Bojarski: Pięć centymetrów

Marcin Bojarski nie mógł być zadowolony po meczu z Odrą Wodzisław. Cracovia przegrała po razu drugi w tym sezonie, a pierwszy raz przed własną publicznością.

- Po takim meczu nie można być zadowolonym.

Reklama

- Szkoda, że mimo wspaniałej atmosfery, bardzo licznej widowni, nie udało nam się osiągnąć lepszego rezultatu. Mam jednak nadzieję, że po tej porażce kibice nadal będą z nami. W ofensywie gramy nieźle, strzelamy bramki, stwarzamy sytuacje, niestety następują błędy indywidualne w obronie, po których tracimy "głupie" bramki.. Jednak nie załamujemy się i w kolejnych meczach będziemy walczyć o trzy punkty.

- W najbliższym będzie to bardzo ciężkie, bo waszym przeciwnikiem będzie Legia.

- My lubimy grać z mocnym rywalem. Pokazaliśmy to w drugiej lidze w konfrontacjach z Pogonią czy Bełchatowem, dlatego do Warszawy pojedziemy po zwycięstwo. W Cracovii podoba mi się to, że ta drużyna nie kalkuluje tylko w każdym meczu gra o trzy punkty.

- W spotkaniu z Odrą zapłaciliście chyba "frycowe", jako beniaminek pierwszej ligi.

- Jest różnica między pierwszą a drugą ligą. W ekstraklasie napastnicy rywali potrafią wykorzystać błędy w obronie.

- W ostatnich sekundach miał pan doskonałą okazję do wyrównania będąc parę metrów przed bramką gości, czego zabrakło?

- Zabrakło mi pięciu centymetrów. Wyciągnąłem się jak długi, ale tylko musnąłem piłkę głową i nie udało mi się przeciąć jej lotu po dośrodkowaniu Arkadiusza Barana.

Paweł Pieprzyca, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: piana | pierwszy raz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje