Atletico - Bayer 0-0. "Los Colchoneros" czwarty raz z rzędu w ćwierćfinale LM

Jan Oblak w drugiej połowie uratował Atletico Madryt, które remisując na Vicente Calderon z Bayerem Leverkusen 0-0, awansowało do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu "Aptekarze" przegrali 2-4.

"W drugiej połowie mieliśmy wspaniałe okazje do strzelania gola. Gdybyśmy je wykorzystali, to moglibyśmy mieć szansę na awans. To po prostu wstyd, że pierwszy mecz przegraliśmy tak wysoko, ale bezbramkowy remis w Madrycie dodał nam pewności siebie" - przyznał Kevin Volland, napastnik Bayeru.

Reklama

Sam Volland w jednej akcji powinien nawet dwa razy umieścić piłkę w siatce, ale dobijając strzał Juliana Brandta, który był w sytuacji sam na sam, dwa razy został zatrzymany przez słoweńskiego bramkarza.

"Czasami bronisz trzy strzały w jednej akcji, a czasami tracisz gola już po pierwszym. Trudno to wyjaśnić. Zobaczyłem piłkę i po prostu broniłem. Zareagowałem szybko i wszystko ułożyło się po mojej myśli" - tłumaczył Oblak.

"Dzisiaj wyglądaliśmy zdecydowanie pewniej operując piłką. Oczywiście chcieliśmy awansować, ale to był krok w dobrym kierunku i piłkarze mogą być z siebie dumni" - pozytywów szukał Tayfun Korkut, trener Leverkusen.

"Oczywiście jesteśmy zawiedzeni, ale możemy wynieść wiele pozytywów z tego meczu" - dodał Brandt, skrzydłowy "Aptekarzy".

Zadowolony z awansu był Oblak.

"Fani Atletico zdają sobie sprawę, że to wielki wyczyn awansować do czwartego z rzędu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Chcemy dokonać wielkich rzeczy" - powiedział bramkarz Atletico.

Podopieczni Diego Simeone w ostatnich latach dwa razy byli w finale tych rozgrywek - 2014, 2016. Czas w końcu na kolejny krok?

Zobacz zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: Atletico Madryt | Jan Oblak | Bayer Leverkusen

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje