Piłkarze Widzewa Łódź przed rundą wiosenną ekstraklasy

Już za kilka dni rozgrywki wznowi piłkarska ekstraklasa. Kibice Widzewa Łódź zdążyli się już przyzwyczaić do tego, że kolejna runda na pewno czymś ich zaskoczy. Trudno zresztą by było inaczej, skoro drużyna znowu gruntownie zmieniła swoje oblicze.

Zmienił się przede wszystkim trener, Franciszka Smudę zastąpił Petr Nemec. Czech wydaje się być solidnym trenerem, ale obawy kibiców budzi brak doświadczenia nowego szkoleniowca.

Reklama

Widzew opuściło w sumie dziesięciu zawodników, jednak większość z nich to piłkarze rezerw (Pietrzak, Pietrzko, Gajek, Janeczko, Kalu). Poza nimi do kieleckiej Korony wypożyczony został Krzysztof Brodecki, a sprzedany Neves Hermes. Odesłano do Polonii wypożyczonego do czerwca Ciesielskiego. Ci zawodnicy jednak nie decydowali o obliczu drużyny. Największą startą jest odejście Sergio Bataty i Rafała Grzelaka. Obaj piłkarze jesienią byli zdecydowanie najlepsi w łódzkim zespole.

Do Łodzi sprowadzono natomiast ośmiu nowych piłkarzy, na których w sumie... nie wydano ani złotówki. Z kartą na ręku przyszli do klubu Piotr Mosór (Wisła Płock), Jerzy Podbrożny (Wisła Płock), Ireneusz Chrzanowski (Włókniarz Mirsk), Adam Cichoń (Fortuna Koeln), Przemysław Urbaniak (Panseraikos). Z wypożyczenia do Ceramiki Opoczno powrócił Marcin Morawski, z Wisły Płock wypożyczono Przemysława Boldta. Do tej grupy zawodników dochodzi Maciej Scherfchen, który został piłkarzem łódzkiego klubu w ramach rozliczeń między Andrzejem Grajewskim a Januszem Romanowskim. Drugi piłkarz, który w ramach tych rozliczeń został zawodnikiem Widzewa to... Paweł Kaczorowski. Jednak były piłkarz Polonii stwierdził, że nie chce grać w Łodzi i wymógł na Andrzeju Grajewskim wypożyczenie do Lecha Poznań.

Widzew nie wydał dużo na transfery, za to nie oszczędzał na przygotowaniach. W sumie kosztowały one ponad 250 tyś złotych. Widzewiacy byli na trzech zgrupowaniach, dwukrotnie w Niemczech i raz w Turcji.

Tradycyjnie, widzewiacy zimowe przygotowania zaczęli od udziału w halowych turniejach w Niemczech. Ponieważ były to dopiero pierwsze dni przygotowań, nikt nie spodziewał się rewelacyjnej postawy widzewiaków w meczach na hali. Podopieczni trenera Nemca jednak wszystkich zaskoczyli.

Znakomicie zaprezentowali się w Schwerinie, gdzie zajęli trzecie miejsce, a potem w Bielefeldzie, gdzie zostali pokonani dopiero w finale. W ostatnim dniu zgrupowania były zaplanowane dwa słabiej obsadzone turnieje. Łodzianie zaprezentowali się w nich słabo, było to jednak spowodowane osłabieniem (drużyna została podzielona na dwa zespoły) oraz zmęczeniem ciężkimi, siłowymi treningami (w tym okresie odbywały się nawet trzy treningi dziennie).

Zaledwie kilka dni po powrocie z Niemiec widzewiacy znowu pojechali na obóz i to znowu do ośrodka w Bad Blankenburgu. W drodze do Niemiec łodzianie rozegrali pierwszy w tym roku sparing na otwartym boisku. W Mirsku spotkali się z tamtejszym Włokniarzem, klubem w którym nie tak dawno pracował Petr Nemec. Widzewiacy pokonali czwartoligowca po bramce Adama Cichonia. W Niemczech zostały rozegrane kolejne dwa sparingi, oba z drużynami z regionalnej ligi: Erfurt Nord 3:1 (bramki Adjelkovicia, Włodarczyka i Podbrożnego), SV Schleiz 8:2 (bramki: Włodarczyk ? trzy, Cichoń ? dwie, Dymkowski, Morawski i Seweryn). W drodze powrotnej ze zgrupowania widzewiacy zmierzyli się jeszcze z Nysą Zgorzelec i zremisowali 1:1 (bramka Podbrożnego).

Od początku lutego drużyna trenowała na własnych obiektach i rozgrywała sparingi. Widzewiacy grali kolejno z Pogonią Zduńska Wola 3:0 (bramki: Rachwał, Dymkowski i Włodarczyk), GKS-em Bełchatów 1:1 (bramka Cichonia), Unia Skierniewice 1:0 (bramka Terleckiego) oraz Aluminium Konin 0:1. Na drugą połowę miesiąca zostało zaplanowane zgrupowanie w Antalyi. Nie było one do końca pewne, bo działacze ze względu na możliwość wybuchu wojny w Iraku zastanawiali się nad obozem i innym miejscu. Ostatecznie jednak łodzianie do Turcji pojechali. Wojna wprawdzie nie wybuchła, ale zgrupowanie trudno zaliczyć do udanych. Najpierw okazało się, że we wszystkich samolotach lecących do Turcji większość biletów jest zarezerwowana i widzewiacy musieli do Turcji odlecieć z Lipska.

Już na lotnisku okazało się, że kilka dni wcześniej Turcja wprowadziła obowiązek posiadania wiz dla Czechów i trener Petr Nemec nie mógł polecieć z zespołem. Szkoleniowiec ostatecznie poleciał do Antalyi dopiero kilka dni później. W samej Turcji panowała, jak na ten kraj, fatalna pogoda. Spowodowało to, że większość zawodników się rozchorowała i skład, który był wystawiany w meczach sparingowych był daleki od optymalnego. Odbyło się to oczywiście na wynikach.

W czterech sparingach Widzew kolejno: przegrał z koreańskim Pusan Icons 1:3 (bramka: Włodarczyka), zremisował z rosyjskim Anżi Machaczkała 0:0, pokonał kazachstański Cimkent 3:0 (bramki: Włodarczyk i Stasiak ? dwie) i przegrał z rosyjskim Amkar 1:2 (bramka Podbrożnego).

Po powrocie z Turcji planowano rozegranie tylko jednego sparingu, z Górnikiem Łęczyca. Zakończył się on zwycięstwem 4:0 (bramki Włodarczyk ? trzy i Podbrożny), jednak przełożenie inauguracyjnej kolejki spowodowało, że zwolnił się jeden termin. Aby wypełnić mikrocykl treningowy w tym czasie łodzianie rozegrają jeszcze jeden sparing. Rywalem będzie GKS Bełchatów.

Wszystko wskazuje na to, że drużyna jest dobrze przygotowana do rozgrywek ligowych, ale prawdziwym sprawdzianem będzie dopiero spotkanie z GKS-em Katowice. W sparingach łodzianie zwykle wygrywali, ale trzeba podkreślić, że nie odbył się żaden (!) mecz kontrolny z zespołem pierwszoligowym. Widzewiacy grali z regionalnym zespołami niemieckimi, drugoligowcami z Rosji, egzotyczną drużyną z Korei, zespołem z futbolowej prowincji jaką jest Kazachstan oraz polskimi drużynami z niższych lig...

Tomasz Andrzejewski,

Dowiedz się więcej na temat: Płock | gks | Widzew | Włodarczyk | bramka | bramki | Łódź

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje