Ekspert PZPN-u ds. kibiców: Incydenty jak w Gdyni niszczą wizerunek klubu

Dariusz Łapiński podkreślił, że incydentów z udziałem pseudokibiców w Gdyni i Łomiankach nie należy wiązać ze specyfiką fanów piłki nożnej. Krajowy koordynator ds. współpracy z kibicami w PZPN-ie zaznaczył jednak, że takie zajścia niszczą wizerunek klubów.

W miniony weekend doszło do dwóch incydentów. Sobotni mecz czwartej ligi (piąty poziom rozgrywek) w Łomiankach pomiędzy miejscowym KS a Polonią Warszawa przerwano z powodu wybryków chuliganów. Pseudokibice wywiesili obraźliwy transparent, rzucali petardy hukowe pod nogi piłkarzy wykonujących aut, a jeden z nich wbiegł z trybun na boisko. Sędzia przerwał mecz w obawie o bezpieczeństwo piłkarzy.

Reklama

Na plaży w Gdyni młodzi ludzie w szalikach Ruchu Chorzów wdali się w bójkę z przebywającą tam grupą meksykańskich marynarzy.

- Takie zajścia odbijają się negatywnie na wizerunku klubów. Pojawiają się w takich sytuacjach pytania o odpowiedzialność tych ostatnich. Moim zdaniem nie można ich winić, bowiem nie mają instrumentów, aby przeciwdziałać takim sytuacjom - powiedział Łapiński.

Krajowy koordynator ds. współpracy z kibicami w PZPN-ie jest zdania, że o incydencie na plaży zrobiło się głośno ze względu na powiązanie sprawy z fanami futbolu.

- Traktowałbym to jako bijatykę między młodymi ludźmi. Takich zajść jest tysiące. Tyle, że wieloma z nich nikt się nie interesuje, ponieważ nie są medialne, a kibice są na cenzurowanym. Pewnie wśród działkowiczów też się zdarzają takie osoby, które nie przynoszą chluby temu środowisku. Słyszałem też, że Meksykanie prawdopodobnie zaczepiali wówczas grupę kobiet. Podejrzewam, że inna grupa mężczyzn - bez klubowych szalików - mogłaby zareagować wtedy podobnie - dodał.

Według niego w Łomiankach z kolei pojawiły się błędy przy organizacji spotkania.

- Zawiódł dialog pomiędzy odpowiednimi osobami. Do oceny częstotliwości starć pseudokibiców nie można podchodzić regionalnie, ale jednym z istotnych elementów jest infrastruktura. Na meczach zespołów występujących w naszej ekstraklasie i I lidze nie byłoby możliwości takiej konfrontacji, jaka miała miejsce w Łomiankach - ocenił.

Łapiński, który podczas Euro 2012 był koordynatorem programu "Kibice Razem", teraz zajmuje się współpracą z fanami futbolu w PZPN-ie. Jak podkreśla, bezpieczeństwo podczas meczów stopniowo się poprawia.

- Statystyki pokazują, że takich zajść na meczach ekstraklasy i I ligi jest bardzo mało. Podniesienie standardu to ciężka praca, którą zajmujemy się od 2009 roku. Przez ostatnie 30 lat kwestie te były jednak bardzo zaniedbane. Uważam, że w 99 procentach udało nam się wyeliminować agresję na stadionach. Dziwne jest to, że przeniosła się ostatnio poza nie, np. bójki w pociągach. Incydenty miały również miejsce już wcześniej. O to, ile ich było, trzeba spytać policję, my zajmujemy się meczami - zastrzegł.

Jak dodał, celem realizowanych przez niego projektów jest wzmocnienie procesów samokontroli wśród kibiców.

- Działamy na zasadzie kija i marchewki. Pierwszym elementem zajmuje się policja, która karze za przewinienia. My zaś staramy się być tym drugim z realizowanymi projektami społecznymi - wyliczał.

Dowiedz się więcej na temat: Polonia Warszawa | Legia Warszawa | Ruch Chorzów | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje