AS Monaco - RB Lipsk 1-4 w Lidze Mistrzów

AS Monaco przegrało u siebie z RB Lipsk 1-4 w meczu piątek kolejki Ligi Mistrzów. Drużyna Kamila Glika, który ma na sumieniu jedną bramkę, pogrzebała swoje szanse na awans choćby do Ligi Europejskiej.

Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji na żywo z meczu AS Monaco - RB Lipsk

Reklama

Tutaj znajdziesz relację na urządzenia mobilne

RB Lipsk awans do LE ma pewny, a jeśli w ostatniej kolejce pokona u siebie Besiktas, a Porto potknie się u siebie na Monaco, co w tej chwili brzmi mało prawdopodobnie, awansuje do 1/8 finału Champions League.

Ekipa z Monako była rewelacją ubiegłorocznej edycji LM. Tym razem jest blamaż - tylko dwa zdobyte punkty i kompromitujący bilans bramek: 4-11.

Drużyna Kamila Glika miała mocne postanowienie wygrania tego meczu i nawet nieźle zaczęła. To ona była częściej przy piłce. Cóż z tego, skoro pomysł Niemców na ten mecz był lepszy, przygotowanie fizyczne także. Po 30 minutach było już po zabawie. RB Lipsk strzelił trzy gole, bawiąc się futbolem.

Centralnymi postaciami meczu był dobrze znany nam Duńczyk Yussuf Poulsen i Timo  Werner. Ten pierwszy ośmieszał obrońców z Monaco, zwłaszcza Brazylijczyka Jemersona. Ten drugi strzelał gola za golem.

Najpierw prawą flanką szarpnął Poulsen, podał przed bramkę, gdzie Jemerson interweniował tak pechowo, że wpakował piłkę do swojej bramki.

Występ Jemersona był koszmarem dnia nie tylko z uwagi na "samobója". Brazylijczyk miał nieskoordynowane ruchu, popełniał błędy jak młokos. Gdyby najsłynniejsi Brazylijczycy kopiący piłkę na czele z Garrinchą i Pelem możliwości, przedziurkowaliby Jemersonowi paszport. Pomyśleć, że 25-latek ma dwa występy w pierwszym składzie "Canarinhos".

W 10. min Jemerson znowu zaspał. Podał do Kampla, choć chciał do Fabinho. Kampl zagrał lekko do Wernera, ten na pełnym gazie wbiegł między obrońców i wypalił w lewy górny róg na 2-0!

Później, po rzucie rożnym zasnęło całe Monaco, dopuszczając Orbana przed bramkę. Faulem ratował się Falcao, sędzia wskazał na "wapno". Z rzutu karnego w górny róg huknął Werner, grzebiąc szansę zespoły z Księstwa Monako na wyjście z grupy.

Iskierka nadziei w sercach gospodarzy mogła się tlić w 43. min, gdy po podaniu z wolnego głową skierował piłkę do siatki Kolumbijczyk Radamel. Jeśli komuś na myśl przyszło "gol do szatni", ten się pomylił. Bramką na zejście do szatni była na 1-4 . Naby Keita minął Glika i Jemersona, który na dodatek się poślizgnął i ładnym strzałem w prawy róg podwyższył prowadzenie gości.

Schodzących na przerwę piłkarzy Leonardo Jardima żegnało buczenie i gwizdy.

Najlepiej dla obu drużyn byłoby, gdyby drugą połowę odwołano. Jakieś rzucenie ręcznika przez trenera gospodarzy, albo coś w tym stylu. Nie było w niej nic godnego uwagi. Tylko polowanie na kości. Jak faule Poulsena na Jorge'u i brutalny rewanż.

5. kolejka Ligi Mistrzów:

AS Monaco - RB Lipsk 1-4 (1-4)

0-1 Jemerson (2. - sam.)

0-2 Timo Werner (9.)

0-3 Timo Werner (31. - k.)

1-3 Radamel Falcao (43.)

1-4 Naby Keita (45.)

Grupa G LM - zobacz szczegóły!

Dowiedz się więcej na temat: AS Monaco | RB Lipsk | Liga Mistrzów | Kamil Glik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje