Francuska TV nie chciała meczu

Żadna stacja telewizyjna we Francji nie była zainteresowana pokazaniem transmisji ze spotkania pomiędzy Groclinem i Girondins Bordeaux.

Według "Rzeczpospolitej", prezes Zbigniew Drzymała, który ma interesy we Francji był z tego faktu nie zadowolony i obwinia firmę "SportFive" - pośrednika na rynku sprzedaży praw telewizyjnych.

Reklama

- My ten mecz od pana Drzymały kupiliśmy i otrzymał za niego wynegocjowaną kwotę - powiedział "Rzeczpospolitej" dyrektor "SportFive" Andrzej Placzyński.

- Nie udało nam się sprzedać transmisji do Francji, ponieważ nikt nie był nią zainteresowany. Oprócz Bordeaux, Francuzi mają trzy inne drużyny w Pucharze UEFA: Sochaux gra z Interem Mediolan, Olympique Marsylia z Dniprem Dnipropietrowsk, a Auxerre z Panathinaikosem. Zabrakło czasu antenowego, żeby pokazać wszystkie cztery mecze - wyjaśnił Placzyński. - Tak więc to my straciliśmy pieniądze, które zapłaciliśmy panu Drzymale. Czasem tak w tym interesie się dzieje. Gwarantuję, że żaden inny pośrednik też by tej transmisji nie sprzedał.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita
Dowiedz się więcej na temat: Bordeaux | W.E. | "Bordeaux" | Girondins Bordeaux | francuska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama