Frankowski: I na mnie kiedyś przyjdzie pora

Tomasz Frankowski pilnie trenuje na zgrupowaniu Wisły Kraków w Tunezji. "Łowca bramek" wierzy, że runda wiosenna będzie dobra dla niego, jak i dla Wisły.

- Od ponad miesiąca trenuję na maksymalnych obrotach, żadnego treningu nie opuściłem i myślę, że będę dobrze przygotowany. Powinno być dobrze - powiedział "Franek", cytowany na oficjalnej stronie klubu z Reymonta.

Reklama

W kilku meczach rundy jesiennej Frankowski przypominał obrońcom, że wciąż jest groźny i każda chwila nieuwagi może skończyć się katastrofą. Tomek prezentował się bardzo dobrze również w meczach w Pucharze UEFA. Wiosną będzie chciał również nękać obrońców rywali.

- Chciałbym zwyczajnie grać. Zmieniają się zawodnicy. Odeszło kilku graczy zasłużonych dla Wisły jak choćby Grzesiek Pater czy Artek Sarnat. Przychodzą lepsi, sprawniejsi, młodsi, więc i na mnie kiedyś przyjdzie pewnie pora. Mam 29 lat, w futbolu wszystko szybko się zmienia. Nie zdziwię się, jeśli miałbym słabszą rundę wiosenna, że trener uzna, że nie jestem mu potrzebny do koncepcji gry. Teraz być może większą wagę przykładam do treningów i staram się trenować od pierwszej do ostatniej minuty. Znam swoje ciało, wiem co zrobię a czego nie i staram się wykorzystywać te atuty, które posiadam - powiedział Frankowski.

Dowiedz się więcej na temat: pora | frankowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje