AS Monaco - Man City 3-1. Kamil Glik: Każdy wierzył. To piękny wieczór

- Każdy z nas wierzył, że możemy strzelić trzy bramki u siebie, skoro zrobiliśmy to na wyjeździe. Tak się stało, a to naprawdę piękny wieczór - cieszył się Kamil Glik po awansie jego AS Monaco do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Klub Polaka wyeliminował Manchester City dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe. W dwumeczu było 6-6.

Liga Mistrzów - sprawdź, kto awansował dalej

Reklama

- Druga połowa była bardzo ciężka. Mocno defensywna. Dowieźliśmy ten wynik do końca. Strzeliliśmy gola ze stałego fragmentu gry i awansowaliśmy. Jestem zadowolony, bo jest to zasłużony awans - uważa Kamil Glik, który po meczu nie cieszył się z kolegami, a pojawił się... za mikrofonem komentatorów Canalu Plus. Tego dnia zresztą kilka razy współpracował z polską telewizją - zabierał głos przed meczem, a także w przerwie.

W pierwszym spotkaniu Manchester City pokonał Francuzów 5-3, co przed rewanżem stawiało zespół z Anglii w lepszej sytuacji. 

- Byliśmy w bojowym nastroju, naprawdę. Nikt się nie zastanawiał, co się stanie w tym spotkaniu. Każdy wierzył, że możemy strzelić trzy bramki u siebie, skoro zrobiliśmy to na wyjeździe. Tak się stało, a to naprawdę piękny wieczór - dodawał Glik.

Już w poniedziałek Glik pojawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Starcie z Manchesterem City, w którym pauzował za kartki, było dla niego jedną z niewielu okazji do odpoczynku. Obrońca jest bowiem pewniakiem trenera Leonardo Jardima i niemal nie schodzi z boiska.

- Gramy jeszcze w Pucharze Francji, Pucharze Ligi, Lidze Mistrzów i lidze. Gramy cały czas. Byle zdrowie dopisywało. Potrzebna nam długa ławka i będzie dobrze - uśmiechał się polski obrońca.

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | AS Monaco

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje