T-Mobile Ekstraklasa: Widzew Łódź nowym liderem

Piłkarze Widzewa Łódź pokonali na wyjeździe KGHM Zagłębie Lubin 1-0 i przy remisie Legii Warszawa z Górnikiem w Zabrzu 2-2 objęli prowadzenie w T-Mobile Ekstraklasie.

Widzewiacy, którzy jako jedyni zachowują komplet punktów, po raz ostatni wygrali cztery kolejne mecze w tej klasie rozgrywkowej jesienią 1991 roku.

Reklama

W niedzielę podopieczni Radosława Mroczkowskiego odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na wyjeździe. Gola w 21. minucie technicznym strzałem z ok. 20 metrów zdobył Brazylijczyk Alex Bruno.

Legia, która przyjechała do Zabrza jako lider, po zaciętym meczu musiała się zadowolić remisem. Warszawiacy dwukrotnie prowadzili, ale "Górnicy" za każdym razem odpowiadali bramką. Wynik już w 92. minucie ustalił Adam Danch.

Ozdobą spotkania, rozgrywanego po raz pierwszy w tym sezonie na przebudowywanym od roku stadionie Górnika, był gol zdobyty z ponad 30 metrów przez legionistę Dominika Furmana. Piłka nabrała zaskakującej rotacji, co całkowicie zaskoczyło bramkarza Łukasza Skorupskiego.

W sobotę w barwach Jagiellonii zadebiutował były piłkarz reprezentacji Polski Euzebiusz Smolarek, grając przeciwko swojej byłej drużynie - Polonii Warszawa.

Smolarek wbiegł na boisko na ostatnie 20 minut, zastępując zmęczonego Tomasza Frankowskiego, którego stołeczna publiczność pożegnała brawami. W tym momencie prowadzili goście 1-0. W pierwszej połowie swoją 163. bramkę zdobył właśnie Frankowski, dzięki czemu umocnił się na czwartym miejscu na liście strzelców wszech czasów w ekstraklasie.

Drużyna z Białegostoku nie utrzymała jednak korzystnego wyniku. W 79. minucie efektownym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Tomasz Brzyski i doprowadził do remisu. Jagiellonia podtrzymała miano niepokonanej w tym sezonie, ale zanotowała trzeci remis z rzędu i w tabeli jest za zajmującą czwartą pozycję Polonią.

W Gdańsku Lechia niespodziewanie przegrała z Piastem Gliwice 1-2. Gospodarze prowadzili do przerwy 1-0 i mogli podwyższyć rezultat, ale w drugiej po fatalnych błędach stracili dwa gole. "Głupota nie boli, ale kosztuje" - skomentował na konferencji prasowej trener gdańszczan Bogusław Kaczmarek, nie mogąc odżałować straconej szansy. Zamiast miejsca w ścisłej czołówce, które dałoby zwycięstwo, Lechia spadła na ósmą lokatę.

W trzecim sobotnim meczu Ruch Chorzów zremisował z Koroną Kielce 1-1. Obie drużyny otworzyły w ten sposób zarówno konto punktowe, jak i bramkowe i wyprzedziły w tabeli zespół z Bełchatowa. Ani kibice, ani debiutujący roli trenera drużyny chorzowskiej Jacek Zieliński nie byli jednak usatysfakcjonowani, ponieważ Ruch był bliższy zwycięstwa. Najlepszej okazji nie wykorzystał Marek Zieńczuk, którego strzał z rzutu karnego pewnie obronił Zbigniew Małkowski.

W piątek broniący tytułu mistrzów Polski piłkarze Śląska Wrocław, których po raz pierwszy poprowadził czeski trener Stanislav Levy, zremisowali w Bielsku-Białej z Podbeskidziem 1-1, a w Szczecinie Pogoń wygrała z Wisłą Kraków 2-0.

W siedmiu dotychczas rozegranych meczach czwartej kolejki padło 16 bramek. Sędziowie pokazali 33 żółte i dwie czerwone kartki (obie zawodnikom Podbeskidzia). Spotkania oglądało ok. 48 tys. widzów.

Kolejkę zakończy w poniedziałek mecz PGE GKS Bełchatów - Lech Poznań.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu GKS Bełchatów - Lech Poznań!

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje