Ekstraklasa: Lider zgubił punkty w Gliwicach

Piast Gliwice przerwał serię sześciu kolejnych wygranych Legii Warszawa w piłkarskiej ekstraklasie. W 24. kolejce lider na wyjeździe tylko bezbramkowo zremisował. Zwycięstwa odniosły zespoły z końca tabeli - PGE GKS Bełchatów i Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Ekstraklasa: Wyniki, strzelcy, tabela i terminarz

Reklama

Legioniści, którzy przed tą kolejką mieli cztery punkty przewagi nad drugim w tabeli Lechem Poznań, mieli nadzieję na utrzymanie zwycięskiej passy. Nie udało im się jednak wywalczyć trzech punktów przeciwko Piastowi, który jeszcze nigdy nie pokonał warszawian w Ekstraklasie.

W pierwszej połowie to bramkarz gości Duszan Kuciak miał więcej pracy, m.in. po strzałach Pawła Oleksego i Marcina Robaka. Pod bramką gliwiczan gorąco zrobiło się dopiero przed przerwą za sprawą dwóch - obronionych - strzałów Władimira Dwaliszwilego.

Przewaga legionistów rosła w miarę upływu czasu. Kwadrans przed końcem meczu cieszyli się nawet z gola Danijela Ljuboi, który wyskoczył zza pleców wznawiającego grę bramkarza, jednak sędzia trafienia nie uznał.

Chociaż gospodarze w ostatnich minutach mieli duże problemy, by wyjść z własnej połowy, utrzymali bezbramkowy remis.

PGE GKS Bełchatów przyjechał na stadion warszawskiej Polonii bez dwóch kontuzjowanych napastników - Dawida Nowaka (w przeszłości często strzelał gole Polonii) oraz Mouhamadou Traore. Z kolei w drużynie Piotra Stokowca zabrakło bramkarza Sebastiana Przyrowskiego i obrońcy Igora Morozova.

Jedyna bramka w meczu padła w 57. minucie. Najpierw po faulu przed polem karnym za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić obrońca gospodarzy Adam Pazio, a po chwili rzut wolny wykorzystał Kamil Wacławczyk, który popisał się efektownym strzałem z niespełna 20 metrów.

Szansę na utrzymanie w Ekstraklasie przedłużyła także drużyna z Bielska-Białej. W meczu z Lechią Gdańsk nie popisał się bramkarz gospodarzy Michał Buchalik, który popełnił błąd przy obu bramkach Podbeskidzia.

Najpierw w 63. minucie po rzucie rożnym Marcina Wodeckiego pozwolił, aby Tomasz Górkiewicz z bliska wepchnął piłkę do siatki, natomiast w 74. po uderzeniu po ziemi wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Marko Czetkovicia odbił futbolówkę wprost pod nogi Damiana Chmiela. Boczny pomocnik gości skorzystał z tego prezentu i umieścił piłkę w pustej bramce.

Honorową bramkę dla gdańszczan zdobył w 77. minucie 18-letni Przemysław Frankowski, który dopiero po raz drugi wystąpił w Ekstraklasie. Była to już trzecia z rzędu wygrana bielszczan na wyjeździe.

W piątek Pogoń Szczecin odniosła pierwsze zwycięstwo w tym roku, pokonując na własnym boisku Koronę Kielce 2-1. Trzy punkty zapewnił gospodarzom Hernani, który ponad rok temu odszedł z kieleckiego klubu. Obie bramki Brazylijczyka padły po dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

W drugim spotkaniu tego dnia Wisła wygrała w Krakowie z Widzewem Łódź 1-0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 50. minucie Patryk Małecki.

W niedzielę z pewnością wielkie emocje będą towarzyszyły kolejnym Wielkim Derbom Śląska, jak nazywa się mecze Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze. Tym razem obie drużyny spotkają się na stadionie przy ul. Roosevelta w Zabrzu. W rundzie wiosennej w Chorzowie padł bezbramkowy remis. Będzie to 98. spotkanie tych zespołów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Lepszy bilans ma Górnik, który odniósł 38 zwycięstw przy 26 sukcesach Ruchu.

W innym niedzielnym spotkaniu mistrz Polski Śląsk Wrocław zagra na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin.

W tabeli prowadzi Legia Warszawa, która zgromadziła 53 punkty i ma ich o pięć więcej od Lecha Poznań. Wyjazdowy mecz wicelidera z Jagiellonią Białystok zakończy w poniedziałek 24. kolejkę.

Tabelę zamyka PGE GKS z 17 punktami, za Podbeskidziem - 22 pkt. O cztery "oczka" więcej ma zajmująca pierwsze bezpieczne miejsce Pogoń Szczecin.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje