Liga Europejska: Everton FC - Atalanta Bergamo 1-5

Dwa niezłe ligowe mecze nie powinny zakrzywić ogólnego obrazu, jaki pozostawia po sobie w tym sezonie Everton. A ten jest po prostu fatalny. Gracze z Liverpoolu w piątej kolejce Ligi Europejskiej polegli u siebie z Atalantą aż 1-5. Przyjezdni z Bergamo mogli triumfować jeszcze wyżej, ale w drugiej połowie zmarnowali rzut karny.

Liga Europejska - sprawdź terminarz, wyniki, strzelców oraz tabele!

Reklama

Jeszcze przed przerwą na reprezentację "The Toffees" przełamali się i w dramatycznych warunkach pokonali 3-2 Watford, zaraz po zakończeniu kadrowych obowiązków zremisowali 2-2 z Crystal Palace i można było dojść do wniosku, że powoli wychodzą na prostą. Nic bardziej mylnego. Zmiana menedżera z Ronalda Koemana na Davida Unswortha wcale nie przyniosła kolosalnych zmian, a gra drużyny w ogólnym rozrachunku dalej się nie poprawiła.

Najlepszy przykład? Właśnie czwartkowe starcie Ligi Europejskiej. Atalanta była ostatnio w niezłym dołku, nie udało się jej zgarnąć pełnej puli w czterech poprzednich spotkaniach, więc najlepszą okazją do zakończenia złej passy był wyjazd na Goodison Park. A tam Włosi, co prawda z krótkimi przerwami, rządzili boiskiem od pierwszej do ostatniej minuty.

Na prowadzenie udało się wyjść im dosyć szybko, bo po dwunastu minutach, gdy serię błędów angielskiej defensywy mocnym strzałem z kilku metrów obnażył Bryan Cristante. 2-0 powinno być już po przerwie. Ale nie było. Wówczas Alejandro Gomez dostał okazję dnia w postaci podyktowanego rzutu karnego, z jedenastego metra uderzył zbyt lekko i za bardzo do środka, więc Joelowi Roblesowi udało się tę próbę zatrzymać. Lecz co się odwlecze, to nie uciecze, bezpieczną przewagę drużynie z Serie A zapewnił uderzeniem głową po rzucie rożnym Cristante.

Przybity przede wszystkim własną słabą dyspozycją Everton był w stanie odpowiedzieć tylko raz, gdy 20 minut przed pożegnalnym gwizdkiem trafił Sandro Ramirez. Gospodarze mieli zatem całkiem sporo czasu na skorzystanie z okazji i urwanie rywalom punktu, zamiast samemu jednego gola wcisnąć, to trzy stracili. Obecną formę i nastroje panujące wokół klubu spuentowali w końcówce Robin Gosens oraz dwukrotnie Andreas Cornelius.

Liverpoolczycy w pięciu meczach grupy E uzbierali raptem jeden punkt i z marzeń o grze w Europie wiosną zostali odarci już w poprzedniej kolejce. Pewna awansu do fazy pucharowej jest oczywiście Atalanta, która będzie walczyła z Lyonem o zwycięstwo w grupie. Francuzi w czwartek rozbili 3-0 Apollon i mają jedenaście punktów, tyle samo co piłkarze z Bergamo.

MB

Everton FC - Atalanta Bergamo 1-5 (0-1)

0-1 Bryan Cristante (12.)

0-2 Bryan Cristante (64.)

1-2 Sandro Ramirez (71.)

1-3 Robin Gosens (87.)

1-4 Andreas Cornelius (88.)

1-5 Andreas Cornelius (90.)

Dowiedz się więcej na temat: Everton | Atalanta Bergamo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje