Klimczak szefem, powrót Bońka. Koniec wojny Ekstraklasy SA z PZPN-em!

W najbliższy wtorek dojdzie do zmiany za sterami Ekstraklasy SA. Z naszych informacji wynika, że nowe władze wprowadzą rewolucyjne wręcz zmiany. Najważniejszą będzie zwiększenie ligi do 18 zespołów, czyli 34 kolejek w sezonie, w miejsce dotychczasowych 37. Równie ważne jest to, że z nadejściem rządów Karola Klimczaka z Lecha i z powrotem do rady nadzorczej Zbigniewa Bońka nastąpi koniec wojny Ekstraklasy SA z PZPN-em.

Przy całej szacunku dla Macieja Wandzla, bo to człowiek błyskotliwy i inteligentny, który poznał od podszewki i Lecha, i Legię, jego zarządzanie spółką Ekstraklasa SA to obraz nędzy i rozpaczy.

Udaremniona próba skoku na kasę PZPN-u

Reklama

Największym błędem było pójście na wojnę z szefem PZPN-u Zbigniewem Bońkiem, przegraną z kretesem, rejteradą większości wojsk i Józefa Wojciechowskiego w roli kandydata na nowego sternika polskiej piłki. Wandzel domagała się od nowego prezesa PZPN-u m.in. wspomagania ze związkowej kasy klubów zawodowych, o czym nawet nie chciał słyszeć Boniek, a godził się na to Wojciechowski.

Na plan drugi wybija się forowanie Dariusza S., który w trakcie kadencji rady nadzorczej ESA trafił za kraty - z podejrzeniem wręczenia łapówki, a zarządzanego przez niego przez lata Ruchu wypada z szafy trup za trupem, degradacja i ujemne punkty nie wzięły się znikąd.

Trzeci zarzut w stosunku do Wandzla, to zawarcie - w opinii klubów i wielu mediów - niekorzystnej umowy ze sponsorem tytularnym. Prawa sprzedane za kwotę niewiele ponad sześć mln zł, niższą o prawie dwa miliony niż we wcześniejszych kontraktach. Tu jestem daleki od potępiania w czambuł Wandzla chociażby dlatego, że prawdopodobnie nikt nie chciał zapłacić więcej. W myśl zasady: "Koń jaki jest, każdy widzi". Nie zmienia to faktu, że po ujawnieniu - przez Weszło.com - wysokości tej umowy, za głowę złapali się prezesi mniejszych niż piłkarska federacji, a ludzie piłki nazwali ją "psuciem rynku".

- Dwa czy trzy lata temu PZKosz sprzedał męską ligę za porównywalne stawki, choć to rozgrywki regionalne, ulokowane głównie w północnej i zachodniej części kraju, które nie są tak medialne jak piłkarska Ekstraklasa. Jak w tej sytuacji, my mamy szukać sponsorów za poważne pieniądze dla mniejszych lig - rozkładał ręce jeden z szefów niepiłkarskiej ligi.

Kluby mają dość autorytarnych rządów spółką, a taki model sterowania cechował Wandzla. - Koniec czasów caratu - głoszą.

Nowym szefem RN zostanie prezes Lecha Karol Klimczak, ale on będzie rządził kolegialnie, z udziałem pozostałych pięciu ludzi z rady.

Wielką siłą nowej rady będzie powrót do niej szefa całej polskiej piłki - Zbigniewa Bońka. Nie brakuje głosów, zgodnie z którymi kto inny z PZPN-u powinien wejść do Rady Nadzorczej Ekstraklasy (w mijającej kadencji był to wiceprezes Edward Nowak). Z drugiej strony jednak, kto lepiej dopilnuje interesów federacji niż sam prezes?

Szef PZPN-u wniesie też do RN ważną wiedzę i doświadczenie - rozeznanie na rynku praw medialnych, co w kontekście do czekającego w czerwcu przetargu ma kluczowe znaczenie. Nowa rada wybierze nowy zarząd Ekstraklasy SA, a następnie będzie musiała błyskawicznie przygotować nowy schemat rozgrywek. Ten, określany mianem ESA 37, przejdzie do historii. W tym sezonie nie ma już dzielenia punktów, a w przyszłym najpewniej zniknie podział zespołów na grupę mistrzowską i spadkową, w miejsce rozszerzenia składu ligi do 18 drużyn. Za takim rozwiązaniem przemawiają losy beniaminków w ostatnich latach. Górnik Zabrze i Sandecja Nowy Sącz świetnie sobie radzą w gronie najlepszych, a niedawny beniaminek - Arka Gdyni ostatnio sięgnął nawet po Puchar Polski.

Na zapleczu pozostają ekstraklasowe duże firmy, na czele z Ruchem (na razie został w blokach startowym), GKS-em Katowice (również na miejscu spadkowym), a także również obyte w najwyższej klasie rozgrywkowej: Stal Mielec, Odra Opole, Zagłębie Sosnowiec, Stomil Olsztyn oraz mające spore aspiracje: Miedź Legnica i Chrobry Głogów. Odbudowę swoich pozycji zaczęły też ŁKS (już 2. lidze), czy Widzew (w 3.), legitymujący się największą liczbą sprzedanych karnetów w Polsce, a także w Europie, jeśli weźmiemy pod uwagę kluby z tego poziomu rozgrywek. Wyżej wymienione ośrodki mogą tylko zwiększyć potencjał polskiej piłki klubowej i pójść w ślady Górnika, czy Sandecji.

Co ciekawe, kandydatem na nowego prezesa Ekstraklasy SA w pewnym momencie był eks-właściciel Legii Bogusław Leśnodorski. Miał tylko jeden problem: nie chcą go ani obecna Legia, ani Lech, co drastycznie zmniejszyło jego szanse, w końcu przedwczoraj, sam zainteresowany stwierdził, że nie zamierza marnować czasu.


Tak będzie wyglądał nowy skład rady nadzorczej Ekstraklasy:

- Karol Klimczak (prezes Lecha) - przewodniczący,

- Zbigniew Boniek (prezes PZPN-u)

- Maciej Bałaziński (wiceprezes Lechii)

- najpewniej Jarosław Jankowski (zarząd Legii)

- Cezary Kulesza (współwłaściciel i prezes Jagiellonii)

 Na obsadzenie pozostałych dwóch miejsc ma poniższa trójka:

- Grzegorz Jaworski (przewodniczący rady nadzorczej Piasta)

- Krzysztof Zając (prezes Korony Kielce)

- Jarosław Mroczek (prezes Pogoni Szczecin).

Z kandydowania do rady zrezygnował wiceprezes Cracovii Jakub Tabisz, który był w niej przez kilka ostatnich kadencji.


Trenerzy nie chcą ESA 37


ESA 37, w odczuciu większości trenerów i klubowych sterników, staje się już przeżytkiem. W swoim czasie, określana tym mianem reforma, zdała egzamin, zlikwidowała korupcjogenny bezpieczny środek tabeli, dzięki podziałowi punktów i tabeli zapewniła emocje do końca sezonu. Zwłaszcza trenerzy zapewniają, że zmniejszenie liczby kolejek nawet do 34, jeśli nie do 30, będzie miało zbawczy wpływ na proces szkoleniowy.

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Karol Klimczak | Zbigniew Boniek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama