Hiszpańskie media: Real ma swoją Decimę. Koniec z 12-letnią suszą w Europie

Hiszpańskie media po finale piłkarskiej Ligi Mistrzów podkreślają, że wygrał zespół, który bardziej wierzył w sukces. Zauważają jednak, że Real dopiero w końcówce meczu z Atletico i dogrywce pokazał charakter, który zaowocował 10. w historii Pucharem Europy.

Komentatorzy są zgodni, że "Królewscy" od dłuższego czasu byli zdeterminowani, by odnieść dziesiąty sukces w PE, który obecnie jest rozgrywany w formule Ligi Mistrzów. Cytują trenera Carla Ancelottiego, który w pomeczowych wywiadach podkreślił, że wywalczenie tego trofeum było jego głównym celem w kończącym się sezonie.

Reklama

"Pierwszego dnia mojego pobytu w klubie zwróciłem prezesowi uwagę, że w kolekcji trofeów brakuje dziesiątego tytułu najlepszej drużyny Europy. Powiedziałem mu, że zdobędziemy go w tym sezonie" - ujawnił Ancelotti.

Dziennik "AS" wskazuje, że podobna wiara cechowała zawodników Realu, którzy do ostatniego gwizdka sędziego walczyli o wyrównującego gola. "'Królewscy' pokazali nie tylko niezniszczalną wiarę w zwycięstwo, ale też brutalność wobec marzeń Atletico" - napisała gazeta.

"Real ma swoją Decimę (dziesiątkę - PAP). Koniec z 12-letnią suszą w Europie" - ogłosił dziennik "El Pais", nawiązując do faktu, że drużyna z Madrytu czekała na upragnione trofeum od 2002 roku.

"Zmartwychwstanie 'Królewskich' i rozstrzygnięcie w dogrywce" - zatytułował korespondencję z Lizbony dziennik "El Mundo Deportivo".

Z kolei radio "Cadena Ser" uznało, że wiara sztabu szkoleniowego Atletico w cudowne uzdrowienie napastnika Diego Costy okazała się mylna i już w pierwszych minutach meczu odnowiła mu się kontuzja, ale później finał długo układał się po myśli teoretycznie słabszego z zespołów.

"Finał LM układał się dla Atletico niczym ubiegłotygodniowe spotkanie z FC Barceloną, które zapewniło mu mistrzostwo Hiszpanii. Ponownie Diego Costa wcześniej opuścił boisko, a Diego Godin zdobył bramkę" - odnotowała stacja, przypominając, że wyrównujący gol Realu w doliczonym czasie gry osłabił morale podopiecznych trenera Diego Simeone.

Media zgodnie podkreślają, że kluczowe dla poprawy stylu gry Realu były zmiany dokonane przez Ancelottiego, który w drugiej połowie wprowadził Isco oraz Marcelo. Wskazują, że w dogrywce to "Królewscy" zagrali z większym animuszem i poprawili celowniki.

"Zwycięską okazała się bramka Garetha Bale'a, co potwierdziło, że jego transfer do Realu za astronomiczną kwotę był opłacalny" - napisał w internetowym wydaniu dziennik "La Vanguardia".

Tymczasem madrycka "Marca" zwróciła uwagę na "bolesną powtórkę z historii". 40 lat temu prowadzące w finale PE z Bayernem Monachium Atletico straciło bramkę w końcówce. Wtedy nie było dogrywek, ale w powtórzonym spotkaniu niemiecka drużyna wygrała 4-0.

"Koniec Atletico okrutny jak 40 lat temu w Brukseli" - w podobnym duchu napisała o "czerwono-białych" gazeto "El Mundo Deportivo".

"Marca" odnotowała, że innym historycznym wydarzeniem było zdobycie po raz trzeci przez Ancelottiego jako trenera najważniejszego klubowego trofeum w Europie. Włoski szkoleniowiec dzięki wygraniu tegorocznego finału LM zrównał się tym samym z legendarnym Bobem Paisleyem z Liverpoolu. Co więcej, opiekun Realu ma w dorobku już pięć takich tytułów, gdyż dwa wywalczył z Milanem także jako zawodnik.

W sobotę na lizbońskim Estadio da Luz Real Madryt pokonał Atletico Madryt 4-1 po dogrywce. W regulaminowym czasie gry był remis 1-1.

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | Atletico Madryt | Liga Mistrzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje