LM: Real Madryt - Borussia Dortmund 2-0 i awans trójki Polaków do finału!

Real Madryt zaliczył wspaniałą końcówkę, w której strzelił Borussii Dortmund dwa gole, ale w wielkim finale Ligi Mistrzów i tak zagra zespół trójki Polaków. Wynik 2-0, dzięki wygranej 4-1 u siebie, dał Borussii największy sukces od 1997 roku!

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Real - Borussia

Reklama

Pierwsze 20 minut było wspaniałe. Real wyciągnął wnioski z pierwszego meczu, w którym stwarzanie czystych sytuacji szło mu jak krew z nosa, a jedyną "setkę" miał po podaniu Matsa Hummelsa i atakował skrzydłami. Głównie prawym. W ten sposób wypracował trzy niezłe sytuacje.

Najpierw, po podaniu Mesuta Oezila, z siedmiu metrów bez przyjęcia piłki strzelał Gonzalo Higuain, ale Roman Weidenfeller znakomicie obronił. Bramkarz Borussii poradził sobie również w 16. min ze strzałem Cristiana Ronalda z najbliższej odległości, z woleja, po podaniu Angela di Marii! Wreszcie świetną okazję miał Oezil - w sytuacji sam na sam zasygnalizował uderzenie w lewy róg, by ostateczni uderzyć w prawy, ale piłka przeszła obok słupka! Bez wątpienia to był wielki Real, który stać na pokonanie każdego na świecie! Sęk w tym, że taką intensywność gry trzeba utrzymać przez większość meczu, a nie przez jego kwadrans.

Tymczasem z każdą zmarnowaną okazją impet "Królewskich" słabł. W okolicach 25. min Real wyglądał na zespół, któremu ktoś omyłkowo odłączył dopływ energii. Borussia zaczęła swoją zabawę - grę z pierwszej piłki, której nie potrafili rozszyfrować obrońcy i defensywni pomocnicy mistrza Hiszpanii. Zamieszania w składzie BVB nie zrobiła nawet wymuszona zmiana z 14. min, gdy w miejsce kontuzjowanego Maria Goetzego wszedł Kevin Grosskreutz.

- Z pilnowaniem Roberta Lewandowskiego w pierwszym meczu za bardzo się patyczkowaliśmy - krytykował swych podopiecznych Jose Mourinho domagając się ostrzejszej gry. Swój cel osiągnął - "Lewy" był traktowany niemiłosiernie. W 25. min Polak wygrał pojedynek powietrzny w polu karnym rywala, ale Sergio Ramos ewidentnie atakował nie piłkę, tylko jego głowę i to łokciem. Howard Webb ani nie pisnął, do takich wejść w Anglii się dopuszcza - tam to chleb powszedni.

W I połowie mistrzowie Niemiec mieli jedną świetną okazję - po prostopadłym podaniu z rzutu wolnego Ilkaya Guendongana, Robert Lewandowski zgasił piłkę na klatkę piersiową i uderzył z woleja, lecz dobrze ustawiony Diego Lopez obronił!

Na początku drugiej odsłony polski napastnik mógł dwukrotnie trafić do siatki. W 48. min z 13 m uderzył jednak niecelnie. Za moment, po podaniu Marca Reusa Lewandowski wypalił w poprzeczkę, aż się ta zatrzęsła! Lopez miał masę szczęścia, że piłka odbita od poprzeczki wylądowała na linii bramkowej, a nie za nią!

W 57. min Jose Mourinho zagrał va banque. Dokonał podwójnej zmiany: obrońca Fabio Coentrao ustąpił miejsca ofensywnemu pomocnikowi Ricardo Kace, a blady w tym meczu Higuain - Karimowi Benzemie. "Królewscy" zepchnęli rywala do defensywy.

Sergio Ramos pozwalał sobie na zbyt wiele. W pewnym momencie brutalnie odepchnął w twarz Lewandowskiego, a Webb przymknął na to oko!

Borussia mogła skarcić Real w 62. min, ale Guendongan zmarnował wspaniałą sytuację po podaniu Reusa. Wydawało się, że musi trafić do pustej bramki, ale uderzył zbyt lekko i fenomenalnie interweniujący Diego Lopez sięgnął ręką piłkę.

Real napierał, ale cóż z tego, skoro niemal nie oddawał strzałów! Na pierwszy w drugiej połowie Cristiano Ronaldo zdobył się dopiero w 70. minucie, gdy kopnął z 18 m nad poprzeczką. Na Santiago Bernabeu słychać było wtedy chóralne śpiewy fanów Borussii, którzy wierzyli, a nawet chyba wiedzieli, że ich zespołowi nic się już nie może stać! Rzut okiem na ławkę Realu: Iker Casillas załamany drapał się po nosie, a Coentrao smutek gasił głaskając się po brodzie. Tylko Xabi Alonso próbował nawoływać i mobilizować kolegów.

Za wszystkie faule i brudne zagrania mógł się w końcu zemścić Robert, lecz w 76. min - po kolejnej idealnej akcji Reusa - niepotrzebnie przyjmował piłkę, przez co jego strzał z 11 m został zablokowany.

Jose Mourinho kłócił się z sędzią technicznym, po tym jak główny nie odgwizdał zagrania ręką przed polem karnym upadającego na murawę jednego ze stoperów Borussii. Problemem Realu nie było jednak sędziowanie, tylko fakt, że zespół nie stwarzał dobrych sytuacji. To się zmieniło na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Ricardo Kaka rozegrał na prawe skrzydło do Mesuta Oezila, a ten idealnie obsłużył przed bramką Karima Benzemę, który huknął do siatki!

Ten gol odmienił mecz i "Królewskich"! Nagle pod bramką gości gotowało się i w ciągu kwadransa Real oddał dziesięć strzałów! Jeden z nich - Sergia Ramosa z 10 m pod poprzeczkę - oznaczał bramkę na 2-0. Później jednak Borussia mądrze przetrzymywała piłkę, kontrowała i madrytczycy nie zdołali zdobyć wymarzonego trzeciego gola, który dałby im awans.

Zobacz terminarz Ligi Mistrzów

Półfinał Ligi Mistrzów:


Real Madryt - Borussia Dortmund 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Karim Benzema (82. z podania Oezila), 2-0 Sergio Ramos (88. z podania Benzemy).

Pierwszy mecz: 1-4 - awans Borussii.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama