Besiktas Stambuł - AS Monaco 1-1 w Lidze Mistrzów

Besiktas Stambuł zremisował z AS Monaco 1-1 (0-1) w meczu 4. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Turecki zespół znacznie zbliżył się do awansu do 1/8 finału.

Liga Mistrzów - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarze i tabele!

Reklama

Przed pierwszym gwizdkiem włoskiego sędziego, Paolo Tagliavento, Besiktas był w znakomitej sytuacji. Turecka drużyna prowadziła w tabeli z kompletem trzech zwycięstw. Monaco w trzech meczach zdobyło zaledwie punkt i zamykało stawkę w grupie G.

Trener zespołu z Księstwa, Leonardo Jardim zaskoczył nieco, sadzając na ławce m.in. Adamę Diakhaby'ego. Poza kadrą meczową znalazł się natomiast Radamel Falcao. Od pierwszych minut na murawie zameldował się natomiast reprezentant Polski - Kamil Glik.

Gospodarze rozpoczęli mecz z niezwykłym impetem. Nie minęło 60 sekund, a w pole karne gości wpadł Cenk Tosun, ale strzał kata książąt sprzed tygodnia został zablokowany. Stambulczycy nękali mistrza Francji skrzydłami, gdzie znakomicie radzili sobie Ricardo Quaresma oraz Ryan Babel.

AS Monaco odpowiedziało po wrzutce z rzutu rożnego. Po dośrodkowaniu Thomasa Lemara, głową, uderzył Youri Tielemans, ale trafił wprost w bramkarza Turków - Fabriego.

Niesiony dopingiem 40-tysięcznej fanatycznej publiczności Besiktas szukał kolejnych szans. Po centrze Quaresmy piłki nie sięgnął jednak ani Tosun, ani też Babel.

Osiem minut przed przerwą Joao Moutinho zagrał do Stevena Joveticia, a ten zacentrował w pole karne Fabriego. Hiszpan nie zdołał złapać piłki, a w dużym zamieszaniu strzału spróbował Rony Lopes. Uderzenie było jednak za lekkie, aby piłka wpadła do bramki.

Tuż przed zejściem na przerwę mistrz Francji objął prowadzenie. Rony Lopes zszedł z prawej strony do środka i huknął zza pola karnego, nie dając szans Fabriemu. Strzał był bardzo precyzyjny, a piłka wpadła do bramki tuż przy słupku.

Półfinaliści ubiegłego sezonu Ligi Mistrzów nie cieszyli się długo prowadzeniem. Besiktas, którego grę z trybun obserwował m.in. prezydent Recip Tayip Erdogan, ruszył do walki o odrobienie strat. W 53. minucie, po błyskawicznej kontrze, Jorge ratował się faulem we własnym polu karnym, zatrzymując Quaresmę. Sędzia z Włoch nie miał wątpliwości i natychmiast wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Cenk Tosun, który, w stylu Roberta Lewandowskiego, zaskoczył Danijela Subaszicia silnym strzałem.

Pięć minut później Turcy mogli wyjść na prowadzenie. Babel nie zdecydował się jednak na strzał i rozpaczliwie odegrał piłkę do Quaresmy, który, w trudnej sytuacji, uderzył ponad poprzeczką.

Kwadrans przed końcem meczu strzelecką szansę miał Glik. Polak dopadł do piłki wybitej z pola karnego przez defensywę Besiktasu i uderzył, ile sił w nodze, ale futbolówka nie trafiła w światło bramki.

Kilka minut później okazję miał Balde Keita, ale pozyskany latem Senegalczyk został zablokowany. W 88. minucie, po wrzutce z rzutu wolnego, uderzał jeszcze Andrea Raggi, ale trafił wprost w Fabriego.

Remis pozwolił ekipie Jardima zachować szansę na awans. Mistrz Francji musi jednak zacząć wygrywać i liczyć na korzystne wyniki pozostałych spotkań w grupie. Wobec porażki RB Lipsk z FC Porto, Besiktas nie mógł jeszcze świętować awansu, ale zrobił znaczący krok w kierunku fazy pucharowej.

KK

4. kolejka Ligi Mistrzów - grupa G:

Besiktas Stambuł - AS Monaco 1-1 (0-1)

0-1 Rony Lopes (45.)

1-1 Cenk Tosun (54. - k.)

Dowiedz się więcej na temat: Besiktas Stambuł | AS Monaco | Liga Mistrzów | Kamil Glik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje