Bayern - Real 0-4 w Lidze Mistrzów. "W taki wieczór lepiej nic nie mówić"

- Zawahałem się przy kilku decyzjach dotyczących taktyki, to ja jestem za to odpowiedzialny - przyznał Josep Guardiola po klęsce Bayernu Monachium z Realem Madryt w rewanżowym spotkaniu półfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów. - Coś mi się od Ligi Mistrzów należało - powiedział Sergio Ramos, który strzelił dwa z czterech goli.

"Królewscy", po raz pierwszy w historii swoich występów w najważniejszym z europejskich pucharów, potrafili wygrać na stadionie Bayernu, a na dodatek zrobili to w wielkim stylu, zdobywając cztery bramki i nie tracąc żadnej.

Reklama

- Gratuluję wszystkim moim zawodnikom. Jeśli pracuje się razem, tak jak oni, można rozegrać idealne spotkanie. Najważniejsze jest to, że dotarliśmy do finału. Nie najlepiej poszło nam przeciwko Borussii Dortmund (3-0 w Madrycie, 0-2 w Niemczech, ale poza tym wiedzie nam się świetnie. Przykro nam z powodu Xabiego Alonso, który nie zagra w finale z powodu kartek - powiedział wyraźnie zadowolony Carlo Ancelotti, trener Realu.

Łupem bramkowym na Allianz Arena podzielili się Sergio Ramos i Cristiano Ronaldo, którzy zaliczyli po dwa trafienia.

- Gole są miłe, ale najważniejsze i najbardziej satysfakcjonujące jest to, jak pracowaliśmy zespołowo. Chcieliśmy dać z siebie wszystko i tak się stało. To sprawiedliwy wynik, ogromny cios dla obrońców tytułu. Real jest teraz w miejscu, w którym powinien być na arenie międzynarodowej - stwierdził obrońca "Królewskich", który Manuela Neuera pokonał w 16. i 20. minucie po strzałach głową.

- To spełnienie marzeń. Coś mi się od Ligi Mistrzów należało, szczególnie w pojedynkach z Bayernem, po tym jak nie wykorzystałem przed dwoma laty swojego podejścia w serii rzutów karnych przeciwko Bawarczykom - dodał Ramos.

Bayern nie zostanie więc pierwszym zespołem w historii Ligi Mistrzów, który obroni Puchar Europy. Monachijczycy w dwumeczu z "Królewskimi" nie byli w stanie zdobyć nawet bramki (w pierwszym meczu przegrali 0-1).

- Otrzymywałem wiele ciosów w karierze i to bez wątpienia jest jeden z nich. Rywale strzelili nam dwa gole ze stałych fragmentów gry, ponieważ graliśmy bardzo źle i to jest jedyny powód porażki. Zawahałem się przy kilku decyzjach dotyczących taktyki, to ja jestem za to odpowiedzialny. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy przytrzymać piłki i stworzyć okazji, w drugiej było już trochę lepiej - ocenił ich trener Josep Guardiola.

To pierwsze poważne niepowodzenie Hiszpana na Allianz Arena, gdzie pracuje od początku tego sezonu. Guardiola zdołał już obronić z Bayernem mistrzostwo Niemiec, zdobyć Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwo świata i ma wciąż szanse na Puchar Niemiec, ale przegrał Superpuchar Niemiec (lepsza okazał się Borussia Dortmund) i teraz odpadł w półfinale Ligi Mistrzów.

- To jasne, że to dla nas ogromny cios. Jednak nie możemy teraz przekreślać tego, co osiągnęliśmy w dwóch ostatnich latach. Musimy patrzeć w przyszłość. Jesteśmy mistrzami Niemiec, zagramy w finale krajowego pucharu. Choć nie ulega wątpliwości, że jesteśmy rozczarowani - powiedział Philipp Lahm, kapitan Bawarczyków.

- Może lepiej przegrać w taki sposób, bo gdyby było 1-2, bylibyśmy bardziej rozczarowani. Gratulacje dla Realu Madryt, przy stanie 0-2 rywalizacja była już rozstrzygnięta - dodał pomocnik Arjen Robben.

Rozczarowania z odpadnięcia z Ligi Mistrzów nie krył prezes Bayernu. - W taki wieczór lepiej nic nie mówić. Rywale nie dali nam szans, to bez wątpienia kompletne fiasko. Ponieśliśmy bolesną porażkę, ale to nie jest jednak czas, żeby zacząć podważać autorytet Josepa Guardioli. Trzeba przyznać, że Real grał dzisiaj zjawiskowo - stwierdził Karl-Heinz Rummenigge.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje