Trwa spór o Gajtkowskiego

Dziś o godz. 10.00 odbyła się w Katowicach konferencja prasowa prezesa GKS Piotra Dziurowicza. Przedstawił on fakty w sprawie transferu Krzysztofa Gajtkowskiego do Lecha Poznań.

Przypomnijmy, że Lech Poznań podpisał umowę z GKS Katowice w sprawie zakupu Gajtkowskiego za 1,2 miliona złotych. Pierwsza rata za transfer miała zostać wpłacona do 22 stycznia. Działacze z Poznania nie dotrzymali jednak terminu i prezes GKS udał się do Zielonej Góry, gdzie na obozie przybywali piłkarze Lecha. Tam usłyszał, że pieniądze zostały przelane i otrzymał potwierdzenie dokonania przelewu. Zdaniem Dziurowicza na przelewie nie było pieczątki banku i sam postanowił sprawdzić czy rzeczywiście pieniądze zostały przez Lecha wypłacone. Okazało się, że konto, z którego miał pójść przelew nie ma środków. Ten fakt, tak zdenerwował sternika katowickiego klubu, że postanowił zerwać wszelkie kontakty z poznańskimi działaczami, a kontrakt uznać za nieważny. Gajtkowski miał pojawić się dziś na treningu GKS, ale wciąż trenuje z Lechem...

Reklama

Na dzisiejszej konferencji prasowej, prezes Dziurowicz pokazał wszystkie dokumenty związane z tą sprawą. Jego zdaniem umowa z Lechem jest nieważna, a 100 000 złotych, które Lech już zapłacił, w ciągu kilku dni zwróci. Prezes zapowiedział, że nie chce mieć już nic wspólnego z działaczami Lecha i nie zamierza prowadzić z nimi w przyszłości żadnych negocjacji.

- Straciłem cierpliwość, bowiem poznaniacy posunęli się do zwyczajnego oszustwa - tłumaczy Piotr Dziurowicz. - Przesłali mi do hotelu faksem przelew, według którego zapłacili zaległe 300 tysięcy z pierwszej raty. Postanowiliśmy ów przelew sprawdzić i okazało się, że był on dokonany z pustego konta i co najważniejsze - brakowało pieczątki potwierdzającej jego ważność. W tym momencie postanowiłem zerwać wszelkie kontakty z Lechem i nakazałem zawodnikowi wrócić do Katowic. Warto też dodać, że wcześniej poznaniacy w podobny sposób zwodzili samego piłkarza, pokazując mu czeki bez pokrycia. Proszę się więc nie dziwić, że zrywamy z poznaniakami rozmowy w sprawie tego transferu. W tej chwili nie wyobrażam sobie również, byśmy mogli rozmawiać o jakimkolwiek transferze pomiędzy naszymi klubami.

Na pytanie dlaczego zablokował konta bankowe, co uniemożliwiło wpłatę przez działaczy Lecha raty, Dziurowicz odparł: To prawda, zlikwidowałem konto, ale tylko dlatego, by lechici nie mogli na nie wpłacić pieniędzy. Zerwaliśmy rozmowy i nie chciałem, żeby później Lech wmawiał, że te pieniądze wpłynęły jednak na nasze konto.

Krzysztof Gajtkowski za to, że nie pojawił się na treningu GKS zostanie najprawdopodobniej ukarany karą 5000 złotych. Jeśli jednak nadal nie przyjedzie do Katowic, klub zwróci się do Wydziału Gier PZPN o zawieszenie napastnika. Jak podkreślił prezes Dziurowicz jest to ostateczność.

Prezes potwierdził, że pozyskaniem Gajtkowskiego zainteresowane jest Zagłębie Lubin oraz dwa inne kluby, w tym jeden z Polski.

Godzinę później w Poznaniu rozpoczęła się konferencja prasowa na ten sam temat. Według działaczy Lecha Gajtkowski jest ich piłkarzem, bo raty zostały zapłacone.

- Pierwsza część płatności, czyli 100 tysięcy złotych została przelana od razu, w dniu w którym się umawialiśmy z prezesem Dziurowiczem. Kolejna część pieniędzy została scedowana na GKS, z raty którą do 15 lutego klubowi przekazuje Canal+. Kolejne 200 tysięcy zostało również przekazane GKS-owi. Za drobne opóźnienia związane z tą ostatnią kwotą możemy serdecznie przeprosić i pismo z takimi wyjaśnieniami wysłaliśmy do Katowic. - mówił Radosław Majchrzak - Według naszych ustaleń, Krzysztof Gajtkowski jest piłkarzem Lecha Poznań. We wtorek tą sprawę ostatecznie wyjaśni PZPN.

Prezes Lecha stwierdził również, że na kolejne raty klub znajdzie pieniądze: - Zawarliśmy nowe umowy sponsorskie. Większość z naszych inwestorów i sponsorów, zwiększyła swoje zaangażowanie. W przyszłym tygodniu zwołamy kolejną konferencję, na której przedstawimy naszego sponsora strategicznego - firmę Maxer, czyli dawny Energopol-7.

- Myślę, że absolutnie nie należy krytycznie patrzeć na sytuację, w której Prezesowi Dziurowiczowi opóźnił się przelew o 2, czy 3 dni, gdyż są takie przypadki w których takie przelewy opóźniają sę nawet o dwa lata. Mogę powiedzieć na marginesie, znając tą sytuację prawną, że cała racja leży po stronie Lecha Poznań - powiedział Mecenas Ireneusz Kruszka, który w imieniu Andrzeja Grajewskiego finalizował transfer Pawła Kaczorowskiego do Lecha Poznań.

Spór o przyszłość Krzysztofa Gajtkowskiego trwa. On sam nie wie dokładnie jak potoczą się jego losy. Wszyscy muszą poczekać do wtorku na decyzję Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Oto najważniejsza część umowy:

§ 3

Transferu pomiędzy KLUBEM POZYSKUJĄCYM a KLUBEM ODSTĘPUJĄCYM dokonuje się na następujących warunkach:

1. Transfer jest odpłatny i KLUB POZYSKUJĄCY zobowiązuje się zapłacić na rzecz KLUBU ODSTĘPUJĄCEGO łącznie kwotę 1.200.000,- zł (jeden milion dwieście tysięcy złotych) w następujący sposób:

- 400.000,- zł do dnia 22.01.2003r.

- 400.000,- zł do dnia 31.03.2003r.

- 400.000,- zł do dnia 30.06.2003r.

2. Wszelkie koszta związane z wyrejestrowaniem i uprawnieniem zawodnika Krzysztofa Gajtkowskiego ponosi KLUB POZYSKUJĄCY.

3. Strony zgodnie ustalają, że umowa wchodzi w życie z dniem zapłaty pierwszej raty. Za dzień zapłaty uważa się dzień wpływu pieniędzy na konto KLUBU ODSTĘPUJĄCEGO.

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | transfer | konferencja | konferencja prasowa | klub | przelew | konto | raty | gks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje