jezierskim, a jednak dał mu się wyprzedzić), a i Sebastian Przyrowski (więcej pretensji do siebie, mnie do kolegów) będą chcieli jak najszybciej o niej zapomnieć. Tak samo jak nowy nabytek Odry - Grzegorz Jakosz, który nie dość, że nie upilnował Łukasza Madeja, to przypadkowo odbijając piłkę po jego strzale, całkiem zmylił bramkarza. Powrót do ekstraklasy udał się Sobocińskiemu, ale przeciwnie było w wypadku obrońcy Zagłębia Sosnowiec - Grzegorz Kaliciaka. Popularny "Kali" ma na sumieniu gola, jakiego strzelił dla Lecha Rafał Murawski. Panowie - na pocieszenie - pierwsze koty za płoty!

Na koniec o kibicach Groclinu. Wiem, że Grodzisk Wielkopolski do metropolii nie należy, ale żeby na pierwszy mecz w I lidze przychodziło tylko półtora tysiąca ludzi?! Drodzy fani, pobudka! Wakacje się dla was skończyły.

Michał Białoński, INTERIA.PL

***

Gorące spięcia pod bramką! Najciekawsze sytuacje! Kontrowersje Orange Ekstraklasy! Tylko u nas!

Zobacz Magazyn Ligowy

Skróty meczów możesz obejrzeć na naszych stronach, możesz też ściągnąć na telefon komórkowy!

Dowiedz się więcej na temat: mecz | Orange

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama